Inne miejsca

środa, 16 lipca 2008

popełniłam kwiatka 2

żeby nie było smutno orlikowi, wydłubałam drugiego kwiatuszka: kamelię. Nieco zaskoczyła mnie barwa kolorów jakie oryginalnie wg schematu przypisano wzorowi. Ale posłusznie wykonałam haft (w DMC) i co chwilę, co spojrzę na hafcik, efekt końcowy podoba mi się co raz bardziej

Marzą mi się wakacje, cały tydzień przy hafceniu ....

sobota, 21 czerwca 2008

popełniłam kwiatka

orlika. Bo STRASZNIE, ale to STRASZNIE chciało mi się mieć kwiatka. Na kanwie 20, nitkami DMC wyszywało się jednym pasemkiem muliny bardzo przyjemnie - będzie ciąg dalszy. Taak




i popełniłam też oprawę kawowo-herbacianego-kakaowego tryptyku. I załączam obrazek:


Ponieważ strasznie blado wygląda i nieefektownie, jutro z rana, za dnia zrobie zdjątko w szerszym kontekście i dołożę  - żeby było widać jak ładnie prezentuje się nowej kuchni
I zamieszczam poniżej, jak to w całości wygląda

Skromna jestem, nie ma co

sobota, 14 czerwca 2008

niespodziewanka na wystawie



W czwartek (12.06.2008) w Łodzi o godzinie 13.00 odbyło się uroczyste otwarcie IV Ogólnopolskiej Wystawy Haftu Krzyżykowego Amatorów. Dojechałyśmy z Dziewczynkami punktualnie, wmieszałyśmy się w tłum otwarciowy. Pobiegłam zadobyć katalog wystawy, który już w tłumie kątem oka wypatrzyłam. Przybiegłam do mojego stadka kobietek, a one krzyczą że wzięłam nagrodę!!! Faktycznie! Wydawnictwo Needle & Art wyróżniło moje 'krzywe domki' 
Dostałam drobne gadżety, których zdjęcie obok (kopertka, katalog sponsora nagrody, kolorowy schemat konja). W pięknej kopercie jest bon na zakupy w sklepie Needle&Art i mam już pewien pomysł jak spożytkować ten niespodziewany prezent i uśmiech losu
Organizatorzy nie puścili pary, ani słowem o wyróżnieniu, dlatego zaskoczenie było ogromne. I tu nie chodzi o jakąś dziką rywalizację. Siedzimy sobie cichutko w domkach, na działkach, dłubiemy te xxx, pokazuje się pracę ludziom a oni przyznają nagrodę. Też IM się podoba! Nie tylko ja, Wy jesteście zakręcone! 120 km dalej też są ludziska którym się podoba to co stworzone nocą, w wolnym czasie. Jest to bardzo przyjmne uczucie - takie ciepło się rozlewa po serduchu że chciałabym ściskać wszystkich na około!
Miłego Dnia!!!!!

piątek, 13 czerwca 2008

IV Ogólnopolska Wystawa Haftu Krzyżykowego Amatorów w Łodzi




poniżej zdjęcia kilku prac z wystawy. Z góry przepraszam za jakość zdjęć - bardzo się starałam żeby jak najmniej widać było lampy odbijające się w szybkach, jednak nie zawsze udało się ich uniknąć :( Zapraszam do oglądania na żywo do 13 października !!! :) Miłego oglądania !

niedziela, 25 maja 2008

na bieżąco

Dawno już bardzo tu nic nie pisałam. Zajęta jestem  co raz bardziej i odpowiadałoby mi w 100% gdybym tylko znalazła jeszcze czas na xxx.. A akurat w tej dziedzinie klapa aż niemiło. Ale po kolei:
  1. xxx: pomimo że krzyżyki leżą odłogiem to jednak zupełnej plaży nie ma: dostałam potwierdzenie przyjęcia na wystawę w Łodzi wszystkich pięciu moich prac (seria Handmade Houses of Provence). A w środę dostałam już zaproszenie na otwarcie wystawy 12 czerwca. I jadę OFCORS. Jak się da to zabiorę towarzystwo na otwarcie, a co
  2. dom: wykończyłam kuchnię!!!! Mam wreszcie zamontowany okap i parapet!!!  I choć długo to trwało, nie spowodowało specjalnego spadku satysfakcji z korzystania z kuchni. Jednak brak parapetu i okapu od września ubiegłego roku dawał mi się już potężnie we znaki. Wreszcie udało się zamówić kamień, zmotywować Specjalistę od Montażu Parapetów (Tata mojego Pana) i parapet pięknie spełnia swoje zadanie. Wczoraj było przedostatnie szlifowanie gipsu,  jeszcze jedno małe szlifowanie na powierzchni 10 cm2 i będzie finał. Okap był nieco bardziej kłopotliwy…. Zamówiony stał sobie chyba dwa tygodnie w dużym pokoju i czekał na Specjalistę. Ale pech chciał że odkryliśmy uszkodzenie w siłowniku w szafce i złożyłam reklamację na okucie. Wiązało się to z wizytą montażysty kuchennego. I od ręki zamontował mi ostatnie urządzenie J. Oczywiście okap jest to droga atrapa ‘wyciągacza’. Nie omieszkałam sprawdzić skuteczności działania. Niestety, sprawdza się na około 10% czyli nie wiele (pomimo tego że wyciąg poprowadzony jest aż do komina…) Pomimo tego iż nie działa jak trzeba, kuchnia teraz jest wykończona. I to mnie cieszy
  3. Szkoła: kończę Podyplomówkę i po nocach i rankach pisuję pracę końcową. Został jeszcze jeden rozdział....
  4. Praca: hmm.. pracuję po 10-11 godzin dziennie i nie udaje mi się wszystkiego obrobić  Mam opornych partnerów w projekcie i cała praca jest dodatkowo okupiona potężnym stresem wywołanym odgórnymi naciskami i całkowitym oporem Kontrahentów .... Ale co tam.
  5. i ostatnie, HIT: działka! Zdecydowaliśmy się z moim Panem zrobić użytek z działki mojej Mamy. Około 1,5 h jazdy samochodem od Warszawy Mama posiada działkę, nad przepięknym czystym jeziorem, pod lasem. W ciągu miesiąca byliśmy tam trzy razy: wykarczowaliśmy już wszystkie drzewa „chwasty” czyli osiki. Również w miejscu gdzie spodziewamy się że będzie stał domek letniskowy. Szukamy wykonawcy ogrodzenia i poczyniliśmy pierwsze kroki aby uzyskać pozwolenie na budowę domku. Będzie piękny, drewniany, z kominkiem i OGROMNYM tarasem! Tylko 100 metrów od kryształowo czystego jeziora. Projekt wybrany, musimy wprowadzić kilka zmian i zakupić go. Pracujemy dalej nad działeczką i domkiem. A leżąc w łóżku wieczorami marzę przed snem o weekendowych wypadach na zieloną działkę, gdzie hasają wiewiórki i sójki....
Jak widać nieco się dzieje

poniedziałek, 21 kwietnia 2008

Koń 2


Dzień za dniem upływa intensywnie - jak pewnie każdemu z nas: domek, praca, sprzątnąć, odkurzyć, pozmywać, popracować, porozmawiać z rodzeństwem, rodzicami, przespać się chwilę i czas leci, leci, leci.... W ciągu ostatnich dwóch tygodni udało mi się znaleźć moment na popędzenie konia. I bardzo się cieszę z tego że udało mi się zorganizować tych kilka godzin. Może nie zrobiłam, obiektywnie rzecz biorąc, dużych postępów, ale ja już widzę progres i cieszy mnie każdy krzyżyk - tym bardziej że w szaleńczym tempie zmieniają się kolory.
Poniżej kawałek mojego 'podręcznika' - lista kolorów jakich używam jednocześnie pełni rolę organizatora. Ponieważ jednej nici złożonej z dwóch kolorów używam zaledwie do kilku krzyżyków staram się zawsze zakańczać nić i od razu wpinam ją w listę kolorów - w innym przypadku natychmiast straciłabym orientację z jakich kolorów składa się moja nitka. Wiadomo efekt byłby znany: albo reszta do śmietnika, albo bałagan na obrazku.
Co ciekawe - pamiętam jak rozmawiając na temat obrazka, Ania powiedziała mi że wpina sobie końcówki mieszanych nitek w osobną kartkę. Wtedy do końca nie pojęłam wagi Jej słów. Kiedy sama zaczęłam pracę, szybko zrozumiałam że w tak obszernym kolorystycznie schemacie nie trudno o pomyłkę.
Mimo tego iż wzór jest bardzo czasochłonny, praca nad nim przynosi mi ogromną radość - zwłaszcza kiedy widzę już zakończone fragmenty pracy

poniedziałek, 14 kwietnia 2008

Wiosna

Uwielbiam wiosenne kwiaty - nie mam ogródka, brakuje mi zieleni . Dlatego ostatnim razem będąc w pewnym sklepie zanabyłam sobie narcyze. Były już nieźle wyrośnięte, ale to jak pięknie wykwitły w ciągu ostatnich dwóch dni przerosło moje oczekiwania !  Są przecudnej urody, pachną oszałamiająco i prezentują się tak jak najpiękniejsze panny młode. Kocham wiosenne kwiaty! Podzielę się z Wami ich urodą

poniedziałek, 7 kwietnia 2008

Koń jaki jest każdy widzi.

Mam chyba chandrę. Która nie wiem skąd się wzięła. Wróciłam z Wrocławia, gdzie spędziłam weekend z Siostrą. Wrocław jest jak zwykle cudny: zielony, krokusowy, słoneczny. Ponadto zrobiłam porządek na głowie: zaliczyłam fryzjera – efekt jest dość... hmm....….szalony - a zdjęcie poniżej.  Poprawiło mi to nastrój ale tylko na chwilę  Wróciłam do domu wieczorem, zobaczyłam ile jest w domu do zrobienia, dziś poszłam do pracy normalnie, na 8 rano, żeby jeszcze zdążyć obrobić się z pracą przed szkoleniem, które zaczęłam o 10. Zdałam sobie sprawę z tego jak mało przez te najbliższe dni uda mi się zrobić. Jak wiele rzeczy będzie leżało odłogiem, przez to że spędzę trzy dni na warsztatach. Szkolenie jest ważne – jest jednym z kilku jakie pozwolą mi uzyskać certyfikat Project Management Institute, co z kolei pozwoli mi podnieść kompetencje i niewątpliwie podniesie moją wartość na rynku. Jednak….. tak samo ważne jest dla mnie to co dzieje się teraz, dziś. A dziś czuję że doba jest za krótka.
Dość narzekania.

Tak sobie pomyślałam nieskromnie, że może chciałybyście wiedzieć co tam u mnie na tamborku aktualnie się dzieje. Zaczęłam dłubać jeszcze w górach jeden z obrazków jaki
od dawna miałam w planach. Wzór dostałam od pewnej przemiłej Ani. I teraz mozolnie stawiam krzyżyk, za krzyżykiem. No i mam. Kawałek dwóch nóg. Końskich. Zresztą niebieskich. Dla odmiany

sobota, 22 marca 2008

Pourlopowe sprawozdanie

Dziewczęta, dziękuję Wam bardzo za życzenia dobrego wypoczynku   - spełniły się i było cudownie! Komputer i internet został w domu, ale komórki nie można było się pozbyć (Mama by osiwiała pewnie bez bieżących informacji  ). Nie mam za bardzo Wam o czym opowiedzieć: mój urlop był bardzo, bardzo jednostajny. Podstawowe, codziennie wykonywane czynności były szalenie zajmujące: wstać, dołożyć drewna do kominka, umyć się, wypić kawę, może coś zjeść, czytać, wyszywać, położyć się spać… I tak okrągłe cztery dni. Aż wstyd się przyznać że moja aktywność fizyczna ograniczała się do codziennego spaceru godzinnego (na obiad – bo nie chciało mi się gotować….) i spacerów pomiędzy kuchnią i fotelem po kawę, herbatę, sok.
Te cztery dni to była cudowna, niesamowita odmiana od mojej zabieganej i aktywnej umysłowo codzienności. Mój mózg i ciało wyleniły się za ostatni rok.
Z drugiej jednak strony cieszę się że już ten osobliwy wypoczynek się skończył. Jeszcze ze dwa dni takiego błogiego leniuchowania i wróciłabym wykończona psychicznie – już wczoraj wieczorem zaczęło się odzywać moje sumienie, które podpowiadało mi że tracę w tej bezczynności czas, że trzeba „biec”, że nie można tak siedzieć na „d..”.
Dlatego dziś po powrocie pierwsze co zrobiłam to:
- wielkie pranie które do tej pory „się robi”,
- sprzątanie kurzy,
- mycie podłóg,
aby te święta jednak święta przypominały. Okien już nie zdążyłam umyć. Ale może świat się nie zawali.

Niniejszym więc życzę Wam wszystkim pięknych święconek, smacznego jajeczka, przecudnej urody bab a co najważniejsze: spokoju, radości i miłości dla Was i Waszych Rodzin!

poniedziałek, 17 marca 2008

Urlop

Wręcz niemożliwe, a jednak - udało się i za cztery godziny wreszcie pojadę na z dawna wyczekiwany urlop. Specjalnie nie zabiorę komputera, internetu aby odpocząć od pracy i natłoku myśli. Jeśli harmonogram się opóźni przez tydzień - trudno - świat się nie zawali. Ja już nie mam sił fizycznych i psychicznych. Przechodzę w skrajne stany emocjonalne w ciągu kilku sekund: od entuzjazmu do załamania a za chwilę do wściekłości. Nawał obowiązków i zadań sprawia że nie mam czasu na bycie w domu - wracam z pracy i po 15 minutach usypiam. A potem wstaję do pracy.... I tak od połowy stycznia....  Mam 22 dni zaległego urlopu, urlop bieżący i już myślałam że żadnych szans na wykorzystanie choć dwóch dni. Tymczasem kierownik się zlitował i na tydzień mnie zastąpi.
Zamierzam wypoczywać, wypoczywać, wypoczywać..... I dla odmiany wypoczywać

Do zobaczenia za tydzień!!!!