sobota, 23 października 2010

Inspiracja tablicą

Pewnego dnia sierpnia pojechałam do Mamy. A Ona mówi:
- Wiesz taki ładny sznurek kupiłam. No mówię Ci: konopny, włochaty śliczny!
- ????? /w końcu moja Mama w gospodarstwie ogrodniczym ma mnóstwo sznurków, dlaczego zachwyca się jednym konkretnym i aż musiała go kupić????/
- Bo sobie pomyślałam że można by ten sznurek tak w ramie umieścić ...  i wiesz spinaczami do bielizny do sznurka przyczepić zdjęcie, albo rachunek ... taką tablicę zrobić zamiast tej okropnej korkowej.
- !!!!!!!!! /już mi zaczęło świtać i przed oczami stanął obraz z blogu/
- Bo ja mam taką ramę co stoi w piwnicy, i nie wiem co mam z nią zrobić, jak się nie da to wywalimy na śmieci. Ale zdrowa jest, może trochę koślawa ale bez korników, szkoda jej. No weź pomyśl co z tym zrobić, bo ja w internecie na jednym blogu widziałam ....
- Na Zielonym Kuferku???
- No!!!!!
- A ja mam mnóstwo fajnego lnu co do wyszywania się nie nadaje. Można go użyć.
itd. itd .... jak to w rozmowie między dwoma Zakręconymi.

Do tej pory zachodzę w głowę jak moja Mama trafiła do Marii. Ostatecznie skoro każda z nas wpadła wśród miliona blogów na jeden ten sam. I wypatrzyła na nim tę jedną tablicę. I ta jedna tablica nam utkwiła w pamięci. I nawet po cichu myślałyśmy jakby tu tę tablicę zrobić. To tablica musiała powstać. Nie było mowy że nie. Zainspirowana została oczywiście tablicą Marii: Ku pamięci.

Mama pokazała mi ramę i myślałam że się poddam. To było to okropne, brązowe krzywe paskudztwo co wisiało z 10 ostatnich lat na ścianie ze sztucznymi kwiatkami. Kolor.... kasztanowy.
A mi kasztanowy aktualnie do koncepcji wcale, a wcale nie pasuje.
Zachodziłam w głowę co zrobić a się nie narobić i odmienić paskudę. Ostatecznie oczywiście stanęło na ręcznym szlifowaniu.
Szlifowałam ja, szlifował Tata Połamańca, podczas urlopu szlifowałam znowu ja. Łącznie spędziliśmy nad odzyskiwaniem oryginalnego koloru 22 godziny. Z czego pół godziny trwało przeszlifowanie największych powierzchni szlifierką. Reszta wiadomo: papier ścierny w łapkę i hej do przodu! Najgorsze były oczywiście kąciki.  A ramy rozkładać nie chciałam bo była tak koślawa że bałam się iż jej potem w żaden sposób nie poskręcam.



Tutaj pomalowana już białą, transparentną farbą.



Potem to już szybka piłka: docięcie płyty pilśniowej, ocieplina na płytę, len przypiąć zszywkami do płyty,


rozciągnąć sznurki,



oprawić w ramę,
 I oto jest:

Mam swoją tablicę którą wywiozę na Grabinę do domku i tam nadam jej jeszcze szlifu: lawendę przywieszę, jeszcze zdjęć trochę a pewnie i suszona gałązka i kawałek serwetki się znajdzie na tablicy. Taki bałaganik który ma znaczenie dla Właścicieli.


Dziękuję za pozytywny odbiór Laury :) Cieszę się że również uznałyście tę pracę za interesującą. A czy czasochłonną? Pewnie że tak: jak każda praca ręczna :) Dopiero jednak na zdjęciach zobaczyłam że niektóre ściegi wołają o pomstę do nieba. Mimo to i tak pozostanie: Laura jest i tak piękna !
Odpowiadając na pytanie Kankanki: Laura ma wymiary 26 x 26 cm. 


Życzę Wam miłego weekendu!

13 komentarzy:

  1. Dlaczego trafiłyście na ten sam blog ... ?Genialne umysły myślą podobnie :D
    Miło dzielić z kimś bliskim swoją pasję i hobby i na pewno miło tworzyć coś razem. Ciekawy pomysł z tablicą-ramą.

    OdpowiedzUsuń
  2. tablica jest super pomysłem!!! i niewykluczone że kiedyś i ja sobie taką strzelę w kuchni czy sypialni zamiast korkowych :) Twoja będzie dla mnie inspiracją wielką :) Tylko zrobię coś żeby nie trzeba było tyle godzin przygotowywać ramy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu straszliwie mi się tablica podoba :-D i gratuluje wytrwałości w szlifowaniu bo jest to wspaniały rezultat , może kiedyś i ja taka zrobię bo tez mi się to podoba , bravo :-))

    OdpowiedzUsuń
  4. O rany... Mnie te korki też wkurzają. A tu taki gotowiec pod mi podsunęłaś!!
    Chyba powydłubuję obrazy ;-D
    BOMBA!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczna tablica. Korkowej nie wieszam, bo nie podoba mi się, wolę już nie mieć takich "przywoływaczy wspomnień" na widoku.
    Ale taką...chętnie bym zawiesiła na ścianie.
    Cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Korkowe mają moi młodsi panowie, moim marzeniem jest .....też korkowa, ale w formie ramy wyklejonej korkami wyjętymi z butelek wina,najlepiej wypitego przeze mnie, ale chyba nie dam rady ;)))) Widziałam kiedyś taką i bardzo mi się podobała.
    Te też znam z różnych blogów, one mają nawet jakąś taką swoją specyficzną nazwę, ale nie pamiętam. Bardzo mi się podobają, Twoje wersja jest super !!! Może zanim te korki zgromadzę to też sobie zrobię....

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak się ostatnio zastanawiałam co tam kombinujesz ;).Ciekawy pomysł z tą tablicą. Też bym chętnie taką powiesiła, gdyby było gdzie. Kogut prezentuje się rewelacyjnie w kompozycji z białą ramą :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. No widzisz, a ja od paru tygodni szukam pomysłu co by powiesić na ścianie co by zakryło to co chcę zakryć i dało się jakoś użytkowo wykorzystać :D Z tym że ja nie mam 10-cioletniej ramy, i chyba bym wolała nie szlifować przez dobę :D Ale efekt mi się bardzo podoba i będę o nim myśleć :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzecie zdjęcie boskie, te świetne brzózki kojarzą mi się z fajnym spędzaniem czasu :) Rama warta była pracy, bo naprawdę wygląda świetnie, a kogucik za włochatym sznurkiem to taka kropka nad i i wisienka w jednym! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super pomysł, wyszło bardzo klimatycznie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna ta tablica, naprawdę niesamowita. Zauważyłam, że umieściłaś na niej śliczny, mały hafcik przedstawiający kogucika. Chciałam się dowiedzieć czy można prosić o wzór tego haftu?
    Jeśli tak to zostawiam mojego maila: ina1519@wp.pl Z góry dziękuję za pomoc i życzę nowych, wspaniałych inspiracji ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)