Inne miejsca

środa, 22 maja 2013

Poduchy kwieciste

Ależ mam zaległości. Nie pisałam już od tygodni. I choć zwolniłam robókowo bardzo to nie znaczy że nic się nie dzieje. Dłubię kilka rzeczy na raz tylko że wszystko rozgrzebane a nic nie skończone...

To może na dobry początek postów majowych pokażę zaległości. Poduchy które uszyłam dla mojej Mother na urodziny, w kwietniu.

Materiał: French Hat Box oraz szara bawełna ze sklepu Ładne Tkaniny


Tak ukryłam suwak
 
Poduszki uszyłam w tempie błyskawicznym i dużo się nauczyłam przy pracy nad nimi. Wiem już gdzie popełniłam błędy i następne wyjdą lepiej. Uważam że wszywanie suwaków jest niemiłe a gorsze od wszywania suwaków jest ... wymienianie ich!

Panicz Jan siada, dorobił się czterech zębów i generalnie zajmuje mi jakieś 90% doby.
Siedzimy na Grabinie a o tym co się dzieje w lesie możecie śledzić na tym blogu.



niedziela, 28 kwietnia 2013

Drobiazg na kartkę

Chwilowo realizuję się w temacie ogród i ostro współzawodniczę z wiosną o palmę pierwszeństwa. Która którą zaskoczy ;)
To oznacza że wszystkie wolne chwile spędzam w ogrodzie (=lesie). Jak czas i okoliczności sprzyjają to sprzątam dom do którego na wiosenno-letni sezon przeprowadziliśmy się tydzień temu. Ogarnięcie po zimie też wymaga nieco zachodu i energii.
Na robótki już czasu fizycznie nie wystarcza. Ale to teraz. Wkrótce się zorganizuję i będę miała czas na przyjemności.
Wczoraj zasiadłam do haftu na kartkę. I wytworzyłam coś takiego co dzisiaj posłuży jako wkład do pamiątki urodzinowej dla Babci Marysi.

Akcja karteczkowa dla Babci Marysi  została zawiązana na FejsBoku przez Tami.
Zweigart Belfast, Antique White
Anchor 20 

Mam nadzieję że jak jutro wyślę kartkę to dojdzie na drugi koniec Polski we wtorek.
I mam cichą nadzieję że się Babci spodoba.

środa, 10 kwietnia 2013

Samplera mały postęp


W zasadzie od lutego niewiele drgnęło w moim samplerze. Po drodze były serca, ale przede wszystkim szycie, szycie, szycie.
Czas na powrót do krzyżyków.
W ostatni weekend zachciało mi się znowu jednokolorowych występów i machnęłam takie maleństwa. Przy tych dwóch literkach spinacz wydaje mi się wieżą Eiffla. A tymczasem jest to typowy spinacz biurowy a literki są malutkie.
Wyszywało się przyjemnie a do pracy zmobilizowała mnie ciekawość: jak przyszyć teraz tę łatkę do samplera? Jak będzie wyglądał przedsmak efektu końcowego?

Fabric: Zweigart Belfast Antique White
  Threads: DMC 642


I naszyłam, i mam:

Teraz czas na kolejne ściegi.

EDIT 10.04.2013: na fejsie wymyśliłyśmy jak można by bardziej zgrabnie przymocować ten jasny materiał  z haftem do tła. Na pewno będę kombinować bo teraz ta mała łatka (3,7cm x 5,3cm) jest mocno odstająca od bazowego materiału... :( Świetny pomysł ma również Beatka: wyszyć białe tło zamiast przyszywać łatkę :D Genialne w swej prostocie!

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Jajkowo

Jajkowe szaleństwo ogarnęło i mnie.
Do tej pory byłam antywielkanocna w rękodziele. Tymczasem okazało się że ja po prostu nie trafiłam wcześniej na technikę której wytwory mi odpowiadały.
Dopiero szycie pozwoliło mi odkryć że i owszem, temat zajęczo-kurczakowy  może być przyjemnym i emocjonującym wątkiem.
Przyznam się bez bicia, że zainspirowała mnie Magda Bańczyk. Widziałyśmy się na krótko przed Świętami i pokazała mi swoje jaja - no cudne! W środę wieczorem wpadłam na pomysł żeby sobie też takie uszyć. A zaraz potem wpadłam na pomysł żeby uszyć trzy - dla trzech Kobiet z którymi spotkam się w Święta.
I produkcja ruszyła. 





A to wszystkie trzy razem.
Już pewnie nigdy razem nie wystąpią bo powędrowały do różnych domów.


Mam nadzieję że te święta spędzicie miło i spokojnie, bez stresu i pośpiechu. Wesołych Świąt!

środa, 27 marca 2013

Jednym słowem

pierdzielnik.
Normalnie nie mogę się przed tymi świętami ogarnąć. Co i rusz wyciągam jakieś nowe COŚ do zrobienia.
A że za większy projekt szyciowy się wzięłam i mam mało przydasi to muszę ręcznie improwizować.

A to sznurek spleść
A to sznur wyszydełkować i potem zapleść

Aplikacje naszyć - koniecznie z dzwoneczkiem w środku

Kwiatki wyrosnąć
A to literki wyciąć
I tylko nie wiem kiedy to wszystko do koopy poskładam bo doba ma tylko 24h i Jaśka.

poniedziałek, 18 marca 2013

Kurza stopa

Co ja mam do tych kur??
No słabość mam niewątpliwie. Zrobiłam sobie następną kurę/kurczaka/helikopter*.
W technice PP.  I trochę ją wyszyłam co by była jeszcze bardziej abstrakcyjna i nie taka goła.

Ostatecznie powstała podkładka, rozmiar 30cm x 30cm.
Lamówka tak jak w poprzedniej podkładce jest podszywana ręcznie.




I dwie razem:


Na tę chwilę w kwestii wielkanocnych przygotowań skoncentruję się już na kuchni - mam gastrofazę na pieczenie. Powstała kolejna beza i z żółtek creme brulee.


Smacznego!



* niepotrzebne skreślić

środa, 13 marca 2013

Wielkanocna prasówka


Nadal się patchworkuję.
Tym razem na kursie patchworku zorganizowanym przez Anię i Marzenkę (z Berniną w tle) szyłyśmy podkładki w klimacie wielkanocnym.
Ze względu na stopień urozmaicenia elementów użytkowych zdecydowałam się wybrać motyw króliczy. Mogłam dzięki temu potrenować:
- pp czyli paper-pieced
- szycie lamówki ciętej z materiału ze skosu
- użycie lamownika
- aplikacje ściegiem satynowym
- pikowanie z wolnej ręki (free motion)
- lamowanie brzegów podkładki

I wszystko widać poniżej:


Nawet sobie powyszywałam drobiazgi: oczy i pazurki.

Lamówka podszywana ręcznie. Najbardziej tak lubię bo ładne rogi wychodzą i ładnie z tyłu wygląda podszyty materiał.

I cała gotowa:
Podkładka 30cm x 30cm


A tutaj zapowiedź kolejnej pracy w klimacie wielkanocnym. Nie mogłam się oprzeć i na trzecich zajęciach również podjęłam temat pp.
Ta podkładka czeka jeszcze na szlify więc prezentacja później.

zapowiedź drugiej podkładki


A teraz prasówka: o kursach patchworkowych w Warszawie można poczytać nawet w Gazecie Wyborczej: ARTYKUŁ
Polecam artykuł który przybliża to co się dzieje na zajęciach i nawet zdjęcia są. I nawet mnie tam uwieczniono ;)

sobota, 23 lutego 2013

O ja cie: jest serduszkowo :/


I my wróciliśmy z bardzo krótkich, kilkudniowych ferii. Nawet udało mi się jeden dzień spędzić na stoku!!!
A jak nie siedziałam na stoku (kilka pozostałych dni) to sobie wyszywałam w wolnych chwilach.
Wyszywałam motyw którego normalnie nie trawię. 
Jednakże w wydaniu UB i w zestawie kolorystycznym którego potrzebowałam żeby ożywić ostatnie smętno-dostojne kolory lnu jestem bardzo bardzo ZA serduszkami.

Przed feriami powstało takie serducho:

Design: UB Sommer Memory 863, Aida 20ct, muliny DMC

Podczas ferii zaś dwie sztuki:
Design: UB Sommer Memory 863, polski len, muliny DMC

Design: UB Sommer Memory 863, aida 14ct, muliny DMC
Te drobiazgi to półprodukty do patchworkowych wyczynów poszewkowych.

I na koniec pamiętajcie! Prawa Murphy'ego działają! Jak dzieć jest zdrowy to na pewno rozchorzy się w najbardziej zadupnym zakątku kraju, w dniu kiedy wszyscy w miarę normalnie pracujący ludzie mają wolne, kilkadziesiąt kilometrów od jakiegokolwiek punktu pomocy.

Howgh!

środa, 13 lutego 2013

Drugie podejście

patchworkowe.
Parłyśmy, męczyłyśmy przedstawicieli Berniny aż dopięłyśmy swego. Zmasowany atak przypuściłam ja i Yenulka. W końcu nie będziemy jeździć do Krakowa co chwila na kursy!
Kurs patchworku został ostatecznie organizowany przez Anię Sławińską i wspierany zacnie przez Berninę. I tak inauguracja w Warszawie stała się faktem.
Pani Ania Sławińska przygotowała treść, materiały, udostępniła pracownię i w sumie 16 uczestniczek pierwszej lekcji już ma za sobą szycie poduszek. Na blogu Pani Ani znajduje się piękna relacja zdjęciowa.
RELACJA u p. Ani Sławińskiej

Wychodząc z kursu każda z nas miała patchworkową część uszytą - w domu pozostawało zakończyć szycie wg zaleceń z instrukcji. Tutaj to co udało mi się osiągnąć po 4 godzinach przymierzania, cięcia i szycia:
Ania Sławińska i moje 'dzieło'

I oto relacja z tego co działo się dalej.
W domu podchodziłam do reszty prac jak do jeża. W końcu pierwszy raz nigdy nie jest prosty ;)

przed 'kanapkowaniem'
'kanapka'
pikowanie

Ostatecznie samo zszycie wszystkich warstw zajęło może pół godziny i zmobilizowało mnie do tego kroku poczucie totalnego rozgardiaszu w pokoju. Leżały narozwalane te wszystkie gadżety aż straciłam cierpliwość i stwierdziłam: raz kozie śmierć. Jak się nie przewrócę to się nie nauczę.
Jak wyjdzie krzywo to drugą uszyję lepiej, ale jak będzie tak leżała niewykończona poduszka to nigdy się nie przekonam czy umiem uszyć tę poszewkę. Pani Ania odpowiadała na moje wątpliwości mailowo. Cennymi radami też wsparła mnie Jola. Do pracy mobilizowała Ata i dziewczyny z FB.
Dziękuję :)

Gotowa poduszka, rozmiar 40cm x 40cm
Tył poduszki najprostszy z możliwych
Wykończenie w środku

I ostatni rzut oka na gotową poduszkę.


Poduszka powędruje w prezencie dla pewnego Kawalera. Może to go zmobilizuje do wywędrowania z łóżka Rodziców do swojego własnego ;)

poniedziałek, 11 lutego 2013

Dziękujemy :)

Jaś znowu został obdarowany - Ciocie blogowe są niemożliwe!
Na obie miłe Ciocie Jaś reagował żywo i pozytywnie - może to zasługa okularów  które są naszym wspólnym mianownikiem a w których niespodziewanie wszystkie trzy mu się zaprezentowałyśmy ;)

Od Bebezet - czyli Cioci Beatki młody Człowiek dostał metryczkę! Teraz już nie zapomni swoich parametrów przyjścia na świat ;)
Ten bociek jest wspaniały i wpadł mi w oko dawno temu kiedy Beatka go prezentowała na blogu. W ogóle Beatka ze swoją pasją, cierpliwością i determinacją do robienia metryczek mnie powala na łopatki.
Beatko dziękuję Ci za tak śliczny prezent!

Za to od Cioci Agi - Yenulki rzeczony Młody otrzymał wizytówkę: kolorowy, męski napis:

Nie czekając na nic od razu zamontowaliśmy literki na ścianie w sposób całkowicie fantazyjny i dowolny. 
Nawet nie wiedziałam że takie cudeńka są dostępne!
Niezwłocznie nabyłam takie napisy dla dwóch Młodych Dam.

Yenulko ściskamy mocno i dziękujemy za ozdobę!