wtorek, 3 lipca 2012

Maliny finał!

Na wstępie bardzo dziękuję za przemiłe słowa komentarzy pod poprzednim wpisem pełnym malin. To prawda że wzór jest zachwycający. Każdemu polecę wyszywanie tej serii.
Tylko trzeba uważnie patrzeć na schematy. U mnie zabrakło w jednej ćwiartce.... kolumny wewnętrznej. Babol wyszedł dopiero po wyszyciu większej części ćwiartki i krytycznemu pytaniu "czemu te malinki są takie.... kwadratowe???" A one po prostu zostały odchudzone o kolumnę....
Pomimo iż  jedną, 'upiorną' malinkę wyszywałam - uwaga, uwaga - 3 razy.Na szczęście wciąż aktualne jest powiedzenie: do trzech razy sztuka.
Ukończyłam maliny o jakiejś upiornej 2:30 nad ranem w sobotę bo już bardzo chciałam je mieć zakończone. U mnie ciśnienie rośnie w miarę zbliżania się do końca.

Mimo to samego końca pracy i teraz wciąż bardzo mi się podoba. Zachwyca kolorami, kompozycją, kontrastami, energią.

Ostatecznie nie wyszyłam celowo jednego napisu, znajdującego się w lewym górnym rogu. Nie podobał mi się i już. W mojej ocenie za mało 'botaniczny' był.

Zgadzam się z komentarzem Yenulki: zdjęcie nie jest w stanie oddać urody kolorów pracy. Najbardziej zbliżone do realiów są żywe kolory na zbliżeniach.
Kilka detali wykonanych już po półmetku:

Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger

Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger

Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger

Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger

Nie przynudzając więcej prezentuję skończone malinki!
Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger
Fabric: Zweigart Belfast Linen, Antique White 
Threads: DMC
Brass Charm for 'Cloister Garden'

49 komentarzy:

  1. piękne, zwłaszcza te dolne dwie - jak trójwymiarowe - po prostu aż wychodzą z obrazka! chciałoby się chwycić i schrupać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. śliczne te malinki, jak żywe, uwielbiam tą serie jak i wszystkie hafty od Enginger

    Tylko jedna mała uwaga - schemat nie pochodzi z dfea, tylko wydawany jest przez Les Brodeuses Parisiennes, ale nie mam pojęcia czy mają jakieś powiązanie z dfea ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - sprawdzę tę konotację :)

      Usuń
    2. Po zamknięciu magazynu DFEA schematy i zestawy jagodowo-owocowej serii Veronique Enginger wydawane przez Les Brodeuses Parisiennes.

      Usuń
    3. Dziękuję Nati :)

      Usuń
    4. Nati a te wydawnictwa mają jakieś powiązanie ze sobą? (zawiłe to się robi jak telenowela argentyńska :D) Szkoda, że gazetkę zamknęli, bo co raz fajniejsze projekty tam mieli :(

      Usuń
    5. Dziewczyny dobrze że zwróciłyście moją uwagę! Przecież na schemacie jak byk napisane jest Les Brodeuses Parisiennes a ja jak ciemna owca w głowie zapisałam sobie że to DFEA - nie pytajcie dlaczego bo sama nie wiem.

      Już poprawiłam opisy i etykiety żeby nie wprowadzać w błąd dłużej.

      Usuń
    6. Les Brodeuses Parisiennes stworzyli redaktorzy z DFEA :) Bardzo szkoda, że zamkneli... Ale teraz jest Création et point de croix, są tam również piękne wzorki :)

      Usuń
    7. Noo śliczne :D też tam V.E projektuje :) szkoda, że doba taka krótka :P

      Usuń
    8. Nati, czy Création et point de croix można u nas kupić?

      Usuń
    9. prosze, ile ciekawych rzeczy można się dowiedzieć czytając komentarze :) Też miałąm zakodowane DFEA :)

      Usuń
  3. Ta seria wygląda rzeczywiście bardzo urokliwie :)
    Wracasz teraz do kwiatów, czy zostaniesz przy owocach?
    Aniu jedno pytanko odnośnie lewej stronie na lnie, jak zaczynasz nitkę? robisz supełki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. supełki przez len przelatują pięknie, nawet f. knoty nie chcą wyjść ;)

      Usuń
    2. Chago: nitkę wprowadzam zaszywając ją od spodu w kolejnych ściegach. Supełki są feee .....

      Emilio: f.knoty nie przelecą jeśli wbijesz igłę w jedną dziurkę a zawracając wbijesz igłę w dziurkę OBOK a nie tę samą. Wiem: instrukcje mówią że wbijamy w to samo miejsce. Ale wtedy przelatują :)
      Mój sposób nie zmienia efektu fknota. Zresztą na malinach też są użyte knoty :)

      Usuń
  4. Malinki jak prawdziwe! Cudny hafcik!
    Haftować na lnie... - podziwiam dwa razy bardziej!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi przelatywały, też wbijałam nitkę obok... przekręcały się na lewą stronę ;) Może inny len miałam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... a może za mocno zaciągałaś?

      Usuń
    2. a nawet nie wiem, olałam to w sumie, zrobiłam malusieńkie kreseczki w tym miejscu ;) to było w napisach nad "i", na owockach pewnie lepiej by się trzymało :)

      na lnie 35 supełki wychodziły

      Usuń
    3. Oglądałam u Ciebie Jasmin i uważam że wyszło cudnie! Nie ma znaczenia czy knot czy kreseczka.
      A moje knoty są tylko w napisach jako 'kropki' po Fig.

      Usuń
    4. chciałam wtrącić swoje 3 grosze - też robię na lnie 32 ct i jak wbijam obok to nie przelatują :)

      Usuń
  6. Owocowa seria jest cudna! Ślicznie wyhaftowany obrazek! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. super malinki :) może kiedyś się skusze na coś z tej serii bo bardzo mi się podoba... które teraz będziesz robiła?? może hortensja??

    OdpowiedzUsuń
  8. Prześliczny hatowane malinki:)
    cała seria jest śliczna i chciałoby się mieć wszystkie tylko jeszcze jedna para rąk by się przydała albo jakaś magiczna igiełka z turbodoładowaniem:))))
    pozdrawiam i życzę miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Malinki są przecudne, ta owocowa seria zachwyca mnie od dawna i śni mi się po nocach, ale na razie nawet się nie przymierzam, bo inne hafty - z serii kwiatowej zwłaszcza - czekają w kolejce. Ale kiedyś ta kolejka się skróci i na malinki przyjdzie czas :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Haft na lnie, to jest to! Misterna robótka Aniu, podziwiam :)
    Czy to będzie obrazek? Jako co Ci to będzie służyło?

    OdpowiedzUsuń
  11. A! 2.30 na zakończenie pracy, bo już blisko końca, znam :))) U mnie też ciśnienie rośnie wraz ze zbliżającym się końcem pracy albo jakiegoś zdecydowanego etapu gdzie wyraźnie widać efekt!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepiękny obrazek! Znam to ciśnienie :-D Niby końcówka, a wychodzi ta nieszczęsna 2:30 ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. No! Cudowny haft!

    Chyba większości z nas te wzory kojarzą się z DFEA, bo tam się pojawiły i stamtąd pewnie je mamy. Ja przynajmniej tak zapamiętałam. Najważniejsze, że już je masz, że są gotowe, że cieszą. Co teraz????

    OdpowiedzUsuń
  14. przecudny:)

    haft na lnie pięknie się prezentuje i jeszcze jaki owad tam przysiadł:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nadal twierdzę że zdjęcia nie oddają uroku - kolor malin w realu powala na kolana :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Skądkolwiek pochodzą te maliny- wyglądają przepięknie, jestem zauroczona botanicznymi wzorami.
    Jestem Ci winna podziękowanie, bo właśnie dzięki Twoim wywodom na temat lnu zaczęłam w końcu na nim wyszywać i jestem zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
  17. Cała seria jest śliczna
    ale chyba dla mnie to wyższa szkoła jazdy. Jeszcze chyba minie dużo lat zanim będę w stanie tak wyszywać. Wyszło przepięknie. Domyślam się, że w rzeczywistości wygląda to obłędnie.

    OdpowiedzUsuń
  18. cudo ^^
    mam w planach wyszycie tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wonderful! I grow raspberries in my yard and love them!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ło jessuuu - westchnęłam nabożnie.
    Nie mam już cierpliwości do xxx. Wolę podziwiać na ulubionych blogach :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. piękne, bardzo podobają mi się właśnie takie wzory na lnie

    OdpowiedzUsuń
  22. Malinki robią oszałamiające wrażenie :) To będzie hafcik tego lata !!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękny. Zatkało mnie. Zazdroszczę cierpliwości i talentu.

    OdpowiedzUsuń
  24. Bosko piękne malinki. Uwielbiam haftu na lnie, a u ciebie są one szczególnie precyzyjne. Trzymam już kciuki za następny obrazek u Ciebie i za mam nadzieje robotkowy urlop w przyszłym miesiącu u mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam nadzieję, że nikt ich nie zeżre, bo doskonałe....masz zacięcie do takich eteryczności!!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziewczęta ślicznie dziękuję za miłe słowa - krzepią serce, podnoszą na duchu i motywują do działania!

    Maliny wciąż cieszą moje oczy. Jeszcze czekają na oprawę.

    OdpowiedzUsuń
  27. ten botaniczny hafcik z malinami jest cudny! warto było sie pomeczyć aby teraz moc popodziwiać te cudownosci. na lnie prezentuje sie przepięknie. bardzo podoba mi się ta naukowa czcionka w szarościach :)
    żaden botanik by sie go nie powstydził :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Piekne...
    Od pewnego czasu przeszukuje Chomikowe zbiory w poszukiwaniu kilku schematow owocowej serii. Owszem sa, ale wciaz niedostatecznie czytelne dla moich oczu. Gdzie mozna je zdobyc?
    Pozdrawiam.

    Lucy

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)