poniedziałek, 7 grudnia 2015
Krzeseł drugie życie
jak to było?
Niech pomyślę.... ze dwa lata temu poszłam wyrzucić śmieci. I w śmietniku natknęłam się na śmieci po remontowanym mieszkaniu. Wśród nich krzesła. Odrapane, zużyte, brzydkie i stare. Ale lekkie, stabilne i identyczne!
Wróciłam podniecona do domu i memu A. nagadałam że idealne na Grabinę, że do odszlifowania raz ciach i w ogóle.
I On poszedł i wyciągnął je ze śmietnika! Nawet nie namawiałam i nie trułam godzinami. No może ze dwie minuty.
7 krzeseł skonfiskowano i uratowano im życie. Zwłoki krześlane trafiły na Grabinę i czekały. Najpierw aż Jachu podrośnie (bo nie dawał mi nawet 10 minut czasu abym sama powalczyła z materią). Potem minął sezon.
Potem trafiłam zupełnie przez przypadek w progi Wspaniałej osoby, Iwonki Blue z blogu:http://bluewhite-inspiracje.blogspot.com/.
Na żywca oglądałam wspaniałe wnętrza oraz dostałam kurs malowania mebli który można znaleźć również tu: http://bluewhite-inspiracje.blogspot.com/2013/09/kurs-malowania-mebli.html
Wreszcie po drugiej długiej jesieni, zimie i wiośnie nadszedł TEN czas. Słuchawki na uszy, radio na full i heja do roboty. Już po 6 godzinach szlifowania papierem ściernym miałam 3 krzesła z 7 przygotowane do podkładu.
Musiałam zdjąć z nich sporo brudu i odpryskującej powłoki lakierniczej.
Widać na zdjęciu że trzy są jasne (wyszlifowane) a jedno dla porównania pierwotne.
W tej partii postanowiłam przeskoczyć połowę i przygotowałam 4 sztuki, czym prędzej nakładając podkład, żeby wysychał.
I tak po 8 godzinach katorżniczej fizycznej pracy, odpadających rąk i zdartych paznokci miałam już cztery krzesła wstępnie odmienione!
W kolejnym tygodniu dokończyłam szlifować 3 pozostałe i zamalowałam podkładem, a pierwszą partię pomalowałam już właściwą farbą (cztery w drugim rzędzie).
Ostatecznie chyba po 3-4 weekendach były gotowe, a po kolejnych 4 weekendach zrzędzenia (mojego) doczekały się przykręcenia siedzisk.
I oto moje kochane, leciuchne, czyściutkie, białe krzesła z odzysku!.
Nie szpachlowałam dziur - niech będą sobie takie niedoskonałe.
i cały zastęp harcerzy ;)
I znowu.
Czyż nie są piękne?!?!?!?!
Czasami warto przynieść coś ze śmietnika ;)
A Wam co się zdarzyło zajumać ze śmietniska?
poniedziałek, 16 listopada 2015
Głosowanie, Kraków i Żona
Ostatnio namawiałam do głosowania w Bloger Festival Quilt. Za wszystkie głosy bardzo dziękuję!
Zanim utajniono wyniki głosowania (w okolicach 3 dnia głosowania) miałam około 160 głosów i plasowałam się z pracą w top 3 w kategorii.
Po utajnieniu głosowania i jego zakończeniu okazało się że głosów mam poniżej 70. Ciekawa sprawa.
Nie chce mi się tego komentować.
To teraz weselej. Wybraliśmy się w listopadzie do Krakowa. Było ciepło i jak to zazwyczaj w Krakowie nieprzewidywalnie. Oczywiście było tak że padał deszcz i było również zdecydowanie zbyt ciepło.
Spacer na Kopiec Kościuszki, jak w ubiegłym roku, odbywał się w gorącej atmosferze, wśród złotych jesiennych liści i ciepłych promieni słońca.
Smogu nie zauważyliśmy - wiał silny wiatr i nie istniała konieczność chodzenia w żadnych maskach.
Doszło również do historycznych spotkań! Z Susan i Lilą.
O ile z Susan rok temu przerozmawiałyśmy cały dzień w W-wie, teraz spotkanie było kontynuacją jakże miłego lipca 2014. O tyle znajomość wirtualna z Lilą o długości chyba dekady wreszcie została nagrodzona wspólną kawą-herbatą i długaśnym spacerem po Krakowie!
Obu Wam Dziewczyny dziękuję za spotkanie :) Od radości w oczach mam kurze łapki!
Wróciliśmy szczęśliwie i we wszystkich kawałkach.
Po małym skoku w bok (miniquilt) wróciłam do szycia żony (Farmers Whife). Dla niezorientowanych: cała Żona to 111 bloków.
Przymierzam się do uszycia wszystkich.
Dzisiaj, przy okazji pierwszej wolnej niedzieli od "nie-pamiętam-kiedy" uszyłam 4 bloki, co daje mi łącznie 34 bloki gotowe. Czyli jakieś 30%.
Oto dotychczasowy urobek:
Niedługo nie będą mieścić się do pudełka - jakaż dumna jestem z tego powodu ;)
I oto wszystkie szarości.
Jeszcze tylko ~ 8 sztuk i już, już zacznę pracować z żółtymi kolorami :D
A żółcie będą piękne!
Zanim utajniono wyniki głosowania (w okolicach 3 dnia głosowania) miałam około 160 głosów i plasowałam się z pracą w top 3 w kategorii.
Po utajnieniu głosowania i jego zakończeniu okazało się że głosów mam poniżej 70. Ciekawa sprawa.
Nie chce mi się tego komentować.
To teraz weselej. Wybraliśmy się w listopadzie do Krakowa. Było ciepło i jak to zazwyczaj w Krakowie nieprzewidywalnie. Oczywiście było tak że padał deszcz i było również zdecydowanie zbyt ciepło.
Spacer na Kopiec Kościuszki, jak w ubiegłym roku, odbywał się w gorącej atmosferze, wśród złotych jesiennych liści i ciepłych promieni słońca.
Smogu nie zauważyliśmy - wiał silny wiatr i nie istniała konieczność chodzenia w żadnych maskach.
| Liście |
| Jasiek jesienny |
Doszło również do historycznych spotkań! Z Susan i Lilą.
O ile z Susan rok temu przerozmawiałyśmy cały dzień w W-wie, teraz spotkanie było kontynuacją jakże miłego lipca 2014. O tyle znajomość wirtualna z Lilą o długości chyba dekady wreszcie została nagrodzona wspólną kawą-herbatą i długaśnym spacerem po Krakowie!
Obu Wam Dziewczyny dziękuję za spotkanie :) Od radości w oczach mam kurze łapki!
Wróciliśmy szczęśliwie i we wszystkich kawałkach.
Po małym skoku w bok (miniquilt) wróciłam do szycia żony (Farmers Whife). Dla niezorientowanych: cała Żona to 111 bloków.
Przymierzam się do uszycia wszystkich.
Dzisiaj, przy okazji pierwszej wolnej niedzieli od "nie-pamiętam-kiedy" uszyłam 4 bloki, co daje mi łącznie 34 bloki gotowe. Czyli jakieś 30%.
Oto dotychczasowy urobek:
Niedługo nie będą mieścić się do pudełka - jakaż dumna jestem z tego powodu ;)
I oto wszystkie szarości.
Jeszcze tylko ~ 8 sztuk i już, już zacznę pracować z żółtymi kolorami :D
A żółcie będą piękne!
sobota, 31 października 2015
Można głosować do 5 listopada
... więc jeśli przez przypadek podobają Wam się "Siostry" to śmiało klikajcie serduszko na zdjęciu umieszczonym pod linkiem:
http://amyscreativeside.com/2015/10/23/bqf-small-quilt-category/
A jakby Wam było mało to nawigujcie na stronę: http://amyscreativeside.com/2015/10/30/bloggers-quilt-festival-vote-here / gdzie znajdziecie wszystkie prace, we wszystkich kategoriach.
Można w każdej kategorii zostawić 3 głosy :) Głosować można ponoć codziennie.
Festiwal jest amerykański, ale Polek mamy dostatek. Oto wszystkie prace zgłoszone. Lista dzięki uprzejmości Jo Ho.
Tutaj lista BQF jesień 2015 udział biorą:
mini:
Jo: http:// johosomedoings.blogspot.com/ 2015/10/ to-wspaniae-stulecie-bloggers-q uilt.html
Kamila: http:// work-with-patches.blogspot.com/ 2015/10/ heksagonowy-sza-hexy-time-blogg ers.html
Wiesia: http://www.quiltandsmile.pl/ 2015/10/ bloggers-quilt-festival-jesien- 2015.html
Betyipiernaty: https:// betyipiernaty.wordpress.com/ 2015/10/29/ja-tez-me-too/
Jola: http:// jolcinepasje.blogspot.com/2015/ 10/ bloggers-quilt-festival-jesien- 2015.html
small:
Monika: http://hobbyata.blogspot.com/ 2015/10/ swedish-bloom-na-bloggers-quilt -festival.html
Gosia: http:// quiltsmyway.blogspot.com/2015/ 10/ deconstructed-windmill-quilt-bl oggers.html
Anna P.: http://aploch.blogspot.com/ 2015/10/ amy-bloggers-quilt-festival.htm l
Małgosia: http://szmatkimalgorzatki.pl/ bloggers-quilt-festival/
betyipiernaty: https:// betyipiernaty.wordpress.com/ 2015/10/29/ ja-tez-drugie-podejscie-me-too- second-entry/
large:
Jo: http:// johosomedoings.blogspot.com/ 2015/10/moja.html
Jart's: http://asiajarts.blogspot.com/ 2015/10/ wybierz-mnie-wybierz-mnie.html
applique:
Anna S.: http:// annaslawinska.blogspot.com/ 2015/10/ morski-krajobraz-w-bloggers-qui lt.html
Małgosia: http://szmatkimalgorzatki.pl/ powiesilam-kure-2/
Kasia: http:// kasiainoino.blogspot.com/2015/ 10/ wielki-kot-bloggers-quilt-festi val.html
Jola: http:// jolcinepasje.blogspot.com/2015/ 10/ bloggers-quilt-festival-jesien- 2015-raz.html
art:
Olga: https://lalabaj.wordpress.com/ 2015/10/23/ bloggers-quilt-festiwal-art-qui lt/
Monika: http://hobbyata.blogspot.com/ 2015/10/ nfd-bloggers-quilt-festival.htm l
Hannna: http://www.patchdesign.eu/?p=1
hand quilted:
Ewa: http://kiltowo.blogspot.com/ 2015/10/ najambitnieszy-patchwork-skoncz ony.html
home machine quilted:
Joanna: http:// quiltarefasognare.blogspot.it/ 2015/10/ quilt-festival-di-blogger-with- great.html
Beata: http:// patchworkowy.blogspot.be/2015/ 10/bloggers-quilt-festival.html
Jart's: http://asiajarts.blogspot.com/ 2015/10/another-one.html
Agnieszka: http:// zielonaszmatka.blogspot.com/ 2015/10/wazka.html
Liliana: http:// zapomnianapracownia.blogspot.co m/2015/10/bqf-fall-2015-2.html
modern:
Kamila: http:// work-with-patches.blogspot.com/ 2015/10/ wirujace-gesi-flying-geese-blog gers.html
Hanna: http://www.patchdesign.eu/ ?p=44
Anna S.: http:// annaslawinska.blogspot.com/ 2015/10/ planety-startuja-w-jesiennej-ed ycji.html
original design:
Liliana: http:// zapomnianapracownia.blogspot.co m/2015/10/bqf-fall-2015-1.html
ROYGBIV:
Ewa: http://kiltowo.blogspot.com/ 2015/10/ bloggers-quilt-festival.html
Kasia: http:// kasiainoino.blogspot.com/2015/ 10/tecza-dobrych-zyczen.html
http://amyscreativeside.com/2015/10/23/bqf-small-quilt-category/
A jakby Wam było mało to nawigujcie na stronę: http://amyscreativeside.com/2015/10/30/bloggers-quilt-festival-vote-here / gdzie znajdziecie wszystkie prace, we wszystkich kategoriach.
Można w każdej kategorii zostawić 3 głosy :) Głosować można ponoć codziennie.
Festiwal jest amerykański, ale Polek mamy dostatek. Oto wszystkie prace zgłoszone. Lista dzięki uprzejmości Jo Ho.
Tutaj lista BQF jesień 2015 udział biorą:
mini:
Jo: http://
Kamila: http://
Wiesia: http://www.quiltandsmile.pl/
Betyipiernaty: https://
Jola: http://
small:
Monika: http://hobbyata.blogspot.com/
Gosia: http://
Anna P.: http://aploch.blogspot.com/
Małgosia: http://szmatkimalgorzatki.pl/
betyipiernaty: https://
large:
Jo: http://
Jart's: http://asiajarts.blogspot.com/
applique:
Anna S.: http://
Małgosia: http://szmatkimalgorzatki.pl/
Kasia: http://
Jola: http://
art:
Olga: https://lalabaj.wordpress.com/
Monika: http://hobbyata.blogspot.com/
Hannna: http://www.patchdesign.eu/?p=1
hand quilted:
Ewa: http://kiltowo.blogspot.com/
home machine quilted:
Joanna: http://
Beata: http://
Jart's: http://asiajarts.blogspot.com/
Agnieszka: http://
Liliana: http://
modern:
Kamila: http://
Hanna: http://www.patchdesign.eu/
Anna S.: http://
original design:
Liliana: http://
ROYGBIV:
Ewa: http://kiltowo.blogspot.com/
Kasia: http://
sobota, 24 października 2015
Amy Blogger’s Quilt Festival
Spring edition surprised me so much - I was not ready at that time.
I was not ready preparing for Fall edition, but last few days decided to join.
And here we go!
The quilts I would like to submit to the festival in category "Small quilts" are "Sisters": "Ania" & "Kinga".
Each quilt has 88" around.
Source of the idea was 1 Kaffe Fasset charm pack. I loved colures so much that decided to use them for two quilts.
Almost identical but different in details.
Exactly like me and my beloved Sister.
So these are "Sister" quilts.
In case you want to vote for it in Viewer's Choice competition you can find it here.
Voting 29th October - 5th November!
I was not ready preparing for Fall edition, but last few days decided to join.
And here we go!
The quilts I would like to submit to the festival in category "Small quilts" are "Sisters": "Ania" & "Kinga".
![]() |
| Sisters: Ania & Kinga |
Source of the idea was 1 Kaffe Fasset charm pack. I loved colures so much that decided to use them for two quilts.
Almost identical but different in details.
Exactly like me and my beloved Sister.
So these are "Sister" quilts.
In case you want to vote for it in Viewer's Choice competition you can find it here.
Voting 29th October - 5th November!
piątek, 18 września 2015
Efekty bicia się z myślami
Co prawda Hello Sunshine nie wygrałam. Ale nagrodę główną dostała Wiesia z blogu Quilt and Smile i serdecznie gratuluję Ci Wiesiu bo oczywiście najsłuszniej Twa praca zasłużyła na najwyższe wyróżnienie!
Na efekty ostatniego bicia się z myślami trzeba było poczekać. Jak zawsze u mnie. Praca musi odleżeć i odczekać. Bo u mnie wszystko musi nabrać mocy prawnej.
Najpierw inspiracja - Craftyblossom:
Zamierzyłam uszyć pled, ale najpierw postanowiłam sprawdzić jak się będzie szyło mniejszą formę czyli poduszkę. Jasiek lubi kolory więc padło na poduszkę dla Jasia.
Najpierw poszalałam w wyborem kolorów - kto bogatemu zabroni? Chyba pocięłam wszystko co miałam.
Ale uznałam że jest MAŁO. Więc docięłam jeszcze kilka kwadratów i tak powstał top do poduszki.
Następnie zakupiłam w Craftoholic Shop piękne paski Timeless Treasures i kropki R. Kaufmana.
I mogłam skończyć!
I Jachu mój ma poduszkę, swoją własną i już ukochaną.
Pikowanie jest też najprostsze z możliwych: obok szwów, szarą nicią.
Lubię zastosowanie oryginalnego brzegu na kropkowanym materiale: juz na zawsze pozostanie metryczka i reklama Producenta :D
Pierwszy raz wykańczałam poduszkę polarem. Muszę przyznać że może nie jest to mniej czasochłonne niż wszywanie suwaka ale na pewno przyjemniejsze w użytkowaniu przez mniejsze dzieci niż suwak.
A dodatkowo ten patent z zakładką i polarem wreszcie nie powoduje samoistnego otwierania się poszewki, gdyż polar od wewnątrz blokuje przesuwanie się materiału.
Żeby mojemu Chrześniakowi nie było żal, no i również z powodu pójścia do szkoły, postanowiłam uszyć poduszkę również dla Niego.
Krzyś uwielbia zielony kolor, czemu to dobitnie daje znać w życiu codziennym i swym otoczeniu.
Ponieważ jest już całkiem sporym Młodym Mężczyzną, Jego poduszka również jest bardziej "męska" bardziej niż dziecięca.
W ten to oto sposób powstały poduszki dla Braci ciotecznych. Nieskromnie powiem że obie bardzo mi się podobają i po tak udanej próbie na pewno zabiorę się za pled dla Jaśka, wykonania własnego wg zdjęcia Erica'i.
I jeszcze oba uszytki pozują razem.
Opowieść o krzesłach, których tu dużo się pojawia, pojawi się w innym poście.
Na efekty ostatniego bicia się z myślami trzeba było poczekać. Jak zawsze u mnie. Praca musi odleżeć i odczekać. Bo u mnie wszystko musi nabrać mocy prawnej.
Najpierw inspiracja - Craftyblossom:
Zamierzyłam uszyć pled, ale najpierw postanowiłam sprawdzić jak się będzie szyło mniejszą formę czyli poduszkę. Jasiek lubi kolory więc padło na poduszkę dla Jasia.
Najpierw poszalałam w wyborem kolorów - kto bogatemu zabroni? Chyba pocięłam wszystko co miałam.
Ale uznałam że jest MAŁO. Więc docięłam jeszcze kilka kwadratów i tak powstał top do poduszki.
Następnie zakupiłam w Craftoholic Shop piękne paski Timeless Treasures i kropki R. Kaufmana.
I mogłam skończyć!
I Jachu mój ma poduszkę, swoją własną i już ukochaną.
Pikowanie jest też najprostsze z możliwych: obok szwów, szarą nicią.
Lubię zastosowanie oryginalnego brzegu na kropkowanym materiale: juz na zawsze pozostanie metryczka i reklama Producenta :D
Pierwszy raz wykańczałam poduszkę polarem. Muszę przyznać że może nie jest to mniej czasochłonne niż wszywanie suwaka ale na pewno przyjemniejsze w użytkowaniu przez mniejsze dzieci niż suwak.
A dodatkowo ten patent z zakładką i polarem wreszcie nie powoduje samoistnego otwierania się poszewki, gdyż polar od wewnątrz blokuje przesuwanie się materiału.
Żeby mojemu Chrześniakowi nie było żal, no i również z powodu pójścia do szkoły, postanowiłam uszyć poduszkę również dla Niego.
Krzyś uwielbia zielony kolor, czemu to dobitnie daje znać w życiu codziennym i swym otoczeniu.
Ponieważ jest już całkiem sporym Młodym Mężczyzną, Jego poduszka również jest bardziej "męska" bardziej niż dziecięca.
W ten to oto sposób powstały poduszki dla Braci ciotecznych. Nieskromnie powiem że obie bardzo mi się podobają i po tak udanej próbie na pewno zabiorę się za pled dla Jaśka, wykonania własnego wg zdjęcia Erica'i.
I jeszcze oba uszytki pozują razem.
Opowieść o krzesłach, których tu dużo się pojawia, pojawi się w innym poście.
wtorek, 15 września 2015
Magia wspólnego szycia
Ostatnimi czasy naszym polskim patchworkowym światkiem wstrząsnęła wiadomość iż możemy zrobić wystawę patchworku przy Kongresie Kobiet, we wrześniu.
Niestety z różnych przyczyn, wcale niezależnych od nas, wystawa jednak nie doszła do skutku. Ale duch w narodzie nie zginął!
Co więcej: duch popchnął nas tak dalece do działania że dzięki Ani Sławińskiej zebrałyśmy się i w dwa dni uszyłyśmy większą część logo przyszłej wystawy "Patchwok po polsku" projektu Uli z Buktole.
Ula już napisała u siebie na blogu post o projekcie i pokazała nieco zdjęć z szycia etapów quiltu.
Ja własnego zdjęcia nie mam ani jednego, niestety.
Tutaj przytoczę zatem tylko dwa: mój własny uszytek pikowany do 1:30 w nocy w groszki zielone.
Jechałam na takiej adrenalinie że nawet nie zauważyłam jak koleżanka, współlokatorka, niemal na siedząco zasnęła.....
Dumna jestem z tych groszków jak diabli.
Dzięki nim odkryłam też świetne wypełnienie do pikowania: Thermolam. wypikowany kawałek jest sztywniejszy niż przy użyciu zwykłego wypełnienia bawełnianego, bardziej mięsisity. Pikowanie zupełnie inaczej się układa. Uważam że jest idealne do bieżników i podkładek.
Efekt ostateczny tak mnie zachwycił że teraz już na pewno nie przestanę pikować i będę doskonalić warsztat.
Co więcej: moje groszki dostąpiły zaszczytu i widnieją jako zielona połać obok "K". Znaczy się: dają się ludziom na oczy pokazać!
Na dokładną relację zapraszam do Uli, a tutaj jeszcze zdjęcie większości szyjących, wykonane już po odjeździe kilku współszyjących :(
To spotkanie było bardzo energetyczne, wspaniale inspirujące a uczestniczki mają niezrównany dar przekonywania: siadaj i szyj bo czasu szkoda. Się siada, się szyje i ...... WYCHODZI :D
Magia, czyż nie?
Aniu, dziękuję Ci za wszystko i jeszcze za masę energii! :*
Niestety z różnych przyczyn, wcale niezależnych od nas, wystawa jednak nie doszła do skutku. Ale duch w narodzie nie zginął!
Co więcej: duch popchnął nas tak dalece do działania że dzięki Ani Sławińskiej zebrałyśmy się i w dwa dni uszyłyśmy większą część logo przyszłej wystawy "Patchwok po polsku" projektu Uli z Buktole.
Ula już napisała u siebie na blogu post o projekcie i pokazała nieco zdjęć z szycia etapów quiltu.
Ja własnego zdjęcia nie mam ani jednego, niestety.
Tutaj przytoczę zatem tylko dwa: mój własny uszytek pikowany do 1:30 w nocy w groszki zielone.
Jechałam na takiej adrenalinie że nawet nie zauważyłam jak koleżanka, współlokatorka, niemal na siedząco zasnęła.....
Dumna jestem z tych groszków jak diabli.
Dzięki nim odkryłam też świetne wypełnienie do pikowania: Thermolam. wypikowany kawałek jest sztywniejszy niż przy użyciu zwykłego wypełnienia bawełnianego, bardziej mięsisity. Pikowanie zupełnie inaczej się układa. Uważam że jest idealne do bieżników i podkładek.
Efekt ostateczny tak mnie zachwycił że teraz już na pewno nie przestanę pikować i będę doskonalić warsztat.
Co więcej: moje groszki dostąpiły zaszczytu i widnieją jako zielona połać obok "K". Znaczy się: dają się ludziom na oczy pokazać!
Na dokładną relację zapraszam do Uli, a tutaj jeszcze zdjęcie większości szyjących, wykonane już po odjeździe kilku współszyjących :(
To spotkanie było bardzo energetyczne, wspaniale inspirujące a uczestniczki mają niezrównany dar przekonywania: siadaj i szyj bo czasu szkoda. Się siada, się szyje i ...... WYCHODZI :D
Magia, czyż nie?
Aniu, dziękuję Ci za wszystko i jeszcze za masę energii! :*
środa, 26 sierpnia 2015
Świat się kończy
... zgłosiłam swoje ostatnie dwa uszytki do konkursu "Hello Shunshine!"
Skończyłam szyć makatki w lipcu i wtedy napisałam post: TUTAJ. I dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego że pasują do konkursu :D
Mam nadzieję że Quilty Siostry spodobają się jury Wysokiemu :)
Skończyłam szyć makatki w lipcu i wtedy napisałam post: TUTAJ. I dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego że pasują do konkursu :D
Mam nadzieję że Quilty Siostry spodobają się jury Wysokiemu :)
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
Biję się z myślami
....ale krótko.
Jaś lubi kolory, przytula się do moich wszystkich prac i oświadcza: "Podoba mi się."
Więc postanowiłam coś dla niego uszyć.
Będzie mała poduszka.
Bardzo kolorowa.
Trzy wersje układu poniżej.
![]() |
| pierwszy wariant |
![]() |
| drugi wariant |
![]() |
| trzeci wariant - uporządkowany |
Ta poducha to wprawka do większej, bardzo kolorowej narzutki dla dziecka.
piątek, 24 lipca 2015
Quilty "Siostry"
Będąc u Anny Sławińskiej na zajęciach z longarmem Yuki dopadłam do małego sklepu stacjonarnego Buktole, u Ani na półce. Musiałam, musiałam go mieć od momentu kiedy pierwszy raz zobaczyłam te kolory. Cały charmpack Kaffe Fasset. Mój! Mój ci on!
| ...mój skarb... |
Tego samego wieczoru metodą cięcia zrobiłam domowym sumptem charmpack biały, i metodą HST poczyniłam dwie zgrabne kupki kwadratów.
Kombinowałam kilka wieczorów, następnych kilka tygodni zszywałam (!!!!!! life....!!!!!) .
W końcu chyba ze dwa miesiące pikowałam (.... life :( .....).
W tym celu nabyłam zestaw nici Isacord i Coats Dual Duty Plus Multicolor 865.
Isacordem białym pikowałam po białym, a Coatsem po kolorze.
Dziś wreszcie mogę zaprezentować dwa quilty. Niemal bliźniacze, ale jednak różne. Siostrzane. Dla Sióstr.
Z okazji imienin Kingi, moja Siostra dostała swoją sztukę.
A ja z okazji imienin Anny, mam swoją wersję którą wręczyłam sobie już dziś.
Tutaj oba.
![]() | ||
| Lewy: "Siostry - Ania"; Prawy: "Siostry - Kinga" |
Quilty są inspirowane wzorami z Pintresta - nie znam źródła.
![]() |
| Podpis dla Kingi |
![]() |
| Podpis dlaAni |
Oba quilty mają formę naściennych makatek. Wielkość to około 50 x 60 cm.
Siostra zadowolona.
Ciekawa jestem jak Wam się spodoba. Ja wciąż od marca nie mogę napatrzeć się na kolory. Uwielbiam tę kolorystykę.
==========
Zdałam sobie sprawę z tego że Siostry wpisują się w wakacyjny konkurs Hello Sunshine. Więc zgłaszam :)
Prace już podlinkowane więc teraz tylko czekać na wyniki :)
środa, 1 lipca 2015
Jak żyć???
Czasami nawet to i udaje mi się poszyć. Ale nie ma warunków. No nie ma.
Wszystko się pcha na talerz - nijak obejść ani przeskoczyć.
Jak żyć????
Wszystko się pcha na talerz - nijak obejść ani przeskoczyć.
Jak żyć????
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















