środa, 16 czerwca 2010

Znowu nuda...

 .... nas weekendowa dopadła: działka. Było zwykle-niezwykle gdyż tym razem w weekend gościła u nas moja Mother Kochana.

Pomimo działkowego wstępu będzie jednak robótkowo, obiecuję.
Ale jeszcze najpierw muszę wyjaśnić nieco charakter mojej Mamy aby zrozumieć co znaczy "zwykle-niezwykle".

Ona ma taką przypadłość że nie może usiedzieć na tym na czym zazwyczaj się siedzi spokojnie, tylko cały czas się rusza. Co gorsza rusza się produktywnie i co gorsza Jej poruszanie się jest skierowane na akcje korygujące. Przykład: nie usiądzie wypić kawy i kontemplować ciszę. O nie! Ona usiądzie, pije kawę i mówi mi o kolejnych rzeczach które należy zrobić w domu/na działce/w ogródku/przy roślinach. Albo idzie z tą kawą i 'przy okazji' przychyla się wyrywać chwasty.
W związku z tym czuję się kompletnym nierobem i leniem i wpędzam się w poczucie winy: jak mogłam nie zauważyć tego chwaściora przed Nią???? Jak to się dzieje że jeszcze TU rośnie??? I zaczynam widzieć każdy jeden chwast na ścieżce, oblewa mnie zimny pot na myśl o zakurzonych oknach i nie zamiecionym tarasie.....   Z drugiej strony to tylko działka, zaraz po budowie i do tego pod lasem. Nie ma bata: apteki z niej nie zrobię. No ale panicznie myśli jeszcze biegają i sieją spustoszenie w moim racjonalnym świecie.

Mam nadzieję że już wyjaśniłam o co chodzi: moja Mama ma milion myśli racjonalizatorskich z czego połowę od razu realizuje i robi to niezwykle metodycznie do tego wszystkiego.

Wracam do meritum po przydługim wstępie: siedzę z tą moją Mother a po mózgu latają oszalałe w panice myśli: czy Jej słuchać czy wstać i latać i planować ziemię i rwać perz zamiast tak bez sensu tracić czas na napicie się kawy. Skutkiem czego całą sobotę latałam na zmianę między myciem okien (bo trzeba założyć moskitiery) do rwania perzu bo .... moja Mama postanowiła nie tracić czasu i założyć kolejną mega-'rabatę'. Rabaty nie pokażę bo nie jest gotowa. Nie jest gotowa bo się okazało (słusznie zresztą) że trzeba najpierw zrobić ścieżkę. Więc robiłyśmy ścieżkę. Ścieżki też nie skończyłyśmy (6 metrów długości, ponad metr szerokości, zbity dywan perzu do wykarczowania, spadek do wyrównania poprzez przeplantowanie ziemi ....)


W sobotę padłam jak nieżywa - ledwo po schodach wlazłam na górę. A moja Mama?!?!?! Zgadujcie!
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Wstała o 4:30 (rano!!!!) i zaczęła przerabiać ścieżkę bo po przebudzeniu doszła do wniosku że cała praca sobotnia jest  do ... niczego. Trzeba zrobić inaczej. I tak żeśmy robiły.

Ja znowu latałam od mycia okien do rabaty :( Pewnie te moje okna to przekleństwo i zastanawiacie się czy ja już nie mam nerwicy natręctw. Otóż nie! Musiałam je umyć i wyszykować na pierwsze, historyczne zakładanie ozdób okiennych! Ta dam!!!!

A dlaczego ja to wszystko piszę ?! I dlaczego będzie robótkowo?!

Bo ... Moja Mama z ADHD zimą wróciła do szydełka. Wyciągnęła zakurzeńca z kąta i zobaczcie co mi podarowała:


Dwie cudnej urody zazdrostki! Wylądowały w oknie salonu. Jak się dobrze przyjrzycie to w oknie po prawej strony odbija się w okienku Duch ;)

Ale to nie koniec: dostałam też cudną pajęczą zazdrostkę do kuchni!!! Z ogródka wygląda to tak:

Uwierzcie mi na słowo: jest cudna .... Nie potrafię jednak zrobić ładnego zdjęcia ze środka domu. Może uda się następnym razem.


Miało być krótko, wyszło jak zwykle. Słowotok- trudno. Ale moja Mama jest niezwykła i jestem z Niej baaardzo dumna i bardzo bym chciała żeby wszyscy o tym wiedzieli.

Nawet jeśli wpędza mnie zupełnie nieświadomie w poczucie że sen to strata czasu. Bo kto to widział aby spać o 4:30 kiedy ta ścieżka wyszła tak bez sensu?!?! I natychmiast należy ją poprawić?! Przecież już jest widno!

I tak Ją kocham.

Miłego wieczoru :)

21 komentarzy:

  1. Chyba mamy wspólną Mamę bo u mnie podobnie....tyle, że zmiany powstają jak siedzi z moją córcią (lub nawet obiema) kiedy ja niczego nieświadoma siedzę w pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No ja mam tak, ale ...z mężem :)
    Ale za to ja pieknie bedziesz mieć, bo zazdrostki już śliczne wiszą.

    OdpowiedzUsuń
  3. hi,hi,hi,ja znam taką mamę:)))

    a zazdroski przecudnej urody!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz cudowną Mamę! To ADHD jakoś mi bliskie. Ale potrafię też zapaść się w leżak i nie patrzeć na chwasty. Zazdrostki śliczne, zwłaszcza ta z kuchni! Zazdraszczam!
    Robótkująca Mama i z wbudowanym motorkiem to SKARB!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. od samego czytania się zmęczyłam ;)

    ja tam nie ma problemu z leżeniem na leżaku jak chwasty nie wyrwane ;)

    a zazdrostki boskie, najbardziej mi się ta kuchenna podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No, moja Mama ma podobnie, z tą różnicą, że z racji chorób nic jej nie wolno robić. Doprowadza ją to do szału i mnie przy okazji tez, bo ja nie należę do osób, które muszą już i natychmiast. Wolę spokojnie wypić kawę. Ale jak nie ruszę tyłka, to Mama bierze się za robotę i zwykle kończy się to wzywaniem pogotowia.
    A na szydełku nie chce robić, bo się pyta - po co. Robienie czegoś dla przyjemności przekracza jej możliwości.

    Śliczne zazdrostki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta pajęcza zazdrostka przepiękna!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. O rany! Ja tez ja kochusiam, ale staram się nie poddawać Jej panice DZIAŁANIA. Tylko tak można normalnie egzystować - tzn. bez poczucia winy:) Jak więc przyjedzie do mnie za 2 dni na tydzień, bez problemu pozwolę Jej umyć okna u siebie i na klatce schodowej:) Tylko Ona mam nadzieję też już zmądrzała i tego nie zrobi:)
    A co do ścieżek i zazdrostek - to już się nie moge doszczekać!
    Sister!

    OdpowiedzUsuń
  9. W imieniu Mamy dziękuję za miłe słowa o Jej pracach i pozdrawiam Was od Niej :)
    Mam nadzieję że te ciepłe komentarze zmotywują Ją do tego aby nie porzucała swoich talentów i kontynuowała mozolne ścibolenie słupków bo dobrze Jej to wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A jak już Ci Mama wszystkie okna "ubierze" w te śliczności, to służę swoimi ;-))

    OdpowiedzUsuń
  11. zazdrostka piękna, brawa dla mamy. No a MAMA jak to MAMA, czasem moja też mnie przeraża, ale co ja bym bez niej zrobiła. a mój mąż zawsze mi mówi, że jak się żony szuka to się powinno patrzeć na teściową, bo za kilka lat żona będzie taka sama ;-))))))
    coś w tym jest???!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. hahahahahaha a mowi sie ze jablko od jabloni daleko nie pada, moze jeszcze tego u siebie nie odkrylas ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ata, jak dobrze że zaproponowałaś - bo już się martwiłam że znowu Mamie się szydełko zakurzy ;)

    Madziorku, właśnie skonsultowałam się z moim Połamańcem i nie był zaskoczony stwierdzeniem, zatem ... On coś wie! I chyba nawet należy domniemywać że potwierdza słowa Twego Małża! I to by oznaczało że uważnie obserwuje moją Mather. A ja się zaczynam bać bo skoro to prawda ... to będę zawsze walczyć z wagą i nie usiedzę w miejscy nigdy! Aaaa!!!!

    Nie ma jakiś przypadków kiedy jednak to jabłko pada około gruszy? Albo śliwy?!

    OdpowiedzUsuń
  14. No to chyba wiekszosc z nas ma takie Mamy :) A ja to juz z pewnoscia mam taka sama jak Ty :) A wiesz dlaczego? Bo nie dosc ,ze chwasty wyrywa,rzadzi sie na moim obejsciu ;-) to mi identyczne zazdroski ,jakie masz w kuchni, wyszydelkowala :) Mamy wspaniale Mamy mimo ,ze nam czasem po nerwach graja :)
    poz.Dana

    OdpowiedzUsuń
  15. przepiękne te zazdrostki!!
    pozdrowienia dla Twojej Mamy:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zazdrostki cudnej urody :-)
    A Mamę skąd ja znam... Moja tak samo ma... tylko teraz choruje i ciut mniej może ale i tak szarpie ile wlezie... i kocham ją mocno :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ta druga zazdrostka rewelacyjnie piękna i no bardzo przepraszam, ale czy jest gdzieś jej wzór? Te w salonie też mi się podobają, ale kuchenna rzuciła mnie na kolana :-)
    podobnie jak Yen, zmęczyłam się czytaniem... obawiam się, że nie dałabym rady :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. :) Lilu cieszę się że spodobała Ci się zazdrostka :)
    Jej wzór znajduje się w jednej z tegorocznych gazetek (miesięczników chyba....) Mama ma oryginał, zatem poproszę Ją o pozwolenie na wypożyczenie i zeskanowanie schematu.

    Mama teraz to chyba śpi z szydełkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dzięki, zaczekam cierpliwie :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)