Inne miejsca

niedziela, 15 lutego 2015

Farmers Wife - odcinek 1

Pracuję nad blokami Farmers Wife Quilt. Moja kolej na przewodnictwo i zarządzenie tematu na najbliższe dwa tygodnie.

Proponuję szycie prostego bloku nr 109 "Windows"

Blok 109. Windows
Ten blok łatwo i szybko się rozrysowuje i wycina z elementów. Nawet początkujące szyjące mogą śmiało sobie poradzić.
Ja liczę i mierzę w calach, wszystkie poniższe wartości zatem to cale. 


Wycinamy elementy wielkości:
Pierwszy kolor (u mnie ciemny szary):
  • 2 x prostokąt 2" na 6,5"
  • 2 x prostokąt 2"na 3,5"
Drugi kolor (u mnie jasny szary):
  • 1 kwadrat 4,5"
Trzeci kolor (u mnie biały, jednocześnie pełni rolę koloru podstawowego we wszystkich blokach):
  • 1 kwadrat 4,5"
Zaczęłam od zszycia po przekątnej dwóch kwadratów. I przeszyłam za każdym razem w odległości 1/4" od środka, dokładnie tak jak się to robi z popularnymi HST.
Po przecięciu uzyskałam 2 kwadraty złożone z dwóch trójkątów.

Złożyłam je ponownie ze sobą, tym razem przeciwnie złożonymi kolorami (Szary z białym, biały z szarym, prawymi stronami). I przeszyłam po przekątnej za każdym razem w odległości 1/4" od środka.
Po rozcięciu otrzymałam dwa takie same elementy środkowe. Przycięłam je do rozmiaru kwadratu 3,5 " na 3,5".
Doszyłam prostokąty: najpierw krótsze, potem dłuższe po bokach.
I oto jest: mój pierwszy blok w quilcie, nr 109 Windows.


Kolejny blok: 32 Farmer's Daughter.
Ten dał mi popalić. Okazało się że to blok szyty z 25 kwadratów. Czyli wyliczenia wskazują że na gotowo powinniśmy używać kwadratów o boku 1,2"cala + 0,5" na szwy. Odliczanie długości 1,7" to horror bo przecież cal to podziałka na 8 a nie 10 jak w systemie metrycznym.

Po dłuższych wyliczeniach udało się wyciąć elementy.
Po kilkakrotnym pruciu i zszywaniu od nowa blok wyszedł: idealnie 6,5 cala.

Później poszło już znacznie prościej i powstały bloki:

Blok numer Raiload kroiło się we fragmentach wspaniale. A szycie dało efekty takie sobie. Wcinał mi się materiał w ząbki maszyny niemal za każdym razem (szlag ciężki mnie trafiał), okazało się że nie umiem 2cm przeszyć bez skrzywienia.
Blok jaki jest taki jest. Po wszyciu w całość będzie wyglądał dużo lepiej.


Dzisiejszy uszytek to blok o fikuśnej nazwie Butterfly at the Crossroad. Znowu taki dziwny rozmiar łatki jak w bloku nr 32. Tym razem szyłam go całkowicie jako PP. Efekt może być. Choć robiłam lepsze prace.
Może powinnam pomyśleć o druku na cieńszym papierze.


Mam 6 bloków na 111 --> 5%. Dużo pracy przede mną :D

piątek, 30 stycznia 2015

Harem Farmers Wife


Z końcem roku Pańskiego 2014 jedna Jo rzuciła temat na fejsie: a może by tak Farmers Wife uszyć. A może byśmy poszyły razem?
I zebrało się kilkanaście utajnionych żon farmerów co "słyszały że jest" ale się bały, "chciały" ale nie miały odwagi, "miały ochotę" ale brakowało motywacji. Żony Farmerów szyją pod szyldem grupy Patchwork po polsku, zatem gdyby któraś z Was też miała ochotę to zapraszamy :)


Farmers Wife to wcale nie stary amerykański (a jakże!) quilt.
Historia jest ciekawa: w 1922 roku amerykańskie czasopismo "Farmers Wife" ogłosiło konkurs na najlepsze opowiadania uzasadniające zalety/wady bycia żoną farmera.  Pytanie było skierowane do Matek które rekomendowałyby zamążpójście córkom.
Ciekawe że pozytywnych było aż 94% odpowiedzi. Trzeba pamiętać jednak że lata 20 w Stanach to nie była bajka i życie na wsi pomimo ciężkiej pracy miało swoje bardzo wymierne korzyści, które to najczęściej autorki opowiadań podkreślały.
Wybrane odpowiedzi zainspirowały Laurie Aaron Hird do zaprojektowania bloków i całego quiltu inspirowanego opowieściami Matek które tak zachęcająco opowiadały o zaletach bycia żoną farmera.
Polecam zakup książki "Farmer's Wife Sampler Quilt" w której poza samymi blokami jest całkiem sporo do poczytania, właśnie w strefie obyczajowej przybliżającej nam nieco lata dwudzieste XX wieku w w Stanach.
Lektura jest interesująca pomimo tego że sama fanką kraju Wielkiego Brata nie jestem.

Pani Hird zaprojektowała 111 unikatowych bloków, które w zależności od ilości połączonych bloków mogą utworzyć różnej wielkości kołderki, narzuty czy wręcz okrycia na king size bed (o ile zdubluje się uszycie 39 takich samych bloków).

Ja celuję w liczbę 111 - pełną oryginalną. Choć nie wszystkie bloki przypadły mi do gustu, nie będę marudzić. W najgorszym wypadku uszyję je tylko częściowo, lub zmienię gamę kolorystyczną żeby mnie nie kuły po oczach.

Nauczona dosadnymi doświadczeniami z ubiegłego roku tym razem postanowiłam przyłożyć się poważnie do precyzji szycia. Nie chcąc załamać się efektem końcowym postanowiłam zrobić próbkę moich bloków 6,5" (bo taki ma mieć wymiar blok przed skończeniem).
Z zestawu Maddie z Craft Fabric uszyłam 4 bloki próbne, które wykorzystam na poduszce.

16. Calico Puzzle
21. Country Wife
76. Sawtooth
59. Night and Day
Efekt i pomiary zadowoliły mnie.
Uważam że przy zachowaniu ostrożności i kontroli finalnych rozmiarów bloków mogę zacząć szyć z docelowych kolorów. A docelowe kolory to te zaprezentowane już tutaj pod koniec roku:
Nic tylko szyć!
Zajmie to jakieś ze trzy lata ale kiedyś uszyjemy :D

Polecam Wam  lekturę blogu Wiesi Pawłowskiej - TUTAJ, która uruchomiła cykl "Niedziela z żoną farmera" i publikuje swoje spostrzeżenia i tutoriale ułatwiające szycie.
Wiesi lekcje i wskazówki niuansów - niezastąpione! To właśnie te drobiazgi zdecydują o tym czy mój blok będzie miał wymiar 6,5 cala czy 0,5 cala za mało.
Zanim ciachnę trumienne kolory chcę skończyć dwie rzeczy. W obecnym tempie ruszę pewnie dopiero około połowy lutego :(

sobota, 24 stycznia 2015

RozDAWAJKA


Nie, nie nie nie powstrzymam się żeby zawalczyć o Konę. Już od dawna celuję w zestaw Summer. Może wygram z rozdawajce u Bee:

http://beeinquiltsland.blogspot.com/2015/01/nowe-rozdanie-do-zgarniecia-zestawy.html?showComment=1422110774737#c3801679486035091900





Egoistycznie zupełnie nie zachęcam do zabawy :D

wtorek, 6 stycznia 2015

Jednego dnia

starego roku Ania wzięła urlop, spakowała manatki i pojechała za góry i lasy,  na drugi koniec świata. Do Agi.
Buzie nam się nie zamykały, wypiłyśmy hektolitr kawy, zajadały pyszności, a przy tym trochę jednak robótkowały. Choć tak w szczegółach to robiłyśmy wprawki w szyciu.  O szczegółach to już Aga może opowie, a ja przyznam że zrobiłam pierwszy krok w kierunku uszycie Farmers Wife.
Jest to pierwszy krok przed punktem 0.
 Otóż (i tu historia....).....
Jak już wspomniałam podczas zszywania bloków Sugar Block Club dostałam solidną lekcję precyzji.
Wobec tego że doznałam męki z 12 blokami wolałabym uniknąć podobnej lekcji z blokami w ilości 111.
Postanowiłam zatem przećwiczyć na kilku blokach próbnych nowy sposób szycia szwu 1/4".
I ściśle kontrolować równoległość szwów i wymiar bloku. Na razie jest OK. Tzn są maleńkie odchyłki, ale to już kwestia 1 mm więc zapas na szew jest.

Ponieważ z bloków startowych planuję uszyć poduszkę dla Mamy, kolory też są pod Mamę. Brązy których mam kilka a z którymi nie bardzo wiem co zrobić w większej ilości.
Akurat na wprawki.
Blok nr 16 ma błędny kolor tkaniny w centrum, ale wcale mi to nie przeszkadza. Mojej Mamie też nie będzie.
Design: Farmers Wife
Block: 16 Calico Puzzle, paper piecing
Fabric: Red Rooster, Maddie;
 
 Kiedy uszyję w sposób ściśle kontrolowany oraz z zadowalającym efektem 4 bloki dopiero wtedy przystąpię do szycia docelowego: szarości i żółcie :)

piątek, 2 stycznia 2015

Co było - co będzie


Każdy z nas już powinien sobie być w stanie odpowiedzieć na pytanie co osiągnął w ubiegłym roku.
W moim przypadku rok ten był przełomowym gdyż zdradziłam haft. Kiedy zrobiłam podsumowanie wyszło czarno na białym: haft krzyżykowy w odwrocie.
Na szczęście u szczytu sławy bo wszystkie prace wykonanie na lnie i to drobnym ;)

Hafciarskie podsumowanie 2014:
Plan na 2015? Skończyć ptaszka, którego zaczęłam w październiku. Zrobić kilka rzędów Novej.
I na tę chwilę innych nie mam.

Zdrada haftu nastąpiła na rzecz szycia. Eksperymentuję, testuję, uczę się.
Dzięki prężnym koleżankom z FB zdecydowałam się na przystąpienie do SBC. I powstało 12 tęczowych bloków.
Uczyłam dwie kołderki chłopięce-niemowlęce dla Maksa i Mateusza.
Powróciłam do szycia PP dzięki czemu powstała poduszka z ... kitchen Aidem. Choć okupiłam  to niemal traumą, to uważam że było warto. Później podeszłam jeszcze raz do PP i "poszło". Teraz mi ta technika nie straszna. W tej technice uszyłam trzy bloki w szybkim świątecznym QAL Julianny - powstał bieżnik.
Eksperymentowałma z szyciem Tildowego kota.
Zrobiłyśmy również wymianę rug-mug olimpijską.
Chyba ze trzy weekendy szyłam pokrowiec na swoją Singerkę. Korzystałam ze wzoru PP Karoliny Bąkowskiej.

A już niemal na sam koniec roku walczyłam z masowymi aplikacjami w temacie "urodzinowa Sun Bonnet Sue" razy 9. Uszyłam i ja swoje 9 bloków - łatwo nie było w końcu zasnęłam nad maszyną ;)


Szyciowe podsumowanie 2014:
Odkryłam że mam kłopot z utrzymaniem szwu 1/4". Dzięki czemu miałam ogromny kłopot z szyciem bloków SBC ze sobą. Niektóre  w ogóle nie miały już zapasu na szew :( Muszę nad tym popracować w kontrolowany sposób.

 Plany na 2015? Duuuuuże.
  • Skończyć tęczowy quilt- pikowanie mnie blokuje.....
  • Skończyć quilt z  pasków jelly rolls
  • zaprojektować i skończyć quilt z SBS 
  • szyć bloki Farmers Wife
  • uszyć dwie poduszki dla Ewy
  • uszyć dwa pledy z jelly rolls z tematyką ogrodową: dla mnie i dla Mamy
 Gdzieś między tym się zmieścić musi budowa domu. Pikuś.

Szczególnych postanowień noworocznych brak. Trzeba nie postanawiać ale brać się i robić.


Życzę Wam żeby nadchodzący rok był co najmniej tak dobry jak poprzedni a w najepszym razie tak dobry jak same sobie tego życzycie.
Realizujcie się twórczo, miejcie z tego satysfakcję. A przy tym dobre zdrowie i wsparcie rodziny w realizacji hobby.

sobota, 27 grudnia 2014

Swędzą mnie paluchy


......  do nowego projektu który będziemy realizować z grupie dziewczyn na FB.
Długoterminowy, mozolny, wieloblokowy i baaardzo klasyczny.

Moja wersja będzie nieco bardziej modern.
Wszystkie materiały kupiłam w Craftfabric. 



P.S. Zszywam do kooopy tęczowy top SBC. Nauczyłam się że mam zbyt głębokie szwy.


czwartek, 25 grudnia 2014

Last minute Christmas QAL - table runner

Z okazji Świąt chcę życzyć Wam wszystkiego czego nie można kupić: 
zdrowia, spokoju, 
uśmiechu, szczęścia
czasu dla bliskich, bezpiecznych powrotów,
wspólnego leniuchowania i pałaszowania,
miłości, bliskości,
i błogosławieństwa małego Chłopca dziś narodzonego.



Ostatniej nocy przed świętami zamiast kleić pierogi i gotować kutię rzutem na taśmę wykańczałam się i bieżnik który powstał w zabawie Last minute Christmas QAL.

Bloki zaprojektowane przez Juliannę są przepiękne! A  mi wyjątkowo wpadły w oko od pierwszego wejrzenia: drzewa i koń Dala.
Bardzo lubię motyw choinki i kto mnie zna ten wie że wyszywałam go już kilka razy.
A zwierzę to oczywiście Szwecja i Skandynawia do której mam słabość z uwagi na różne moje preferencje kulturowo-klimatyczne.

Z takim oto bagażem powstał bieżnik. Trzy panele idealnie utworzyły formę tej ozdoby stołowej.


Bieżnik trafił już dziś w ręce mojej Mamy.  

A ja bardzo dziękuję Juliannie za zabawę i za wiele wysiłku który włożyła w przygotowanie wszystkich pięknych paneli. Oczywiście pracę zgłosiłam również w zabawie Julianny: TUTAJ

Ściskam Was w pasie i zapowiadam że dalej też będzie szyciowo!

sobota, 20 grudnia 2014

Zakończenie roku z SBC 2014


Kończy się rok - zostało 10 dni tylko - wyobrażacie sobie???  A ja nadal szyję.
W pierwszych dniach grudnia organizatorka zabawy wysłała wzór ostatniego bloku w tym roku.
Mając do skończenia tylko dwa uszytki wreszcie mogłam zaplanować kolory tak aby zamknęły się do bloku żółtego.

I tak zdecydowałam się na blok listopadowy: batik ze sklepu B-craft, solid z Ładnych Tkanin i zielony wzorek ze sklepu Craftfabric.
Zatem szalona składanka ;)



W grudniu już postanowiłam wychodzić z zieloności i zahaczyć o żółcie na brzegach.
Znowu blok to mieszanka materiałów: solid jasno zielony (piękny!!!!) oraz groszko-jabłka z Ładnych Tkanin, a zielenie we wzorki to Craftfabric. Doskonałej jakości materiały i o przenikliwych kolorach. Żałuję że kupiłam ich tak mało :(

 
A jak złożyłam wszystkich 12 bloków to dostałam taką układankę, która kiedyś będzie kołderką.
I - kurza stopa - podoba mi się tak bardzo uzyskany efekt że aż jestem z siebie dumna :D


Teraz pozostaje "tylko" złożyć bloki do koopy czyli zaprojektować sashing i cornestones.
Tylko zszyć.
Pocieszam się że chociaż kwestię pikowania mam rozwiązaną bo pewna miła koleżanka M. spodziewa się mega przesyłki i po nowym roku będę miała komu zlecić pikowanie kołdrzyska.

piątek, 28 listopada 2014

Nadal faza szycie

Na FB znalazłam ogłoszenie o zabawie świątecznej. Takiej akurat jak dla mnie: na ostatnią chwilę: Last minute Christmas sampler QAL.
Jak zobaczyłam bloki..... nie miałam nawet sekundy zawahania nad decyzją.
Autorką projektu jest Julianna Gąsiorowska prowadząca blog: Sewing under rainbow i projektownię Jednoiglec.
W pierwszym odcinku wystąpiły choinki. Musiałam je uszyć.
Wszystkie materiały do szycia tego bloku pochodzą ze sklepu Ładne tkaniny.

 Materiał na tło to Fabric Freedom. Spójrzcie jak ślicznie się mieni na złoto. Nie jestem fanką złota ale tym razem urzekła mnie dyskrecja połysku.


Zupełnie z innej paczki:
Dzięki zabawie o sobie samym poznałam sporą grupę quilterek i jest to ogromna zaleta zabawy. Nie wszystkie łańcuszki są takie złe.
Miło było napisać kikak słów niekoniecznie tylko o skończonej pracy, czy bieżączkach. Bardzo mi miło że to czego się uczę - szycie - podoba się Wam chociaż troszkę. Wciągnęło mnie i na pewno teraz ten blog będzie dzielony między hafty i patchwork.
Doszłam do wniosków i dojrzałam do zakupu dużej maty i linijki.  I w ten sposób z najmniejszego zestawu mata + linijka przeniosłam się na ten największy. Bardzo mnie to cieszy bo wreszcie duże projekty ruszą.

I z zupełnie innej bajki.
Tydzień temu zrobiłam sobie prezent - nagrodę za ciężką pracowniczą jesień i zawalone noce. Joasia Pawlikowska cyknęła mi sesję kobiecą. Na zdjęcia jeszcze będę musiała poczekać. Ale jedno ze zdjęć które już otrzymałam podoba mi się tak bardzo że chętnie tutaj zareklamuję talent i wyczucie Asi jako fotografa. Link do bloga:  klik.
Nieskromnie powiem że zdjęcie podoba mi się tak bardzo że od tygodnia nie mogę się nim nacieszyć.  






Dobrego weekendu Wam życzę!


poniedziałek, 17 listopada 2014

O sobie samym - Around the World Blog Hop

Do zabawy zaprosiła mnie Pani Ula prowadząca blog Ładne Tkaniny. Celem zabawy jest aby quilterki z całego świata opowiedziały nieco o sobie. 

Ja przyznam się że nominacja Pani Uli mnie bardzo mile zaskoczyła. Na pewno nie jestem quilterką, tym bardziej miło mi się zrobiło że Pani Ula dostrzegła moją walkę z maszyną, tkaninami i doceniła fakt że się uczę. 

O sobie samej
Jestem umysłem ścisłym, lub jak mój Tata mawia: ściśniętym. I nawet się nie obrażam. Tak: mam umysł ściśnięty i całkowicie pozbawiony genu  kreatywności. Za to jestem rzemieślnikiem, który stara się wykonać swoją pracę jak najlepiej.
Jestem też korpoludkiem. Niemal od razu po studiach podjęłam pracę w korpo jednej, drugiej i tak zostało. Prowadzę projekty telekomunikacyjne, od pięciu lat działam w krajach afrykańskich. Zespoły z tak egzotycznych krajów jak Gabon, Ghana, Demokratyczna Republika Kongo, Botswana czy Niger to tylko niewielka część nazw jakimi posługuję się na co dzień. Mam do Afryki wiele sentymentu. 
A już zupełnie prywatnie i na co dzień jest nas troje. Duży nie chce się pokazywać w sieci więc tylko ja i Młody. 

Lubimy tworzyć razem w większej skali. 
Za nami dom "dla wroga". 
Wiosną zabieramy się budowy "dla przyjaciela". Dziennik budowy już zarejestrowany.
Przed emeryturą zbudujemy wreszcie dom "dla siebie" ;)

Patchwork zawsze plątał mi się gdzieś po obrzeżach fascynacji. Ale uznałam że albo ktoś pokaże mi jak zjeść tę żabę albo nic z tego. Nie zamierzałam wyważać drzwi otwartych. 
Pierwszy raz przy maszynie na poważnie usiadłam w lipcu 2012 roku, kiedy to z Yenulką wybrałyśmy się na kurs do Julii Kosicki w Krakowie. Odbywały się wtedy warsztaty Berniny. 

Kurs był wspaniały, atmosfera radosna i ekscytacja i satysfakcja z pracy tak wielka że wiedziałam już że chcę iść tą drogą. 
Nękałam zespół Berniny o akcję w Warszawie. 
I wtedy pojawiła się na horyzoncie cudna osoba z błyskiem w oku: Anna Sławińska. 
Byłam u Ani w jej Szkole Patchworku na pierwszym i kolejnych kursach. Nauczyłam się mnóstwo o patchworku i sobie. To najcenniejsze doświadczenia!
Aniu dziękuję!


Nad czym teraz pracuję?
Największe przedsięwzięcie to w tej chwili zakończenie cyklu Sugar Block Club 2014. Zostały mi do uszycia dwa ostatnie bloki  i czekam na publikację ostatniego, aby zadecydować o kolorach których będę używać do zamknięcia koła barw. 
Oczywiście potem będzie TYLKO zszycie topu, pikowanie, lamowanie....


Drugi, prawie równie duży projekt to tajna kołderka co się jej nie szyje latami. W technice "aplikacja". To jest taki temat który gdyby nie Liderka Małgorzata pozostał na zawsze w sferze dolnych partii listy "to do". 
Bo ja aplikacji boję się jak diabli i chyba to jednak nie jest "moja bajka". A Małgosia mnie kopnęła w zadek i w nagrodę za bycie gadułą nominowała do zacnego grona projektantek. 

Trzeci projekt bieżący to efekt nocnego oglądania filmów na youtube. Jedna babeczka z Missouri Star Quilt Company pokazała jak w godzinę uszyć top z jelly roll. Tak się podekscytowałam szybkością szycia, że pojechałam następnego dnia do Ładnych Tkanin żeby zakupić słuszny jelly roll. Nocą machnęłam co trzeba bijąc rekordy ściegów szytych ciurkiem. Pierwszy raz szyłam w takim tempie i tak nie zważając na milimetrowe odmierzanie łączeń pasków. Po prostu szyłam. 
Teraz top leży bo przeraża mnie jego wielkość i nie obmyśliłam jak go wyprasować. Kolory jak widać energetyczne.



No i jeszcze ostatni projekt w trakcie a najpotrzebniejszy w zasadzie: pokrowiec na maszynę. Pikowany maszynowo i ręcznie. A do tego zszyty z łatek wielkości 2 cali na gotowo.

Czym moje prace różnią się od prac innych quilterek ?
Mają mój unikalny, tylko mi właściwy stamp w postaci mojej 1/4" szwu. Która jest jakaś większa niż 1/4" mierzona na całym świecie. Nie umiem jeszcze trafić w TEN rozmiar szwu.
Zdecydowanie za dużo myślę a zbyt mało szyję.
Za dużo mierzę zamiast dać popuścić się wodzom fantazji. Po prawdzie wodzów fantazji brak, umysł ściśnięty  rządzi.
Nie wiem jak można szyć ze skrawków kołderkę z wielkich kwadratów. Moje skrawki są nie większe niż 2,5 cala. Nie mam dużego pola do popisu i mogę co najwyżej pin cushion szyć z moich łatek ;)
Nie mam unikalnego stylu pracy, bo raczkuję. Raptem kilka sztuk prac do tej pory uszyłam, w różnych technikach, w różnych kolorach. Uczę się. Próbuję. Wszystkie poznane techniki zawdzięczam kursom Ani Sławińskiej.
I nie wiem kiedy wypracuję swój własny unikalny styl. A w zasadzie to czy muszę??? W końcu moje prace mają sprawiać mi przyjemność a nie zbawiać świat :D


Dlaczego tworzę to, co tworzę?
Tworzę bo bez tego moje życie byłoby bardzo ubogie. Jestem człowiekiem cierpliwym i precyzyjnym, lubię widzieć materialny efekt mojej pracy, lubię być zadowolona z efektów, choć przyznaję że właśnie w quilcie dopada mnie syndrom "myślenia": tak długo myślę o tym jak trudny jest projekt i jakie dobrać kolory że ostatecznie bojąc się rozczarowania niesatysfakcjonującym efektem nie zabieram się za pracę/projekt. A czas leci. 
Moja największa pasja to haft i to się nie zmieni. Ale patchwork i maszyna to druga technika po hafcie która mnie tak wciągnęła, że mogę śmiało przyznać iż dla quiltu jestem w stanie porzucić na dłużej haft.


Jak przebiega mój proces twórczy?
Niestety nie jestem kreatywna ale odtwórcza. Nie mam tego syndromu "co mi w duszy gra" więc  muszę mieć inspirację: instrukcję lub zdjęcie. Większość potem jestem w stanie sama zaprojektować - w końcu to tylko kwestia matematyki. 
Jestem słaba z rysunku, zatem moje prace będą naturalnie zmierzały w kierunku modern quiltu i prostych form, prostej kolorystyki. 
Na przeciwnym końcu są prace z obszaru pełnych aplikacji ręcznych, cieknących roślinnymi i zwierzęcymi motywami z fantazyjnym pikowaniem. Bo choć podobają mi się w większości to nie czuję mięty aby je szyć. Ręcznie realizuję się w hafcie a nie w szyciu. W szyciu poszukuję szybkiego efektu. 
Najlepsza droga do  inspiracji to dla mnie blogi i Pintrest - kocham!

Mam nadzieję że Was nie zanudziłam tak do końca. W końcu wszystkie te wpisy są do siebie podobne - każda z nas szyje/haftuje bo LUBI spędzać czas w ten a nie inny sposób. Każda wie co jej w duszy gra, a gra podobnie ;) 


Do zabawy zapraszam Jolę z bloga: od czasu do czasu. Zobaczcie jakie Jola ładne prace szyje w wolnych chwilach.