sobota, 31 lipca 2010

Powakacyjnie

rosół już się gotuje, wątroba musi odpocząć. To znak że jesteśmy po intensywnych wakacjach ze Znajomymi z lubuskiego i mazowieckiego.
Po tych zaledwie trzech dniach spędzonych w Niesulicach nad jeziorem Niesłysz uważam że województwo lubuskie jest po prostu niedoceniane przez turystów. Choć może to lepiej bo przyznać muszę że tłumów nie lubię.

Polecam Wam lubuskie z takimi widokami:



Na szczęście poza trenowaniem narządów był czas i na szydełko. O tym potem :D

9 komentarzy:

  1. Nie dobijaj mnie,byłaś w Niesulicach,przecież ja mieszkam 12 km od nich:(((

    OdpowiedzUsuń
  2. no ja się chyba zastrzelę:(

    OdpowiedzUsuń
  3. no weź..... teraz to ja się zastrzelę.
    Siedziałam sobie pod drzewami, szydełkowałam i tęskniłam do tego żeby mi ktoś potowarzyszył....

    OdpowiedzUsuń
  4. To był intensywny urlop, jeżeli wątroba go wspomina;-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. piękne widoki, no i super że spędziłaś fajnie czas :) A popływałaś sobie trochę??

    OdpowiedzUsuń
  6. Rewelacyjnie!! A lubuskie jest naprawdę niedoceniane, od niecałych 10-iu lat je odkrywam przy okazji wyjazdów do teściów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. jacie bylas w moich Niesulicach az zaluje ,ze mnie tam nie bylo buuu:((
    Mialybysmy z siostra chwile relaksu z taka zdolna osobka :(((
    to niesprawiedliwe :((

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo przyjemne widoki!!! Az dziw że starczyło czasu na robótki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo urokliwe miejsce znalazłaś!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)