Oczywiście nie chodzi o koleżankę Adelę - choć na pewno Adele są bardzo miłymi Babeczkami - tylko o najnowszą książkę Tej Michalak: "Sklepik z Niespodzianką - Adela".
Książka jest drugą częścią Serii z Kokardką.
Tym razem książka jest oparta na kanwie wydarzeń z życia drugiej z trzech bohaterek: Adeli.
Treści nie przytoczę - uważam że recenzja nie jest od tego aby streszczać książkę.
Chodziłam koło książki trzy dni. Delektowałam się tym że dostałam ją od Autorki, delektowałam się że taki prezent na imieniny jest wymarzony, przyglądałam się jej, głaskałam i celebrowałam moment rozpoczęcia czytania. Aromatyczna kawa, chłód wieczoru, nogi podniesione, komfort i ... jest.
Autorka nie zawiodła.
Z przyjemnością przywitałam się z bohaterkami nakreślonymi w poprzedniej części ("Sklepik z Niespodzianką - Bogusia"). Z największą radością powitałam Adelę - silną, mocną, zdecydowaną, pewną siebie kobietę jako bohaterkę tej książki.
Wreszcie znalazłam odpowiedzi na pytania które powstały w mojej głowie po pierwszej części: co dręczy Adelę? Co się stało w przeszłości że teraz jest pewną siebie, ostrą babeczką ale i ..... kokietką, uwodzącą i porzucającą mężczyzn? Po cichu miałam nadzieję że przy okazji książki o Adeli dowiem się dlaczego Anna Potocka odeszła. Choć postać Anny zdecydowanie wiąże się z postacią Bogusi i pierwszą książką. Odpowiedzi na te pytania znalazłam.
Znowu akcja książki wciąga jak wir rzeki. Znowu jest śmiech i łzy. I tajemniczy kajecik z przepisami tym razem kosmetycznymi (koniecznie do wypróbowania!!!!!).
I znowu nieoczekiwane zwroty akcji, bogactwo wydarzeń. I tragedia. Która przy wsparciu Przyjaciół staje się wyzwaniem do walki.
I strach: jak się skończy, czy Adela faktycznie jest tak silna jak to zostało przedstawione dotychczas?
Fabuła książki jest lekka, wątki ładnie się łączą, treść urozmaicona wspomnieniami osobistymi Bohaterki, przepleciona wspomnianymi przepisami kosmetycznymi na aromatyczne kąpiele, postać samej Bohaterki nie wyidealizowana, budzi sympatię i wg mnie po trosze każda z nas się identyfikuje z Adelą która ma całekiem zwykłe marzenia i ogromne serce.
Niezwykle silne znaczenie ma w książce siła przyjaźni: silnej, głębokiej, pełnej wyrzeczeń osobistych, pracy nad siły, ważniejszej od osobistych urazów, pełnej zrozumienia, bezinteresownej. Właśnie przyjaźń pozwala grupie Pań z Pogodnej pokonać większość przeszkód.
Podsumowując już: drugi tom Sklepiku kontynuuje klimat "Bogusi". To dobrze. Już nie mogę doczekać się "Lidki".
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
piątek, 20 lipca 2012
Bieżnik (2)
A 'updejtnę' bieżnik - co tam.
Co do samej pracy mam mieszane uczucia: z jednej strony jak patrzę na wzór to odbieram go jako toporny. Ale generalnie podoba mi się jak przybywa szybko gotowej powierzchni.
Na pewno po tym bieżniku zatęsknię do swoich malutkich xxx jak zegarmistrz do swej precyzyjnej pracy.
Jak skończę kiedyś te kwiatki + listki to zacznę otok blackwork. Doczekać się nie mogę ;)
Co do samej pracy mam mieszane uczucia: z jednej strony jak patrzę na wzór to odbieram go jako toporny. Ale generalnie podoba mi się jak przybywa szybko gotowej powierzchni.
Na pewno po tym bieżniku zatęsknię do swoich malutkich xxx jak zegarmistrz do swej precyzyjnej pracy.
Jak skończę kiedyś te kwiatki + listki to zacznę otok blackwork. Doczekać się nie mogę ;)
środa, 18 lipca 2012
Bieżnik - start
Dużo ostatnio nowych prac zaczęłam. Czasami zastanawiam się kiedy to wszystko skończę biorąc pod uwagę intensywne prace budowlane zaplanowane na działce i niezbędne zaangażowanie konieczne w takich przypadkach....
Niemniej znowu pod wpływem Ani Baranowicz zaczęłam nową pracę. Będzie to bieżnik.
Wzór pochodzi z gazety RAKAM i wykonywany jest w technice haftu lagarterskiego. Haft pochodzi z Hiszpanii i jest mieszanką ściegu atłaskowego i popularnego ściegu fastrygowego: blackwork.
Co by nie męczyć oto początki:
Wyszywa się dość szybko. Aktualnie jestem na pierwszym zakręcie.
Co prawda wolałabym drobniejszy materiał na którym można by wyszywać perłówką nr 8 ale... trudno. Kupon takiego materiału został zakupiony i rozdysponowany dla większej grupy - nie będę zmieniać materiału bo ten będzie leżeć gdzieś w kącie i zarastać pajęczyną.
Niemniej znowu pod wpływem Ani Baranowicz zaczęłam nową pracę. Będzie to bieżnik.
Wzór pochodzi z gazety RAKAM i wykonywany jest w technice haftu lagarterskiego. Haft pochodzi z Hiszpanii i jest mieszanką ściegu atłaskowego i popularnego ściegu fastrygowego: blackwork.
Co by nie męczyć oto początki:
| Bellana 20ct Anchor Pearl Cotton #5: 265, 267, 298, 301 Anchor Pearl Cotton #8: 236 |
Co prawda wolałabym drobniejszy materiał na którym można by wyszywać perłówką nr 8 ale... trudno. Kupon takiego materiału został zakupiony i rozdysponowany dla większej grupy - nie będę zmieniać materiału bo ten będzie leżeć gdzieś w kącie i zarastać pajęczyną.
sobota, 7 lipca 2012
Prototyp
Nie będę tu specjalnie oryginalna: napatrzyłam się na różne poduszeczki, igielniki, inne 'takie-takie' i sobie wymodziłam.
Akurat coś w przerwie pomiędzy malinami, przyjazdami, wyjazdami i kolejną poważną pracą xxx.
Nieco prototypowa, nie mam żadnego konkretnego schematu.
Chciałam się nauczyć różyczek i wszywać koronkę.
Na tyle mi się spodobał taki szybki przerywnik że postanowiłam ich popełnić więcej. Niestety nie znają dnia ani godziny kiedy się zmaterializują.
Akurat coś w przerwie pomiędzy malinami, przyjazdami, wyjazdami i kolejną poważną pracą xxx.
Nieco prototypowa, nie mam żadnego konkretnego schematu.
Chciałam się nauczyć różyczek i wszywać koronkę.
| Len z zapasów Anchor Pearl Cotton 8: 926, 298, 267, 301 |
*
* *
Dziękuję za wszystkie przemiłe i wartościowe komentarze pod poprzednim wpisem malinowym! Ależ dają powera do dalszych 'zmagań' z igłą!
I utwierdzają w przekonaniu że DFEA (tudzież pochodne) są bardzo dobrym wyborem i nie tylko mi sprawia przyjemność oglądania tych projektów.
Kolejny już w toku :))))
wtorek, 3 lipca 2012
Maliny finał!
Na wstępie bardzo dziękuję za przemiłe słowa komentarzy pod poprzednim wpisem pełnym malin. To prawda że wzór jest zachwycający. Każdemu polecę wyszywanie tej serii.
Tylko trzeba uważnie patrzeć na schematy. U mnie zabrakło w jednej ćwiartce.... kolumny wewnętrznej. Babol wyszedł dopiero po wyszyciu większej części ćwiartki i krytycznemu pytaniu "czemu te malinki są takie.... kwadratowe???" A one po prostu zostały odchudzone o kolumnę....
Pomimo iż jedną, 'upiorną' malinkę wyszywałam - uwaga, uwaga - 3 razy.Na szczęście wciąż aktualne jest powiedzenie: do trzech razy sztuka.
Ukończyłam maliny o jakiejś upiornej 2:30 nad ranem w sobotę bo już bardzo chciałam je mieć zakończone. U mnie ciśnienie rośnie w miarę zbliżania się do końca.
Mimo to samego końca pracy i teraz wciąż bardzo mi się podoba. Zachwyca kolorami, kompozycją, kontrastami, energią.
Ostatecznie nie wyszyłam celowo jednego napisu, znajdującego się w lewym górnym rogu. Nie podobał mi się i już. W mojej ocenie za mało 'botaniczny' był.
Zgadzam się z komentarzem Yenulki: zdjęcie nie jest w stanie oddać urody kolorów pracy. Najbardziej zbliżone do realiów są żywe kolory na zbliżeniach.
Kilka detali wykonanych już po półmetku:
Nie przynudzając więcej prezentuję skończone malinki!
Tylko trzeba uważnie patrzeć na schematy. U mnie zabrakło w jednej ćwiartce.... kolumny wewnętrznej. Babol wyszedł dopiero po wyszyciu większej części ćwiartki i krytycznemu pytaniu "czemu te malinki są takie.... kwadratowe???" A one po prostu zostały odchudzone o kolumnę....
Pomimo iż jedną, 'upiorną' malinkę wyszywałam - uwaga, uwaga - 3 razy.Na szczęście wciąż aktualne jest powiedzenie: do trzech razy sztuka.
Ukończyłam maliny o jakiejś upiornej 2:30 nad ranem w sobotę bo już bardzo chciałam je mieć zakończone. U mnie ciśnienie rośnie w miarę zbliżania się do końca.
Mimo to samego końca pracy i teraz wciąż bardzo mi się podoba. Zachwyca kolorami, kompozycją, kontrastami, energią.
Ostatecznie nie wyszyłam celowo jednego napisu, znajdującego się w lewym górnym rogu. Nie podobał mi się i już. W mojej ocenie za mało 'botaniczny' był.
Zgadzam się z komentarzem Yenulki: zdjęcie nie jest w stanie oddać urody kolorów pracy. Najbardziej zbliżone do realiów są żywe kolory na zbliżeniach.
Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger
|
Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger
|
Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger
|
Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger
|
Nie przynudzając więcej prezentuję skończone malinki!
Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger
Fabric: Zweigart Belfast Linen, Antique White
Threads: DMC
Brass Charm for 'Cloister Garden'
|
czwartek, 28 czerwca 2012
Malinowy zawrót głowy
jak zawsze gdy jest 'z górki' mam niesamowite ciśnienie żeby skończyć jak najszybciej.
I w całości na dzień dzisiejszy:
Finał przewidywany na piątek. Zatem lecę do 'pracy'!
Miłego dnia!
Jagodziankowego również :D
Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger
|
Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger
|
Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger
|
Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger
|
I w całości na dzień dzisiejszy:
Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger
Fabric: Zweigart Belfast Linen, Antique White
Threads: DMC
|
Finał przewidywany na piątek. Zatem lecę do 'pracy'!
Miłego dnia!
Jagodziankowego również :D
poniedziałek, 25 czerwca 2012
... relaks
bo chyba nie zawsze musi być robótkowo?
Chciałabym zauważyć Drogie Koleżanki że co jak co ale: rozpoczął się sezon na jagodzianki. Mniam.
To jedne ze słodkich bułek jakich sobie nie potrafię i nie chcę odmawiać. Bo jagodzianki z jagodami (a nie dżemem) są tylko raz w roku. Krótko. Reszta i później to... imitacja :(
Takie bułeczki zasługują na oprawę specjalną:
Kubek jak kubek, ot. Lubię go. Ale ten talerzyk ......
A na każdym talerzu (a mam ich kilkanaście) i
filiżance jest inna kombinacja kwiatów. Czasami są same
niebiesko-fioletowe, czasami przeważają żółto-niebieskie. Czasami każdy kwiat
jest inny.
Te skorupy wyrwałam niemal ze śmietnika na który niosła je moja osobista Mama.
Później dopatrzyłam się że to produkt fabryki porcelany z Górnego Śląska założonej w Szopienicach w 1920r. Sygnatury Giesche zielonej używano w latach 1935-1945.
Jednym słowem: staroć mi się trafił ;)
Cud że "przeżył" wojnę. Ironią losu byłoby gdyby w czasach pokoju i dobrobytu wyleciał w kosmos na początku nowego wieku ......
Bardzo, bardzo lubię tę porcelanę.
Lubię na nią patrzeć, dotykać filiżanek i przestawiać talerzyki. Są takie cieniutkie i delikatne......
Niemal wyniosłam się z miasta. Gdzieś na Grabinie (jakich w mazowieckim mnóstwo.... ;)) w moim prywatnym Centrum Dowodzenia spędzam każdą wolną chwilę.
Delektując się kawą i prawdziwą jagodzianą życzę Wam udanego tygodnia!
Chciałabym zauważyć Drogie Koleżanki że co jak co ale: rozpoczął się sezon na jagodzianki. Mniam.
To jedne ze słodkich bułek jakich sobie nie potrafię i nie chcę odmawiać. Bo jagodzianki z jagodami (a nie dżemem) są tylko raz w roku. Krótko. Reszta i później to... imitacja :(
Takie bułeczki zasługują na oprawę specjalną:
Kubek jak kubek, ot. Lubię go. Ale ten talerzyk ......
| kwiatek niebieski .... |
| .... kwiatek różowy i żółty.... |
Te skorupy wyrwałam niemal ze śmietnika na który niosła je moja osobista Mama.
Później dopatrzyłam się że to produkt fabryki porcelany z Górnego Śląska założonej w Szopienicach w 1920r. Sygnatury Giesche zielonej używano w latach 1935-1945.
Jednym słowem: staroć mi się trafił ;)
Cud że "przeżył" wojnę. Ironią losu byłoby gdyby w czasach pokoju i dobrobytu wyleciał w kosmos na początku nowego wieku ......
Bardzo, bardzo lubię tę porcelanę.
Lubię na nią patrzeć, dotykać filiżanek i przestawiać talerzyki. Są takie cieniutkie i delikatne......
| Sygnatura 'Giesche' zielona |
Niemal wyniosłam się z miasta. Gdzieś na Grabinie (jakich w mazowieckim mnóstwo.... ;)) w moim prywatnym Centrum Dowodzenia spędzam każdą wolną chwilę.
| czasami patrząc na zielone a jednak ..... |
| ...... najczęściej z widokiem na brzózki |
niedziela, 17 czerwca 2012
Letni poranek z "Nadzieją"
Urok bycia ignorantem ;)
Jednak nie będę czytała stu recenzji żeby napisać swoją jedną w sposób poprawny podręcznikowo. Mój polonista i tak dałby mi za nią 'mierny'.
Po prostu: zdobądźcie "Nadzieję" Kasi Michalak w jakiejkolwiek formie, w jakimkolwiek wydaniu, w jakiejkolwiek oprawie. Nie ważne ile ma stron i kto wydał.
Ile książek przeczytaliście za jednym pociągnięciem? Ja nie wiele. W tym roku jedną, w lutym. Innych nie dało się już od dawien dawna bo zazwyczaj mają po 600-800 stron i musiałabym zdezerterować z roboty żeby przeczytać za jednym przysiadem takie tomiszcze.
Ale "Nadzieję" wciągnęłam w 2h 50 min. Przerwałam sobie dwa razy:
1. sięgnęłam po chusteczki
2. warknęłam do mojego A.: "Teraz czytam" (w wolnym tłumaczeniu: "Nie będę z Tobą teraz rozmawiać. Idź pożal się na mecz do kogoś innego albo idź spać"). W rewanżu przyniósł mi dolewkę kawy. Kochany Chłop.
Jest to zdecydowanie jedna z moich top5 babskich książek.
Wciągająca, porywająca, burzliwa historia losów pary bohaterów, pełna emocji skrajnych. Niełatwe losy, pokręcone, nieszczęśliwe zupełnie dzieciństwo, dorastanie w jakimś zafałszowanym obrazie siebie samych, miłość do siebie, drugiego człowieka, pragnienie akceptacji.
Książka jest 'babska' bo oparta na emocjach. Ale to nie jest łzawa, romantyczna, różowa, landrynkowa opowieść o biednej naiwnej Dziewicy i Rycerzu na Białym Koniu którzy stawiają czoło całemu światu bo kochają sie od przedszkola i są sobie sądzeni bo Dobra Wróżka o tym przesądziła a Zła Wróżka dba żeby się nie spotkali.
To jak najbardziej realna opowieść z całą mocą przestawiającą rzeczywistość życia dnia dzisiejszego, problemy, dylematy, okrucieństwo. W tym wszystkim Oni: Lilith i Aleks.
Nie jest to łatwa historia ale napisana wciągająco, wartko, ciekawie. Nie można tej książki odłożyć, zamknąć. Ją trzeba przeczytać od pierwszej do statniej strony jednym tchem.
Gratulacje dla Autorki!
Myślałam że "Sklepik z Niespodzianką: Bogusia" jest the best ale "Nadziaja" podniosła poprzeczkę.
Tak chcę dalej Droga Kejt eM: ambitnie i z emocjami! Całym spektrum wrażeń i przeżyć ale nie naiwnie i nie dla pensjonarek.
Jednocześnie męczą mnie pytania:
1. Co się stało z Anastazją?
2. Jak zmarła Matka Lili?
Wg mnie już nie powinno być kontynuacji ale....
3. Czy planujesz ciąg dalszy tej historii?
Wszystko na gorąco.
Jednak nie będę czytała stu recenzji żeby napisać swoją jedną w sposób poprawny podręcznikowo. Mój polonista i tak dałby mi za nią 'mierny'.
Po prostu: zdobądźcie "Nadzieję" Kasi Michalak w jakiejkolwiek formie, w jakimkolwiek wydaniu, w jakiejkolwiek oprawie. Nie ważne ile ma stron i kto wydał.
Ile książek przeczytaliście za jednym pociągnięciem? Ja nie wiele. W tym roku jedną, w lutym. Innych nie dało się już od dawien dawna bo zazwyczaj mają po 600-800 stron i musiałabym zdezerterować z roboty żeby przeczytać za jednym przysiadem takie tomiszcze.
Ale "Nadzieję" wciągnęłam w 2h 50 min. Przerwałam sobie dwa razy:
1. sięgnęłam po chusteczki
2. warknęłam do mojego A.: "Teraz czytam" (w wolnym tłumaczeniu: "Nie będę z Tobą teraz rozmawiać. Idź pożal się na mecz do kogoś innego albo idź spać"). W rewanżu przyniósł mi dolewkę kawy. Kochany Chłop.
Jest to zdecydowanie jedna z moich top5 babskich książek.
Wciągająca, porywająca, burzliwa historia losów pary bohaterów, pełna emocji skrajnych. Niełatwe losy, pokręcone, nieszczęśliwe zupełnie dzieciństwo, dorastanie w jakimś zafałszowanym obrazie siebie samych, miłość do siebie, drugiego człowieka, pragnienie akceptacji.
Książka jest 'babska' bo oparta na emocjach. Ale to nie jest łzawa, romantyczna, różowa, landrynkowa opowieść o biednej naiwnej Dziewicy i Rycerzu na Białym Koniu którzy stawiają czoło całemu światu bo kochają sie od przedszkola i są sobie sądzeni bo Dobra Wróżka o tym przesądziła a Zła Wróżka dba żeby się nie spotkali.
To jak najbardziej realna opowieść z całą mocą przestawiającą rzeczywistość życia dnia dzisiejszego, problemy, dylematy, okrucieństwo. W tym wszystkim Oni: Lilith i Aleks.
Nie jest to łatwa historia ale napisana wciągająco, wartko, ciekawie. Nie można tej książki odłożyć, zamknąć. Ją trzeba przeczytać od pierwszej do statniej strony jednym tchem.
Gratulacje dla Autorki!
Myślałam że "Sklepik z Niespodzianką: Bogusia" jest the best ale "Nadziaja" podniosła poprzeczkę.
Tak chcę dalej Droga Kejt eM: ambitnie i z emocjami! Całym spektrum wrażeń i przeżyć ale nie naiwnie i nie dla pensjonarek.
Jednocześnie męczą mnie pytania:
1. Co się stało z Anastazją?
2. Jak zmarła Matka Lili?
Wg mnie już nie powinno być kontynuacji ale....
3. Czy planujesz ciąg dalszy tej historii?
Wszystko na gorąco.
środa, 13 czerwca 2012
Gorący pierwszy raz
pierwszy raz ... zrobiłam coś innego niż obrazek,
pierwszy raz ... wykonałam tkaninę użytkową,
pierwszy raz ... użyłam haftu Schwalm,
pierwszy raz ... użyłam mereżki na gotowej pracy,
pierwszy raz ... wykończyłam materiał ręcznie,
pierwszy raz ... wreszcie profesjonalnie wykończyłam narożniki - nauczyłam się!!!!!
Z tego pierwszego razu i wszystkich emocji już chcę pokazać jak wyszło. Jestem na działce, bez możliwości wyprasowania serwetki stąd pognieciuch okropny. Ale mój własny!!!! Ależ jestem z niej dumna! W przyszłym tygodniu wypiorę i wyprasuję jak trzeba a na razie cieszę się efektem.
Mereżka z przodu i z tyłu:
pierwszy raz ... wykonałam tkaninę użytkową,
pierwszy raz ... użyłam haftu Schwalm,
pierwszy raz ... użyłam mereżki na gotowej pracy,
pierwszy raz ... wykończyłam materiał ręcznie,
pierwszy raz ... wreszcie profesjonalnie wykończyłam narożniki - nauczyłam się!!!!!
Z tego pierwszego razu i wszystkich emocji już chcę pokazać jak wyszło. Jestem na działce, bez możliwości wyprasowania serwetki stąd pognieciuch okropny. Ale mój własny!!!! Ależ jestem z niej dumna! W przyszłym tygodniu wypiorę i wyprasuję jak trzeba a na razie cieszę się efektem.
Zweigart Linen Belfast 32ct,
Anchor Pearl Cotton no 8, col. 926
size: 57cm x 57 cm
Mereżka z przodu i z tyłu:
środa, 6 czerwca 2012
Ścieg włoski - tutorial - UPDATE
W sobotę zaczęłam nowy haft, tulipanki. I przy tej okazji nauczyłam się nowego ściegu: włoskiego.
Na prośbę internautek zamieszczam zrobiony w tempie tutorial.
Z góry przepraszam za te durne podpisy na zdjęciach. Ale nie chcę żeby zdjęcia latały w sieci jako "pożyczone" :((((
Materiały:
jak każdego innego łańcuszka: obramowania obrazków, łodyżki, kontury.
Zaczynamy od prezentacji zbliżenia gotowego ściegu: to węzełki umieszczone jak koraliki na powierzchni materiału. Cały ścieg wykonujemy niemal całkowicie na powierzchni materiału.
Jak widać ścieg ma charakter przestrzenny.
Zaczynamy od wprowadzenia nitki. Około 1,5cm swobodnie wprowadzamy nić i wykonujemy pierwszy węzełek. Dokładnie wg poniższej instrukcji. Tu nie ma żadnych innych węzełków.
Nie przejmujcie się tym ogonkiem który wystaje! Jak zrobicie kilka węzełków to wystającą nitkę obetniecie.
Teraz trzy kroki, wg zdjęć [update 6.06.2012: zamieniam kolaż na pojedyncze zdjęcia z opisem]:
Zwróćcie uwagę na to gdzie znajduje się igła i nić (spód/tył). Specjalnie umieszczałam to na zdjęciach.
Reszta sama się zaciśnie :)
Z ciekawości dla zainteresowanych również pokazuję tył pracy.
No i już.
Dajcie znać jak Wam idzie :)
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
update 6.06.2012: wrzucam film poglądowy nagrany specjalnie na potrzeby uczących się.
Mam nadzieję że da spodziewane efekty.
Na prośbę internautek zamieszczam zrobiony w tempie tutorial.
Z góry przepraszam za te durne podpisy na zdjęciach. Ale nie chcę żeby zdjęcia latały w sieci jako "pożyczone" :((((
Materiały:
- Anchor Pearl Cotton nr 8, kolor 926
- Len - z zapasów teściowej Ewy. Materiał ma ze sto lat - no może trochę mniej. Nie wiem czy jest policzalny i czy niepoliczalny. Nie sprawdzam. Do tego typu ściegu to nie ma znaczenia.
jak każdego innego łańcuszka: obramowania obrazków, łodyżki, kontury.
Zaczynamy od prezentacji zbliżenia gotowego ściegu: to węzełki umieszczone jak koraliki na powierzchni materiału. Cały ścieg wykonujemy niemal całkowicie na powierzchni materiału.
Jak widać ścieg ma charakter przestrzenny.
Zaczynamy od wprowadzenia nitki. Około 1,5cm swobodnie wprowadzamy nić i wykonujemy pierwszy węzełek. Dokładnie wg poniższej instrukcji. Tu nie ma żadnych innych węzełków.
Nie przejmujcie się tym ogonkiem który wystaje! Jak zrobicie kilka węzełków to wystającą nitkę obetniecie.
Teraz trzy kroki, wg zdjęć [update 6.06.2012: zamieniam kolaż na pojedyncze zdjęcia z opisem]:
Reszta sama się zaciśnie :)
Z ciekawości dla zainteresowanych również pokazuję tył pracy.
No i już.
Dajcie znać jak Wam idzie :)
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
update 6.06.2012: wrzucam film poglądowy nagrany specjalnie na potrzeby uczących się.
Mam nadzieję że da spodziewane efekty.
Subskrybuj:
Posty (Atom)