poniedziałek, 4 października 2010

I już PO

II Spotkaniu w Białymstoku. Buuu....

Madziu i Krzysiu pokłony Wam biję za Wasz trud włożony w organizację! 
I dziękuję za przygarnięcie również mazowszanek ;) 

Było CUDNIE! Dlaczego? Same zobaczcie kto był, co było i jak było. Zaznaczam tylko że poniższe zdjęcia to zaledwie promil tego co się działo przez cały dzień. Oczywiście znowu ocknęłam się gdy skojarzyłam że też mam aparat. Po zrobieniu dokładnie kilkunastu zdjęć znowu poszedł  sobie w kąt.

Będziecie musiały niestety pobiegać po różnych blogach żeby obejrzeć ich trochę więcej :)

Zapewniam Was że w gardle schło od gadania, blablania, okrzyków radości ale i od poważnych rzeczowych rozmów i wymiany doświadczeń!

Tutaj na zdjęciu dwie Anie, Mirka i Emlut i Mela :)

Ania75 kochana Kobieta poświęciła mi mnóstwo czasu na tłumaczenie że nie jestem ostatnia noga w heklowaniu. Chyba z godzinę przekonywała mnie że nie powinnam się  przejmować zaobserwowaną u mnie podczas urlopu dysfunkcją szydełkową. Mam dłubać dalej i ma być dobrze.
No to będę dłubać. I mocno wyciągać jak będzie serwetka okrągła gotowa.
Aniu, podtrzymałaś mnie na duchu! Zresztą jak mogę wątpić skoro Ania nosi na sobie dowody doskonałego władania szydełkiem? Wie co mówi i JUŻ.


Tu poniżej zażarta dyskusja Marty i Yenulki nad meandrami blackworka na podstawie cudnych prac Marty. 

Tu już na spokojnie rozważania nt wyszywania na czarnych tkaninach. 

Wreszcie dwie szalone Babki się spotkały w realu :)
Mela i Ata, voilà


A tu dzieła Aty:  Tildowe Śpioszki, hardanger i frywolitka.  Uwaga: ceramika to dzieło Córci Aty, Ogonka Ani! Niesamowita sprawa!
A Śpioszki się tak rozbrykały że ujeżdżanie lampartów to pikuś. 
Zobaczcie jaki rozmarzony uśmiech wywołał jeden frywolny, różowy królik na buzi naszej biżuteryjnej Mistrzyni Joli
W ogóle zwierzaków była masa, w tym Kot Aty Ani (ha! ależ konstrukcja logiczna..) który leży uwaga na czym?! Zgaduj-zgadula hafciarki :D

Grunt że dopiero teraz się dowiedziałam od Aty że ten sampler na którym rozwalił się kocur wyszyła ...uwaga....  Elisse! Którą Ata ściągnęła na spotkanie :) Nie znałyście chyba Elizy od tej strony :D
Dzięki Krzysi już wiem że panienki groszkowe które wpadły w oko okrutnie stworzyła Małgosia. No i po lewej jeszcze hardanger wystaje i po prawej druciane serwety! Już wiem dzięki Krzysi że serwety zostały wykonane przez Dorkę.


Na koniec relacji MUSZĘ się pochwalić co niespodziewanie otrzymałam: 
Mój pierwszy 'dedupaż' dostałam :) Od Emlut współumęczonej w naszym grupowym sepuku: RR myszowym ;)
Śliczne maki cudnie mi się w kuchni komponują - tu akurat z tegorocznym suszem grzybowym własnej produkcji:


A tutaj, maziaje cudnej urody które Madziula i Krzysia farbowały wieczorami! To chyba będą te 'trumienne' nitki, bo nie ośmielę się z żadnej uciąć ani centymetra....



 Widać przecież że nie gadałyśmy bez sensu ale przede wszystkim uprawiałyśmy wymianę wiedzy i doświadczeń oraz zaklinanie szydełek i igieł. Żeby szybciej śmigały w rękach!


Jejku, jak dobrze że jesteście!!!

Relacja Aty ze spotkania już jest! TUTAJ.

17 komentarzy:

  1. buziaczki Aneczko.... dobrze Cię było zobaczyć w Białym. chciałam się wpisać u Aty, ale mi nie wyszło, więc tą drogą pozdrawiam .... Marta

    OdpowiedzUsuń
  2. Martuś! Mi też było miło znowu się z Tobą spotkać :) Ślę cmoki do Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejjjj! Jaka fajowa relacja!
    Banan na paszczy mam od ucha do ucha!
    Jak ja się cieszę, że mogłam TAM być!
    Normalnie czuję się WYBRAŃCEM losu!

    I małe sprostowanie: ceramika, o której piszesz jest autorstwa mojej Ani :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ata, ale w całości!?!?!? Kot też???

    OdpowiedzUsuń
  5. Było cudnie! Przesyłam buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja Cię noooo..... wybrałaś jedyne zdjęcie na którym wyglądam jak wyjdź i nie wracaj... moja szczęka ma dysfunkcję :D dzięki czemu mam o jedną "dwójkę" więcej niż pozostali śmiertelnicy :P i na zdjęciach wychodzę wprost proporcjonalnie odwrotnie czyli jakby mi jej brakowało :D
    A tak poza tym baaaardzo się cieszę, że przyjechałaś :* :)

    I pamiętaj.... Twoje ciacho zawsze zjem ;]

    Podpisano - przezroczysta Mela :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Powtarzam się (u Aty już sobie popłakałam ;-)) - strasznie żałuję, że mnie tam nie było. Takie spotkania inspirują, nakręcają pozytywnie i dają wytchnienie od codzienności. Ale następnym razem....nikt mnie nie zatrzyma w domu, o nie !
    Ściskam i pozdrawiam wszystkie znane i nieznane Koleżanki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu - wszystko to co było z ceramiki jest autorstwa Ani. Kot i kaczka również :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowite! Ja podejrzewałam domek li tylko....
    Wyedytowałam post tak żeby nikt nie przeoczył Kunsztu i Talentu Ani :)

    OdpowiedzUsuń
  10. W imieniu Ogonka dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aniu, to ja bardzo dziękuję, że przyjechałaś i przywiozłaś Yenulkę ;)

    Jeśli z nitek nie będziesz korzystać to więcej ich nie dostaniesz :( a farbujemy je przy świetle dziennym, wieczorem tylko raz spróbowałam i nigdy więcej.

    Panienki groszkowe są Małgosi, która zmieniła trochę kolory nici i chyba Yenn już z nią wynegocjowała wzory w Małgosiowej wersji.

    Przepiękne serwety drutowe wykonuje Darka/Danusia, ta sama co to czarne wdzianko zrobiła, które taką sensacją się okazało ;)

    Melcia, ja Ci przyleję normalnie, myślisz, że ja się sobie podobam na zdjęciach, NIE !!! Wyglądam okropnie ale nic nie mówię, może nikt inny nie zauważy :)))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Krzysiu, dziękuję Ci bardzo za informacje - już poprawiłam post aby świecił przykładem ;)
    Obiecuję że coś z tych niteczek farbowanych dniami i jednym wieczorem wyczaruję - jeszcze tylko nie wiem co - pewnie klucz :D

    Mela, nie narzekaj jak zobaczyłam swoje zdjęcia u Jolinki to się przeraziłam: albo groźna albo garbata. Chyba przestanę się ludziom na oczy pokazywać ... Albo udam że tak ma być ;)

    Sylwka35 trzymam kciuki abyś zerwała wszelkie okowy - kajdanki razem z kaloryferem ze ściany wyrwała aby tylko być na następnym spotkaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na pocieszenie Meli dodam, że jak zobaczyłam swoje fotki u Nailii to popadłam w coś rodzaju odrętwienia i zgrozy...
    Jędza w czystym wydaniu! Tylko czarnego kota i miotły brakuje :-DD
    Jeśli się mnie nie boicie, to macie nerwy ze stali :-DD

    OdpowiedzUsuń
  14. Heh :D w takim razie już mi lepiej :D Atko jeśli ja się nie bałam Cię obściskać to chyba wszystko z Tobą w porządku :* :)))))

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziewczyny jesteście BOSKIE!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Z wielką przyjemnością obejrzałam zdjęcia - niesamowite robótki i niesamowite spotkanie:))

    OdpowiedzUsuń
  17. Widziałam relację u Aty. Rany , jakie Wy zdolne....a te wyszywanki dech zapierają...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)