Inne miejsca

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft ze Schwalm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft ze Schwalm. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 czerwca 2012

Gorący pierwszy raz

pierwszy raz ... zrobiłam coś innego niż obrazek,
pierwszy raz ... wykonałam tkaninę użytkową,
pierwszy raz ... użyłam haftu Schwalm,
pierwszy raz ... użyłam mereżki na gotowej pracy,
pierwszy raz ... wykończyłam materiał ręcznie,
pierwszy raz ... wreszcie profesjonalnie wykończyłam narożniki - nauczyłam się!!!!!

Z tego pierwszego razu i wszystkich emocji już chcę pokazać jak wyszło. Jestem na działce, bez możliwości wyprasowania serwetki stąd pognieciuch okropny. Ale mój własny!!!! Ależ jestem z niej dumna! W przyszłym tygodniu wypiorę i wyprasuję jak trzeba a na razie cieszę się efektem.


Zweigart Linen Belfast 32ct,
Anchor Pearl Cotton no 8, col. 926 
size: 57cm x 57 cm

Mereżka z przodu i z tyłu:


czwartek, 10 maja 2012

Śmierdząca sprawa

... zwykle pojawia się jak wchodzą w grę różne wyciągane z szuflad trupy. Nie wiem czy to WIP czy raczej UFOk ale mam takie ze trzy, może cztery ;)
W różnych okolicznościach przyrody różne rzeczy należy wyciągnąć. I tak podczas długiego weekendu majowego, podczas gdy szaleli w okół stołu chłopcy i ja nie miałam swojego krzesełkowego-stołowego miejsca na krzyżyki, wyciągnęłam serwetę z haftem ze Schwalm.  Bo tego typu haft mogę wykonywać w fotelu.
Z uwagi na brak mojej cierpliwości  i chęci do poświęcania dużej ilości pracy serwecie która może zostać zalana przy pierwszym nakryciu stołu, założyłam że serweta będzie miała ozdobione haftem co najwyżej dwa rogi. I koniec.
Komu się nie podoba nie zasiądzie przy stole ;)

Praca jest zdecydowanie in progress ale już nie wiele jej brakuje do końca. Już mi wstyd przed Anią Baranowicz że tak długo mi schodzi tylko z tymi dwoma rożkami.

Sedno drugiego bukietu kwiatowego prezentuje się tak (po prawej):
 Poniżej trochę detali:



Jeszcze tylko kilka listków i haft będzie skończony. Zabiorę się za wykończeniówkę - czyli coś czego tygrysy zdecydowanie nie lubią......


sobota, 22 stycznia 2011

U!

To znaczy straszę ;)

wysypało się Schwalmowych wpisów aż strach. U mnie już jeden motyw skończony. Miałam początkowo zrobić tylko jeden i basta. Jednakże po wymierzeniu serwetki uznałam że szkoda trochę pozostałe trzy rogi tak samotnie i puste pozostawić. Zatem będzie ciąg dalszy i możliwość wreszcie sfotografowania etapów prac celem powstania tutka. Teraz już bardziej świadomie będę w stanie wykonać instrukcję. Oczywiście najlepiej to było by się spotkać. Bo nic tak dobrze nie inspiruje jak nauczanie przez unaocznianie....

Wyszywam praktycznie tylko na zajęciach w sobotę, bo w tygodniu brak czasu. Zatem tempo powstawania serwetki będzie bardzo pooowolne.... Niemniej radość z tego co powstaje jest ogromna. 




W tych wolnych chwilach które ostatnio wygospodarowuję jakimś cudem kosztem snu, zaczęłam nową pracę. Oto piąta, z trzystu dziewięćdziesięciu sześciu*, część wzoru.


Kwadraty są bardzo ciemne bo zaczęłam od najciemniejszego fragmentu całej pracy. Co kwadrat będzie jaśniej przyrzekam :)




* namozoliłam się okrutnie nad tym liczebnikiem i nie jestem pewna rezultatu. W razie czego proszę o konstruktywny komentarz

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Znowu Schwalm

Ello :)

w tym pięknym przedświątecznym tygodniu postanowiłam troszkę Wam zaostrzyć apetyty. A co. Taaaak:  kapusia, grzybki, uszka, barszczyk, karp, chrzan (do karpia ofcors), grzybowa z makaronem, makowiec.... Wszystko cacy, tylko dupa rośnie.

To już niech rośnie lepiej postęp prac. Na zachętę i zaostrzenie właściwych apetytów kilka zdjęć więcej będzie. Oto skany serwety Ani Baranowicz, naszej Mentorki i Nauczycielki haftu, wspomnianej w poprzednim poście.
Uzyskałam pozwolenie Ani na publikację zdjęć Jej pracy.

Oto różnorodność ściegów haftu Schwalm w wykonaniu Ani, cztery rogi serwety:




poniedziałek, 13 grudnia 2010

Haft ze Schwalm

w poprzednim odcinku zapowiedziałam haft ze Schwalm.
Zaczęłam się go uczyć tydzień temu, kiedy to Ania Baranowicz ściągnęła do Warszawy na spotkanie.

Postanowiłam też że dość już próbkowania, robienia kawałków prac które nie wiem jak potem wykorzystać bo są nieskończone lub znudziły mi się pod koniec.
Tym razem od razu skok na głęboką wodę: będzie serweta kwadratowa, około 60cm x 60 cm.
W rogu będzie miała motyw typowy dla haftu ze Schwalm: serduszko z motywami kwiatowymi. Motyw przygotowała Ania. Samodzielnie :)
Motyw został przeniesiony na tkaninę zwykłym ołówkiem: byle równo! Bo inaczej ściegi będą krzywe. 

Kontur serduszka otoczony jest dwoma rodzajami ściegu łańcuszkowego:
- łańcuszek zwykły, zamknięte oczka
- łańcuszek węzełkowy

Na zewnątrz widoczne są 'wachlarzyki' - to ścieg obdziergiwany.

W środku serduszka widać ścieg z dziurkami. Zupełnie jak w hardangerze: wysnuwa się konkretne nitki tkaniny i metodą oplatania łączy nitki w grupy w założony sposób.

Poniżej serce jeszcze przed skończeniem: widać fragment wysnutych nitek na tle łapki mojej pod spodem. Regularnie co czwarta nitka tkaniny jest wypruta.


Poniżej widać serduszko już skończone.

 A poniżej rzut oka na cały motyw i proporcje z nożyczkami.
Materiał: Belfast Linen Anitc White 32ct

Nici: perłówka Anchor 8, kolor 926


Jak widać czekają mnie jeszcze łodyżki, listki i kwiatuszki. Każdy kwiatek będzie wypełniony innym motywem, na pewno środkowy duży tulipan będzie miał również ścieg ażurowy. Kwiaty po bokach nie będą miały raczej ściegów opartych na wysnuwanych nitkach tkaniny.

Za mną dopiero pierwsze doświadczenia w tym rodzaju haftu, ale jestem zachwycona! Efektem, szybkością pracy, odmiennością od krzyżyków, monokolorowym ściegiem i wreszcie użytkowością tej pięknej techniki. Jest idealna na obrusy, serwety i inne tkaniny użytkowe.

Zachęcam do nauki tej techniki: łączy w sobie malowniczość haftu płaskiego i regularność haftów liczonych. Idealna technika aby kiedyś może oswoić się z haftem płaskim.

A w następnym odcinku będzie wymęczony needlepoint.