Inne miejsca

piątek, 13 czerwca 2008

IV Ogólnopolska Wystawa Haftu Krzyżykowego Amatorów w Łodzi




poniżej zdjęcia kilku prac z wystawy. Z góry przepraszam za jakość zdjęć - bardzo się starałam żeby jak najmniej widać było lampy odbijające się w szybkach, jednak nie zawsze udało się ich uniknąć :( Zapraszam do oglądania na żywo do 13 października !!! :) Miłego oglądania !

niedziela, 25 maja 2008

na bieżąco

Dawno już bardzo tu nic nie pisałam. Zajęta jestem  co raz bardziej i odpowiadałoby mi w 100% gdybym tylko znalazła jeszcze czas na xxx.. A akurat w tej dziedzinie klapa aż niemiło. Ale po kolei:
  1. xxx: pomimo że krzyżyki leżą odłogiem to jednak zupełnej plaży nie ma: dostałam potwierdzenie przyjęcia na wystawę w Łodzi wszystkich pięciu moich prac (seria Handmade Houses of Provence). A w środę dostałam już zaproszenie na otwarcie wystawy 12 czerwca. I jadę OFCORS. Jak się da to zabiorę towarzystwo na otwarcie, a co
  2. dom: wykończyłam kuchnię!!!! Mam wreszcie zamontowany okap i parapet!!!  I choć długo to trwało, nie spowodowało specjalnego spadku satysfakcji z korzystania z kuchni. Jednak brak parapetu i okapu od września ubiegłego roku dawał mi się już potężnie we znaki. Wreszcie udało się zamówić kamień, zmotywować Specjalistę od Montażu Parapetów (Tata mojego Pana) i parapet pięknie spełnia swoje zadanie. Wczoraj było przedostatnie szlifowanie gipsu,  jeszcze jedno małe szlifowanie na powierzchni 10 cm2 i będzie finał. Okap był nieco bardziej kłopotliwy…. Zamówiony stał sobie chyba dwa tygodnie w dużym pokoju i czekał na Specjalistę. Ale pech chciał że odkryliśmy uszkodzenie w siłowniku w szafce i złożyłam reklamację na okucie. Wiązało się to z wizytą montażysty kuchennego. I od ręki zamontował mi ostatnie urządzenie J. Oczywiście okap jest to droga atrapa ‘wyciągacza’. Nie omieszkałam sprawdzić skuteczności działania. Niestety, sprawdza się na około 10% czyli nie wiele (pomimo tego że wyciąg poprowadzony jest aż do komina…) Pomimo tego iż nie działa jak trzeba, kuchnia teraz jest wykończona. I to mnie cieszy
  3. Szkoła: kończę Podyplomówkę i po nocach i rankach pisuję pracę końcową. Został jeszcze jeden rozdział....
  4. Praca: hmm.. pracuję po 10-11 godzin dziennie i nie udaje mi się wszystkiego obrobić  Mam opornych partnerów w projekcie i cała praca jest dodatkowo okupiona potężnym stresem wywołanym odgórnymi naciskami i całkowitym oporem Kontrahentów .... Ale co tam.
  5. i ostatnie, HIT: działka! Zdecydowaliśmy się z moim Panem zrobić użytek z działki mojej Mamy. Około 1,5 h jazdy samochodem od Warszawy Mama posiada działkę, nad przepięknym czystym jeziorem, pod lasem. W ciągu miesiąca byliśmy tam trzy razy: wykarczowaliśmy już wszystkie drzewa „chwasty” czyli osiki. Również w miejscu gdzie spodziewamy się że będzie stał domek letniskowy. Szukamy wykonawcy ogrodzenia i poczyniliśmy pierwsze kroki aby uzyskać pozwolenie na budowę domku. Będzie piękny, drewniany, z kominkiem i OGROMNYM tarasem! Tylko 100 metrów od kryształowo czystego jeziora. Projekt wybrany, musimy wprowadzić kilka zmian i zakupić go. Pracujemy dalej nad działeczką i domkiem. A leżąc w łóżku wieczorami marzę przed snem o weekendowych wypadach na zieloną działkę, gdzie hasają wiewiórki i sójki....
Jak widać nieco się dzieje

poniedziałek, 21 kwietnia 2008

Koń 2


Dzień za dniem upływa intensywnie - jak pewnie każdemu z nas: domek, praca, sprzątnąć, odkurzyć, pozmywać, popracować, porozmawiać z rodzeństwem, rodzicami, przespać się chwilę i czas leci, leci, leci.... W ciągu ostatnich dwóch tygodni udało mi się znaleźć moment na popędzenie konia. I bardzo się cieszę z tego że udało mi się zorganizować tych kilka godzin. Może nie zrobiłam, obiektywnie rzecz biorąc, dużych postępów, ale ja już widzę progres i cieszy mnie każdy krzyżyk - tym bardziej że w szaleńczym tempie zmieniają się kolory.
Poniżej kawałek mojego 'podręcznika' - lista kolorów jakich używam jednocześnie pełni rolę organizatora. Ponieważ jednej nici złożonej z dwóch kolorów używam zaledwie do kilku krzyżyków staram się zawsze zakańczać nić i od razu wpinam ją w listę kolorów - w innym przypadku natychmiast straciłabym orientację z jakich kolorów składa się moja nitka. Wiadomo efekt byłby znany: albo reszta do śmietnika, albo bałagan na obrazku.
Co ciekawe - pamiętam jak rozmawiając na temat obrazka, Ania powiedziała mi że wpina sobie końcówki mieszanych nitek w osobną kartkę. Wtedy do końca nie pojęłam wagi Jej słów. Kiedy sama zaczęłam pracę, szybko zrozumiałam że w tak obszernym kolorystycznie schemacie nie trudno o pomyłkę.
Mimo tego iż wzór jest bardzo czasochłonny, praca nad nim przynosi mi ogromną radość - zwłaszcza kiedy widzę już zakończone fragmenty pracy

poniedziałek, 14 kwietnia 2008

Wiosna

Uwielbiam wiosenne kwiaty - nie mam ogródka, brakuje mi zieleni . Dlatego ostatnim razem będąc w pewnym sklepie zanabyłam sobie narcyze. Były już nieźle wyrośnięte, ale to jak pięknie wykwitły w ciągu ostatnich dwóch dni przerosło moje oczekiwania !  Są przecudnej urody, pachną oszałamiająco i prezentują się tak jak najpiękniejsze panny młode. Kocham wiosenne kwiaty! Podzielę się z Wami ich urodą

poniedziałek, 7 kwietnia 2008

Koń jaki jest każdy widzi.

Mam chyba chandrę. Która nie wiem skąd się wzięła. Wróciłam z Wrocławia, gdzie spędziłam weekend z Siostrą. Wrocław jest jak zwykle cudny: zielony, krokusowy, słoneczny. Ponadto zrobiłam porządek na głowie: zaliczyłam fryzjera – efekt jest dość... hmm....….szalony - a zdjęcie poniżej.  Poprawiło mi to nastrój ale tylko na chwilę  Wróciłam do domu wieczorem, zobaczyłam ile jest w domu do zrobienia, dziś poszłam do pracy normalnie, na 8 rano, żeby jeszcze zdążyć obrobić się z pracą przed szkoleniem, które zaczęłam o 10. Zdałam sobie sprawę z tego jak mało przez te najbliższe dni uda mi się zrobić. Jak wiele rzeczy będzie leżało odłogiem, przez to że spędzę trzy dni na warsztatach. Szkolenie jest ważne – jest jednym z kilku jakie pozwolą mi uzyskać certyfikat Project Management Institute, co z kolei pozwoli mi podnieść kompetencje i niewątpliwie podniesie moją wartość na rynku. Jednak….. tak samo ważne jest dla mnie to co dzieje się teraz, dziś. A dziś czuję że doba jest za krótka.
Dość narzekania.

Tak sobie pomyślałam nieskromnie, że może chciałybyście wiedzieć co tam u mnie na tamborku aktualnie się dzieje. Zaczęłam dłubać jeszcze w górach jeden z obrazków jaki
od dawna miałam w planach. Wzór dostałam od pewnej przemiłej Ani. I teraz mozolnie stawiam krzyżyk, za krzyżykiem. No i mam. Kawałek dwóch nóg. Końskich. Zresztą niebieskich. Dla odmiany

sobota, 22 marca 2008

Pourlopowe sprawozdanie

Dziewczęta, dziękuję Wam bardzo za życzenia dobrego wypoczynku   - spełniły się i było cudownie! Komputer i internet został w domu, ale komórki nie można było się pozbyć (Mama by osiwiała pewnie bez bieżących informacji  ). Nie mam za bardzo Wam o czym opowiedzieć: mój urlop był bardzo, bardzo jednostajny. Podstawowe, codziennie wykonywane czynności były szalenie zajmujące: wstać, dołożyć drewna do kominka, umyć się, wypić kawę, może coś zjeść, czytać, wyszywać, położyć się spać… I tak okrągłe cztery dni. Aż wstyd się przyznać że moja aktywność fizyczna ograniczała się do codziennego spaceru godzinnego (na obiad – bo nie chciało mi się gotować….) i spacerów pomiędzy kuchnią i fotelem po kawę, herbatę, sok.
Te cztery dni to była cudowna, niesamowita odmiana od mojej zabieganej i aktywnej umysłowo codzienności. Mój mózg i ciało wyleniły się za ostatni rok.
Z drugiej jednak strony cieszę się że już ten osobliwy wypoczynek się skończył. Jeszcze ze dwa dni takiego błogiego leniuchowania i wróciłabym wykończona psychicznie – już wczoraj wieczorem zaczęło się odzywać moje sumienie, które podpowiadało mi że tracę w tej bezczynności czas, że trzeba „biec”, że nie można tak siedzieć na „d..”.
Dlatego dziś po powrocie pierwsze co zrobiłam to:
- wielkie pranie które do tej pory „się robi”,
- sprzątanie kurzy,
- mycie podłóg,
aby te święta jednak święta przypominały. Okien już nie zdążyłam umyć. Ale może świat się nie zawali.

Niniejszym więc życzę Wam wszystkim pięknych święconek, smacznego jajeczka, przecudnej urody bab a co najważniejsze: spokoju, radości i miłości dla Was i Waszych Rodzin!

poniedziałek, 17 marca 2008

Urlop

Wręcz niemożliwe, a jednak - udało się i za cztery godziny wreszcie pojadę na z dawna wyczekiwany urlop. Specjalnie nie zabiorę komputera, internetu aby odpocząć od pracy i natłoku myśli. Jeśli harmonogram się opóźni przez tydzień - trudno - świat się nie zawali. Ja już nie mam sił fizycznych i psychicznych. Przechodzę w skrajne stany emocjonalne w ciągu kilku sekund: od entuzjazmu do załamania a za chwilę do wściekłości. Nawał obowiązków i zadań sprawia że nie mam czasu na bycie w domu - wracam z pracy i po 15 minutach usypiam. A potem wstaję do pracy.... I tak od połowy stycznia....  Mam 22 dni zaległego urlopu, urlop bieżący i już myślałam że żadnych szans na wykorzystanie choć dwóch dni. Tymczasem kierownik się zlitował i na tydzień mnie zastąpi.
Zamierzam wypoczywać, wypoczywać, wypoczywać..... I dla odmiany wypoczywać

Do zobaczenia za tydzień!!!!

poniedziałek, 25 lutego 2008

Kawa czy herbata? Herbata !

Zgodnie z zapowiedziami, zabrałam się za ostatni z wybranej przeze mnie serii obrazków kuchennych zaprojektowanych przez DMC. Udało mi się w czasie weekendu zrobić około 1/3 'herbatki' i przyznaję że haftuje się dość przyjemnie: dotychczasowe krzyżyki wszystkie są wykonanie jedną nitką, wg schematu. Bardzo boleję nad tym, że nie udało mi się zrobić napisu: Royal Ceylon. Z bardzo przyziemnego powodu: nie miałam nigdzie muliny w pożądanym kolorze Wyszywam wg klucza, czyli DMC, niestety nie dysponuję więcej niż około 30 kolorami mulin tej firmy, w związku z tym zabrakło koloru na napis. Ale co tam - gdzieś zdobędę i jutro może wydłubię podpis.
A na dzień dzisiejszy załączam zdjęcie i życzę udanego tygodnia!!!

wtorek, 19 lutego 2008

Koniec, znowu koniec.

Mili Państwo, niniejszym komunikuję iż znowu coś skończyłam  Ale nie pierwszą, drugą czy trzecią część. Skończyłam piątą z pięciu części jaką był Hotel, czyli Handmade Houses of Provence. Pozostało wygotować ostatnie dwie części, wyprasować i już ! Docelowo zamierzam oprawić domki tak jak dotychczasowe Powellki: jedno pass z pięcioma 'otworami' wyciętymi w kształcie każdego z pięciu domków. Jednak najpierw serię obrazków wyślę do Łodzi na IV ogólnopolską wystawę amatorskiego haftu krzyżykowego (warunki udziału tutaj). A co tam, niech prace powalczą z konkurencją! Będzie to dla mnie sprawdzian własnych umiejętności. A zanim prace wrócą (może nawet przed otwarciem wystawy  ) postaram się znaleźć dla tychże prac miejsce na ścianie - aktualnie brakuje mi pomysłu gdzie zawiesić tak duży obrazek....Ale tym będę się martwić jutro, albo później  A na razie myślę już o nowych pracach
Detale techniczne: w pracy jest.... 40 040 krzyżyków. Ok, wiem, że są większe prace, bo słyszałam już takich które mają po kilkaset tysięcy krzyżyków  Ale ja i tak jestem dumna, bo w moich panelikach około 1/3 krzyżyków składa się z dwóch kolorów (1/2 np żółtego i 1/2 zielonego). Rozmiary: wysokość 28,5cm i szerokość 47,5cm (5*9,5cm)
I have already finished one of my biggest stitching projects: series of five Michael Powell’s Handmade Houses of Provence. I have made each panel on separate piece of aida 14ct, and the last part of the project was Hotel. I have some problems with colored symbols used in schema and colors of assigned thread. At the result I realized that all shutters in hotel should be blue, and in my stitched picture are….yellow L…. (Sign: ^ was assigned to yellow, and ^ was assigned to blue) At least I decided to unstitch yellow shutters and stitch them again with blue. Any way I am glad with the results J
I have no idea where should I hang framed picture, so I decided to send series of houses for IV Nationwide Exhibition of Amateur’s cross stitching in Lodz. Exhibition is organized every two years, and at previous one I exhibited two of my works. I was really happy that jury gave a chance to show results of my passion! I really do not thing of any awards. I will be happy if my works will have a chance to be shown in Lodz J
And now here we have some technical details:
-         dimensions of five finished stitched picture is W47,5 cm x H28,5 cm
-         dimensions of each piece of stitch: W9,5 cm x H28,5 cm
-         40 040 stitches.
-         Fabric: 14 ct aida
-         Anchor threads
-         Approx. 30% of stitch is in fact ½, ¼ and ¾  stitch (e.g. ½ is stitch with yellow thread and ½ is stitched with green)

niedziela, 3 lutego 2008

jednak krok do przodu

 Zima i pracowe stresy dały o sobie znać. Już od środy czułam że 'coś jest nie tak' i w pionie trzymała mnie tylko adrenalina. W piątek kilka spraw się rozwiązało i emocje opadły. A choróbsko zaatakowało. Sobotę i niedzielę spędziłam uwiązana przy rolce papieru toaletowego i pod kocem. Niemniej, wyłaziłam spod koca, bo ileż to można leżeć - odleżyn dostać nie chciałam  a i katar mniej dokucza w pionie. I udało mi się wydłubać smoczka na konkurs ogłoszony przez Melę oraz nadgonić powellka, ostatni panel. Teraz mam pewność że do połowy marca zdążę! Niemniej okiennic mam serdecznie dość chociaż ich jeszcze nie wybackstitchowałam....
W porównaniu z poprzednim zdjęciem dorobiłam: na niebiesko wszystkie wyprute okiennice i niemal cały dach. Również do punktu wyjścia wróciłam z backstitchami na dolnych oknach. Dzielnie odrabiam straty
Bardzo chcę już odpocząć od powellków.