Inne miejsca

wtorek, 7 listopada 2006

Choinkowo



No i zbliżają się Święta. Niby fakt. Ale jakoś inaczej niż dotychczas, wcześnie poczułam atmosferę i ślęczę nad wkładami do kartek i innymi drobiazgami. No i wydłubałam mikołaja na plastikowej kanwie, na choinkę. I bałwanka (zrobiłam zdjęcie :)). No i samą choinkę jako wkład kartkowy. Jestem na etapie drugiej choinki - w gwiazdki tym razem. Ot i świątecznie już mi






poniedziałek, 4 września 2006

wesele Przyjaciela

Właśnie wróciłam z wesela swojego starego Przyjaciela Łukasza /z góry przepraszam za literówki/.  Z uwagi na nasze długoletni związek przyjacielski i moją szczerą sympatię dla Łukasza chciałabym Mu życzyć tylko samego szczęścia

Bawiłam się wyśmienicie - nawet w ulubionych i wysłużonych pantofelkach dostałam bąbli na stopach !!!! Ponadto poznałam całą gromadę swoich osobistych sąsiadów !!! Bo ja i Łukasz pochodzimy z jednej wsi i znamy siebie i sąsiadów niemal na wylot. Nasze kontakty (a właściwie moje, ograniczały się do "Dzień dobry"). Teraz Ci wszyscy ludzie byli na weselu!!! Więc dyskutowaliśmy o losach ziem na których mieszkamy i szukaliśmy pokrewieństw. Okazało się że historia ziem wskazuje że połowa sąsiadów zna się z moją rodziną od pokoleń, a już na pewno jesteśmy sobie na tyle bliscy żeby wypić razem po kieliszeczku cytrynówki . I dzięki temu zamiast iść spać piszę tutaj..............

sobota, 2 września 2006

:)


Piękny dzień ! Uwielbiam takie dni jak dzisiaj!

Słońce ma piękny żółty i ciepły kolor, powietrze pachnie zbliżającą się jesienią i jest fantastycznie krystaliczne i odświeżające. Wreszcie po upałach które nie pozwalają oddychać, zieleń odżywa. Odżywam i ja.

W takich chwilach mogłabym tylko spokojnie siedzieć w ogrodzie i cieszyć się samym oddychaniem, życiem. Wchłaniać chłód przez każdą komórkę skóry i kompresować słoneczko na później - na chłodne zimowe dni. Ach.....

A ten kosz to kwiaty na ślub kolegi Jarosława

poniedziałek, 14 sierpnia 2006

SOWY - pozaplanowe


Nawet ostatnio mam trochę czasu na dziubanie  i nie wiem czemu ... oszukuję... wiem czemu: podglądnęłam!  I zabrałam się za obrazki Gockela , których wcale w moich planach nie było!!!
No ale teraz są i cieszę się z niejakiej odmiany po Powellkach. Teraz mały kawałeczek - nie mówię nic o tym co będzie docelowo - możecie zgadywać
teraz to już wszystko wiadomo... sowa wyszyła się...
kurczę, wygląda ta Sowa raczej jak papuga... a tu jeszcze drugi ptak...
Mam - mam drugiego ptaszora

wtorek, 1 sierpnia 2006

Latawce, dmuchawce, wiatr, morze


Kilka lat temu będąc nad naszym morzem rodzimym zobaczyłam fantastyczny widok: deska rwąca przez fale za .... ogromnym latawcem. Bardzo mi się spodobał pomysł i od pierwszej chwili uznałam, że ze wszystkich sportów wodnych TO JEST WŁAŚNIE TO czego chciałabym się nauczyć!

I.....  podczas ostatniego pobytu nad morzem miałam okazję spróbować. Pomimo, że woda byla zmina i nawet do niej nie weszłam, to nawet suche ćwiczenia wykonywane w celu okiełznania skrzydła (najpierw 4 (niebieski) a potem 6 metrowego (czerowny))  dostarczyły tylu emocji, że już tupię nogami żeby wejść na wodę !!! I teraz wiem że jest powód żeby jeździć nad Bałtyk!

Na pierwszym zdjęciu widać wielkość skrzydła.....

poniedziałek, 31 lipca 2006

weekendowe dziubanko skończone


maleństwo: 30 x 30 krzyżyków - ale wzorek na serwetkę, alebo na pokrowiec na słoik super ;)

taki drobiazg...

środa, 17 maja 2006

poniedziałek, 3 kwietnia 2006

SKOŃCZONE: Archway


białe prześwity dokoła np. korony drzewa, to półkrzyżyki a nie dziurki po opuszczonych ściegach ;) Jak wyszyję backstitch to wszystko będzie ok.

Autor: Michael Powell, seria Houses of Provence