czwartek, 9 grudnia 2010

Rysunek

Chyba niedługo zmienię profil tego bloga. Tyle ostatnio się u mnie dzieje że nawet nie wiem za co się łapać. Ale to wszystko na własne życzenie więc nawet nie narzekam.

Znacie takie powiedzonko że jak już nie ma się na nic czasu to na jedną więcej aktywność też czas się znajdzie? Więc robię bokami bo.... igłowstręt mnie opuścił. Wreszcie w ostatnią niedzielę wieczorem złapałam za igłę i dokończyłam sierść Upiornego Misia czyli backstitche. O tym że jest miś jest upiorny już teraz wiem. I choć zawsze TT mi się podobały to jakoś nigdy nie zrobiłam żadnego wciąż odsuwając je na koniec kolejki.
Otóż wizytując ostatnio  koleżankę Yen zrobiłyśmy remanent szuflad i Koleżanka wyciągnęła cały prywatny kit czyli nie mniej ni więcej jak UFO misiowe. Miała być metryczka kilka lat temu. Teraz to chyba już Dziewczę do żłoba chodzi a metryczka leżała dalej nieskończona. Leżała bo misiek śpał na poduszce ale golusieńki cały! No to zaproponowałam że dokończę backstitche, a cóż tam dla mnie! Kto robi Powellki albo rajstopki Babcine to żadne miśki kudłate nie są straszne.
Generalnie nie bolało aż tak bardzo. Przynajmniej do kiedy robiłam sierść którą i tak musiałam sobie odznaczyć innym kolorem na schemacie, bo krechy oryginalne miały grubość milimetra i nie było wiadomo czy w środku krzyżyka czy w narożniku się kończą.. Ale jak podeszłam do kołderki to (motyla stopa!!!!) czułam się jak na karuzeli. Kto wymyślił ten schemat powinien go za karę wyszyć! Kocyk wyglądał jakby pijany królik skakał po całym brzegu kołderki. Zamiast linii wyszywania były jakieś kropki w różnych kierunkach i odstępach zrobione. Powinni choć te kropki ponumerować to wiedziałoby się od której do której należy trzymać kierunek. A może tam powinny być wyszyte french knoty???? Nie wiem. Fakt że szczęśliwie dokończyłam miśka TT i teraz już usunę miśki TT z mojej kolejki do wyszywania. Bez żalu.
Co nie znaczy że nadal mi się nie podobają :D

Miśka może kiedyś pokaże Yenulka u siebie. Nie pokazuję go bo nie moje to dzieło - ja tylko ostatni szlif rzuciłam. 

Zabrałam się aktualnie wreszcie za naszego SAL-a needlpointowego. Nie idzie szybko ale staram się skończyć w tym roku.

Mnóstwo czasu pochłania mi rysunek. Praca domowa z poprzedniej lekcji zajęła mi pół niedzieli. Drugie pół niedzieli Lekcja 2 rysunku. Oto efekty nauki cieniowania. A tak naprawdę to cieszę się z całej geometrii i operacji przestrzenią jakiej używamy podczas zajęć. Bo te cienie są wyliczone oczywiście a nie tak machnięte 'z głowy'  :)
A sześcianów wreszcie kiedyś się nauczę ładnych rysować :)



A tu na dole widać że sześcian stoi przy ścianie? No tak, tak .... krzywy był to został ręką instruktora poprawiony :( 


Praca domowa nr 2 do zrobienia na niedzielę 12 grudnia czeka sobie na lepsze czasy.

A w następnym odcinku będzie haft ze Schwalm. 

10 komentarzy:

  1. hmm... jeszcze trochę bym o tych misiowych włoskach poczytała i pomyślałabym że sama ten post pisałam... też ich niecierpię, nienawidzę i wszystko NIE... dlatego zrobiłam ich tylko 4 a nie więcej... ostatnio przerzuciłam się na misie Lickle Ted bo nie mają sierści tylko backstitche i są równie urocze a nawet może i bardziej... Aniu, a czy mail ode mnie dotarł do ciebie?? Bo śniegi takie były i zaspy i się o niego martwię...

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, skarbie, dawaj te backstitche z podpisem Yenulka. Ona też nie wie gdzie żyje. Potem ona da TT z podpisem Aploszka backstitche.

    Ależ Ci te sześciany swiat przesłoniły!!!! Ależ to Ci wychodzi!

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawissimo :D ja kibicuję we wszystkim i za wszystko trzymam kciuki i wszystko mi się podoba i w ogóle to ja Cię uwielbiam ;] ^^ :*

    OdpowiedzUsuń
  4. a mnie najbardziej przyciągnęły słowa "haft ze Schwalm" :-) czekam na nast. odcinek

    OdpowiedzUsuń
  5. Ania, pewnie że dawaj zdjęcie :) Gdyby nie ty, ten misiek by nigdy światła dziennego nie ujrzał :D

    A geometria mi się bardzo podoba - ja jestem umysł matematyczny, lubię mieć wszystko od punktu A do punktu B - dlatego tez w robótkach jestem rzemieślnikiem a nie artystą :)

    A haftu ze Schwalm się nie mogę doczekać - jak dobrze że Ty masz tak dużą siłę przekonywania i kuszenia :D

    OdpowiedzUsuń
  6. OOO to ja też TT wywalam ze swojej wish kolejki nie ma mowy!!
    Geometria nieźle nieźle idzie - i widać ze tamten stoi pod ścianą - ja zawsze podziwiałam ludzi, którzy rysują takie rzeczy od ręki i to jeszcze prosto (pewnie w niedalekiej przyszłości będziesz miała elipsy i koła od ręki hihi to pewnie jest dopiero akcja)

    A co to ten haft ze Schwalm??

    OdpowiedzUsuń
  7. Się nie kryguj, tylko TT zapodawaj! Yen o 5 rano wstaje, to i głowy nie ma do focenia.
    Sześciany podziwiam. Sama bym się za to za cholerę nie wzięła!

    OdpowiedzUsuń
  8. Po taakim opisie stanowczo domagam się obrazka poTTworka :) To jak babeczka bez wisienki :)
    I czekam na haft ze Schwalm... hmmm

    OdpowiedzUsuń
  9. Dawaj fotkę, Yen się nie pogniewa. Zrobiłam jednego TT a z futrem poleciałam z głowy ledwie patrząc na okładkę kitu i nie zawracając sobie głowy schematem. Nie różnił się specjalnie od oryginału.

    Gdzie się uczysz rysunku?
    Gackowa

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten przy ścianie, poprawiony przez instruktora... jesteś pewna, że on Ci go dobrze poprawił?? ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)