wtorek, 1 czerwca 2010

Feria barw

Wśród tych smętnych pochmurnych i deszczowych dni, niskiego ciśnienia i sporej wilgotności generalnie czuję się jak mucha w smole: za gruba, za duża, za ociężała, z naleśnikiem na głowie (zamiast włosów), w lustrze błyszczące odbicie.... Masakra.Permanentny dzień koca i najchętniej nie wyłaziłabym z szafy. A tu do pracy trzeba iść. Co więcej: ludziom na oczy wleźć!

Zatem gdyby nie daj komu przydarzyło się równie słabe samopoczucie polecam obrazy uchwycone w ostatnich promieniach słońca:

Mi pomagają. Choć trochę. Czego i Wam życzę!

5 komentarzy:

  1. Ja nie patrzę w takie dni w lustro ;-)
    Dzięki za kolorki. Przydadzą się, bo znowu smętnie za oknem.

    OdpowiedzUsuń
  2. O Mamo! Jesteś pewna, że to nie mnie opisujesz??
    Boję się iść do łazienki i spojrzeć w lustro... tylko, że ja będąc na L4 pokazywać się chociaż ludziom na oczy nie muszę...
    Dziękuję za zdjęcia! Przydadzą się :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. To i o mnie coś, plus zapłakane oczy. Kwiaty piękne masz!

    OdpowiedzUsuń
  4. no wlasnie jakos trzeba sie pocieszac i oczy tez :)

    OdpowiedzUsuń
  5. kolory są piękne i energetyzujące :) dziękuję

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)