Witam i o zdrowie pytam. Pytam bo niedługo będzie wielkie odchudzanie ;)
Prezentuję przepis na śmietanowca - ciasto które zawiozłam do Białegostoku na spotkanie. Zdjęć brak - może kiedyś uda mi się sfocić zanim zdąży zniknąć.
Składniki:
3 paczki ciasteczek Liebnitz (z 52 ząbkami ;)) ew. taka sama porcja innych tego typu
opakowanie gotowego kremu do tortów waniliowy/śmietankowy
mleko zimne do powyższego kremu
puszka słodzonego mleka - gotowana dzień wcześniej 3 godziny (puszka zamknięta) na krem krówkowy
1/2 litra śmietany 36% Łowicz - dobrze schłodzona
2 śmietan-fixy
płatki migdałów do posypania
Opowieść na temat krówkowej masy:
Dużej filozofii w przygotowaniu ciasta nie ma. O ile dzień - kilka dni wcześniej ugotuje się masę krówkową, reszta to 'pikuś'.
Można pokusić się o gotową masę ALE ... ja osobiście (trzy razy) jeszcze nie trafiłam na taką w której nie skrzypiał mi między zębami cukier. A dodatkowo weźcie pod uwagę opinię Eksperta: mój Pan Połamaniec jest krówkożerny i testował często różne masy 'z półki'. I od czasu gdy na wszystkich się zawiódł sam sobie gotuje krówkę. Od razu trzy puszki - na dwa tygodnie starczy ;) Ja wierzę ekspertowi od krówek bo On ma więcej doświadczeń ode mnie.
Krem krówkowy wyciągnąć z puszki i dobrze zamieszać aby nabrał jedwabistej konsystencji - ułatwi to rozsmarowywanie na ciasteczkach.
Krem tortowy przygotować wg przepisu, ale bez masła. To czysta hipokryzja bo ciasto nie należy do dietetycznych ale zalecam pominąć masło. Wystarczy tłuszczu w śmietanie.
Śmietanę ubić ze śmietan- fixem.
Układać warstwami:
1. ciasteczka - całe opakowanie
2. krem waniliowy/śmietankowy
3. ciasteczka - jw
4. toffi z puszki
5. ciasteczka - jw
6. bita śmietana
7. posypać płatkami migdałów wg uznania
Zostawić na noc w lodówce, żeby się 'przegryzło'.
Z doświadczenia wiem że zrobienie tego ciasta to kwestia max. 40 minut o ile w tzw międzyczasie należy jeszcze umyć pojemnik i łopatki/rózgę po kremie i następnie ubić śmietanę.
Żaden kłopot a niebo w gębie :D Co Dziewczyny z Białegostoku mogą potwierdzić :)
Nawet nie spróbowałam ostatnio ale cieszę się że Wam smakowało :)
Smacznego!
P.S. Dajcie znać czy Wam wyszło ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchennie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchennie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 7 października 2010
sobota, 6 października 2007
Przepis Norki na pierniczki
Odpowiadając na zapotrzebowanie przytaczam poniżej przepis na pierniczki, przepis autorstwa Norki (został zamieszczony na forum kaan).
To najmniej stresujące ciasto świata - zagniatasz, pieczesz i jesz kiedy chcesz !
Dodam tylko że piekę tacę pierników 10 minut w piekarniku nagrzanym do 170 st. średnio grubo wywałkowane.
Jakoś etyka nie pozwala mi używać sztucznego miodu, dlatego staję na głowie żeby zawsze używać prawdziwego. I jeszcze jedno: przy pierwszym pieczeniu miałam obiekcje co do dodawania kawy. Okazuje się że w całym cieście zmielona kawa bardzo ładnie się rozprowadza i wcale nie czuć jej podczas jedzenia między zębami 
SMACZNEGO !!!!
Pierniczki świąteczne, dojrzewające Norki z Kaan
Polecam super pierniczki. Wypiekam je co roku od 19 lat, a wcześniej robiła to moja mama i babcia. Ciasto najlepiej przygotować w listopadzie i odstawić na ok. 2 tygodnie w chłodne miejsce.
Chłodne miejsce to z powodzeniem może być balkon, piwnica albo garaż. Dwa tygodnie albo parę dni, aby dojrzałe. Moja koleżanka zarobiła ciasto i wypiekała w tym samym dniu i też były dobre. Ja czekam 2 tygodnie.
1 kg mąki
2 szklanki cukru
1 sztuczny miód - 1 sztuczny miód tj. ok. 250g, obecnie kupuję w takich małych słoiczkach.
1 kostka margaryny
4 jajka
3 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżka kawy mielonej
1 łyżeczka kakao i paczka przyprawy korzennej do pierników
Miód i cukier zagotować z margaryną i przyprawami.
Wlać na mąkę po przestygnięciu dodać jajka i sodę wymieszaną w 2 łyżkach letniej wody.
Wygniatać aż będzie jednolite i elastyczne.
Po upieczeniu polukrować i przyozdobić bakaliami i dobrze schować. Powodzenia!!!
P.S. Najlepiej wszystkie składniki od razu potroić, bo inaczej rodzinka marudzi że mało.
Pierniczki GRUDZIEŃ 2006 – zrobione
Tak się złożyło że akurat to ciasto dobrze jest przygotować nieco wcześniej, więc na początku grudnia 2006 zagniotłam je i odłożyłam do dojrzewania z zamiarem wypieczenia przed Wigilią. Niespodziewanie około 22 grudnia stałam się szczęśliwą posiadaczką mieszkania, a perspektywa zorganizowania odnawiania i przeprowadzki już 30 grudnia (w dwoma weekendami i świętami w tzw. międzyczasie) obróciła w niwecz wszelkie przygotowania do Świąt – tym bardziej wypiekanie ciasteczek.
Niewiele myśląc, przy przeprowadzce zabrałam ze sobą ponad 2 kg kulę ciasta z silnym postanowieniem wypieczenia ciasteczek u Mamy w piekarniku (moja nabyta wraz z mieszkaniem kuchnia nie miała piekarnika).
Na silnym postanowieniu jednak się skończyło.
Ciasto spokojnie przeleżało w lodówce do dnia dzisiejszego. Nie zmieniło konsystencji. Nie wyglądało jakby wyewoluowały w nim obce formy życia, które już potrafią się komunikować.
Pomyślałam więc tydzień temu, że spróbuję zrobić kilka sztuk ciasteczek. Nic przecież nie ryzykuję.
Zrobiłam pierniki z 1/3 ciasta. Spróbowałam – przeżyłam.
Przeżyli tez inni konsumenci – na próbę zaniosłam do pracy i w trzy dni cała jednorazowa siatka pierników pooooszłłłaa !!!!
Więc dziś wypiekłam resztę – na Boże Narodzenie 2007 jak znalazł 
Obawiam się jednak że 5 godzin stania przy wałku na niewiele się zda. Za tydzień po piernikach zostanie tylko wspomnienie …..
P.S. Jak pierniki zrobiłam w grudniu 2005 to jeszcze w sierpniu 2006 były przepyszne. Pewnie mogłyby leżeć dłużej ale zostały zeżarte.
Subskrybuj:
Posty (Atom)