poniedziałek, 5 lipca 2010

prawo głosu

Nie wiem w jakiej Polsce obudzę się jutro.
Nie wiem jakie będą wyniki.
Nie chcę też rozpalać emocji i dywagować o preferencjach.  To poza nami.

Ale wiem jedno: uczestnictwo w wyborach to moje prawo. Mój obowiązek i przywilej.

Bardzo mi przykro że aż tylu Polaków nie wypowiedziało się i nie oddało głosu. A przecież obwodów wyborczych było tyle że wystarczyło przejechać od wsi do wsi i już można było oddać głos.

Moja Siostra, zameldowana w Ożarowie pod W-wą, mieszka od 8 late we Wrocławiu. Tam ułożyła sobie życie, tam mieszka. Głosowała w Łącku. Można.
Jestem zameldowana w również w Ożarowie, mieszkam w W-wie, głosowałam w Łącku. Można.
Mój NM zameldowany w Mińsku, mieszka w W-wie głosował w Łącku. Można.

Szkoda że mieścimy się w tych niecałych 6% głosujących poza miejscem zamieszkania.
Szkoda że prawie połowa Polaków upoważnionych do głosowania uznała że nie chce/nie może/nie wygodnie/nie pasuje im :(


A co jeśli komuś, kiedyś przyjdzie do głowy że nie ma sensu dawać nam prawa wyboru skoro z niego nie korzystamy?

Brrr....

Więcej "polityki" nie będzie. 

7 komentarzy:

  1. Też głosowałam poza miejscem zamieszkania. W małej wsi nad jeziorami w samo południe było 40 osób dodatkowych, to dużo, czy mało?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem Basiu - wydaje mi się że tak :) Na pewno to zawsze 40 oddanych głosów a nie po prostu zignorowanych :)

    Tam gdzie głosowałam kilka kart było zapisanych nazwiskami tych którzy głosowali poza miejscem zamieszkania. I bardzo mnie to ucieszyło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też głosowałam poza miejscem zameldowania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie niesamowicie irytują narzekania na rząd, prezydenta... itd. A na pytanie, a na kogo głosowałeś/głosowałaś? słyszę, a jaki to ma sens? No faktycznie.... żaden....
    Ale statystyczne rzecz ujmując w tym głosowaniu i tak wzięła udział rekordowa liczba Polaków... Dobre i to :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aploch, zapomniałaś jeszcze dodać, że nie biorący udziału w głosowaniu odbierają sobie prawo do krytyki rządzących. ;) Mi nie raz udało się uciąć bezsensowną rozmowę krótkim pytaniem - byłeś na wyborach?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam bardzo podobne zdanie do Twojego. Też mialam popełnic z tego powodu post, ale juz nie będę bo świetnie to ujęłaś. Dla mnie prawo wyboru jest ważne również z tego powodu, ze dawniej kobiety nie miala prawa do głosowania. Nasze babki walczyły o nie i gdybym nie poszła głosować czułabym się winna, ze je w jakiś sposób zawiodłam. Prawo głosu to przywilej, który nam, kobietom, został podarowany zupełnie niedawno. Doceńmy to. A krytykować moga tylko ci co wybierali. Ci co nie poszli nie mają prawa nawet narzekac...
    A i jeszcze ważna rzecz. Ja wcale nie jestem taka feministką ;)

    Pozdrawiam

    Susan

    OdpowiedzUsuń
  7. Susan, kolokwialnie mówiąc 'wyjęłaś mi to z ust'! Do feministki mi daleko ale choćby ze względu na to iż wreszcie MOŻEMY głosować, powinnyśmy się pofatygować do urn! Z niejakim zadowoleniem zauważyłam że Kobiety wykazały się akurat w tych wyborach nieco większym poczuciem obowiązku i poszło ich do wyborów więcej niż mężczyzn.

    Cieszę że tyle osób głosowało poza miejscem zamieszkania :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)