poniedziałek, 6 września 2010

Sezon na zimozielone

Długo Was nie męczyłam opowieściami działkowymi to teraz się nieco zemszczę ;)
Połowa sierpnia - do połowy września to korzystny czas na sadzenie zimozielonych. To taki okres w którym jeszcze zdążą się przyjąć przed zimą, ale już nie są narażone na wysuszenie i na upalne słońce.
Szykowałyśmy się z Mamą na sierpniowe nasadzenia od wiosny. Tzn Mojej Mother buzowały zwoje a ja tylko akceptowałam pomysły.

I wydumałyśmy: zimozielone Szmaragdy przed tarasem, koniecznie wysokie żeby od razu nieco zniwelować jego wysokość. I oto już po kilku dniach pracy moja Mother w kwietnej sukni koloru lapis lazuli prezentuje nowo posadzone tuje.

Z powodu posadzenia tuj musiałyśmy niestety pozbyć się żurawek (wylądowały dwa tarasy niżej), kępy szczypiorku i szczątków klematisów. Nie ma bata: klematisy nie będą rosły w kwaśnej glebie żeby nie wiem co. A u mnie jest gleba kwasowości 4,0 i troszkę w stronę 4,5. Tylko kwaśnolubne wytrzymają takie ostre klimaty .... No a ja leniwa jestem i nie zamierzam rąbać dołów wielkości basenów i napełniać ich wannami ziemi ogrodniczej aby kilka zasadolubnych roślin trzymać.

Już dawno temu bardzo zachciało mi się wrzosowiska (po prawdzie dużego wyboru roślin na gleby kwaśne nie ma .........)
Chodziłam, dumałam, marudziałam Mamie aż ją przekonałam. I mam nadzieję że nawet trochę się Jej spodobało co wydumałam: trawy + wrzosy na niższym tarasie. No i żurawki z tarasu teraz zagospodarowanego przez tuje. No i szczypiorek.

Tak teraz wygląda zagospodarowana dolna rabata:

W centralnej części rabaty znajduje się wysoka trawa, również zaakcentowana dla równowagi po lewej i prawej stronie trawami.
Zaczyna się i kończy również grupami żurawek wysiedlonych. Pomiędzy tymi powtarzającymi sie akcentami jest misz-masz wrzosowy.
Od lewej są wrzosy wzniesione (to moja nazwa robocza) w kolorze ciemno różowym (7 sztuk):


potem pojawia się grupa wrzosów białych (też wzniesionych, 7 sztuk). Białe i purpurowe wrzosy podsadzają sosnę Globosa Viridis, dość niewielkie w sumie drzewko:

Na prawej części rabaty pojawiają się akcenty żółte (wrzosy) odsadzone linią żółtozielonych traw ozdobnych:

Na prawo od traw pojawiają się wrzosy płożące, które kolorem nawiązują już do kolejnej grupy wrzosów, tym razem jednak ozdobionych liśćmi w kolorze dojrzałej mięty.   
Na koniec oczywiście .... szczypiorek :)


 Mama porwała się również na obsadzenie płotu od strony sąsiada. Szalona kobieta posadziła samodzielnie 30 szmaragdów, tym razem rozmiar 80cm.

 Wyrażam cichą nadzieję że za kilka lat już nie będziemy znajdować się w zasięgu wzroku zwierzęcia psiego sąsiadów. 

Na zakręcie teraz ogródek wydaje się być wykończony (najbliżej brzozy rośnie miskant - podobno tak gigantyczna trawa, że bez siekiery i łomu nie podchodź. No to zobaczymy co przeżyje: brzoza czy trawa ;) )

 Poza tym przybyło azalii w kąciku azaliowym no i modyfikacjom uległy schody z tarasu.
Ale o tym to już kiedy indziej bo mi tu pośniecie. 
Na sam koniec dotychczasowa skarpa szyszkowa:


I to byłby w zasadzie na dziś koniec opowieści działkowych.  

Przyznam że to urządzanie ogrodu było czymś bardzo czasochłonnym bo pomimo dość zdecydowanych oczekiwań, same zakupy ciągnęły się chyba z tydzień. A i biorąc pod uwagę bieżące prace i oblężenie w weekendy gośćmi, przez ostatnie trzy tygodnie Mama pociągnęła prace bardzo mocno.
Chwała Jej za to. Co ja bym bez Mamy zrobiła? Chyba do tej pory bym sadziła rankami i wieczorami po kilka tuj....

Następnym razem będzie już chyba robótkowo bo mam za sobą pewnego ukończonego pastelka. Bardzo jestem z niego kontenta.
No i ....urlop mi się zbliża: dwa tygodnie błogiego nic nie robienia. Pojadę na działkę i zniknę :)
Ale o tym potem!


Dobrej nocy!

19 komentarzy:

  1. No i znowu sie rozmarzylam. Za kazdym razem jak czytam o ogrodkach, sama mam ochote zakasac rekawy i dlubac w ziemi. Tylko, ze ja nie mam miejsca na prawdziwy ogrodek, a to co mam zabilam juz kilkkrotnie. Wiec zostaja mi tylko marzenia i trzymanie kciukow za inne ogrodki. Twoje wrzosowisko jest cudowne!! A moze by tak jeszcze moja ulubiona lawende zamiescisz gdzies w kaciku?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wypasioną masz tę działkę, w środku lasu chyba? Cudownie!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy tak czytam o Twoich poczynaniach to mam wyrzuty sumienia, bo wrzosy czekają na dosadzenie, sporo wycinki już jest, ale u nas leje i rączka boli jak nie wiem co.

    Aniu, pięknie się zapowiada ogród, dopiero za kilka lat ocenisz czy wybrałaś dobre miejsce dla konkretnej rośliny, jednak zawsze można ją przesadzić ( prawie zawsze ) i to jest najpiękniejsze w ogrodach, nigdy nie są skończone :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze muszę przyznać ,że wymęczyłaś mnie mega pozytywnie!!!
    Pięknie zrobiłyście , te wrzosy i w ogóle aż miło popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja tam bym sobie dalej poczytała, zmęczona wcale się nie czuję.
    Sama jestem przed "przemeblowaniem" południowej części ogrodu...ale czekam, aż mi panowie kostkę położą, żeby można było dojść do bramy ;)
    Dzisiaj mam nadzieję się już wyniosą a ja będę mogła oddać się myśleniu jak by to wszystko skomponować.
    I wiem napewno, że wrzośćce muszą się tam pojawić ;o)
    Bo tuje naszczęście od upierdliwej sąsiadki mnie już odgordziły ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ania, piękniej Ci otoczenie coraz bardziej :)

    Już w przyszłym roku zauważysz różnicę, założę się :)

    yenulka której cisy by już miały 30 cm ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co tak mało??? Znaczy relacja krótka jakaś!
    Masz piękny ogród Aniu.
    Proszę nieśmiało o jeszcze :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana ja to kocham takie "męczące" opisy ;) Sama je często popełniam i nawet czasami sama poszukuję takich w necie ;) Bo grzebanie w ziemi to jest to co tygryski lubią najbardziej (łeb w łeb z dzierganiem ofkors ;))

    Pozdrawiam
    Susan

    OdpowiedzUsuń
  9. aha, zapomniałam dopisać że ja ciągle czytam ten tytuł jako "sezon na zimnozielone" :D

    OdpowiedzUsuń
  10. nie zdążyłam się naoglądac co tam nasadziłyście i już koniec;-( więcej proszę....pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję Dobre Kobiety - lejecie miód na moje żądne opinii serce!

    Krzysiu, Ty nie miej wyrzutów sumienia. Raz jest Tak a raz Owak. Teraz jest Owak dla ogrodu. Nic się nie stanie jak mu dasz odpocząć w końcu nie dasz rady zbawić świata a kolorowanie nitek też ważne ;) Masz 100% racji twierdząc że ogród nigdy nie jest skończony - już dziś wiem że w przyszłym roku będą mnie czekać zmiany. Ale to dopiero na wiosnę :D

    Kiniu, trzymam kciuki za brukarzy oby skończyli w terminie. Ale.... myśleć i planować trzeba już teraz :D

    Yenulka, normalnie za te cisy to wiesz co: lanie ;)

    Ata, podrzucę jeszcze kilka fotek - chyba normalnie sfocę portrety wszystkich roślin bo ... BO TAK. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Aniu,coraz piękniej u Ciebie,aż zazdrość ściska,i dawaj kolejne zdjęcia bo się jakoś nie mogłam rozpędzić;pozdrówka

    OdpowiedzUsuń
  13. o matko rzeczywiście przez ekran energia pracy wrącej na działce biła. No i kochana tarasy pod tarasem nie do poznania - nie wiem jak ja teraz trafię na schody hihi
    No i dzięki obsadzie płotu nie będzie już widać tego debilnego strasznego psa :)
    Ania no pokazuj Ty te robótki bo już tęskno :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O! Jak ja lubię BO TAK! :-DDD

    OdpowiedzUsuń
  15. Ach jak jeszcze piękniej! Tuje tujami, wyglądają dostojnie, ale o brzózkach to wiesz co myślę! Są przecudowne, a w takim otoczeniu jeszcze zyskują! Wrzosy przypominają, że już jesień.. no i ten boski szczypiorek! Mniam :)

    Od sąsiadów zawsze dobrze się odgrodzić, co mają zapuszczać żurawia.. ale wiesz co, masz niesamowitą mamę - posadzić sobie ot tak 30 tuj to nie lada wyczyn.. a dobra ręka w ogrodnictwie jest cenna po kilkakroć!

    OdpowiedzUsuń
  16. To Twój ogród i jest cudny. A będzie lepiej.
    Nie lubię pracy w ogrodzie ale ją rozumiem. Rozumiem, że jest pasjonująca... ten ogród jest taki starannie prowadzony, przypomina Twoje prace :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. hej ...Aneczko !!! widać moc pracy w ogrodzie, Mamusia Twoja jest całkiem jak moja ... działa jak rakieta, wielki szacunek takim Mamusiom niniejszym przesyłam ... do zobaczenia w Białymstoku ;-) ... Marta

    OdpowiedzUsuń
  18. A trzmielinki bys nie chciała? Mam sporo - biało-zieloną, żółto zieloną i zielono-zieloną. Ładnie sie rozkrzewia i dobrze przyjmuje. Widzę u Ciebie miejsce na trzmielinki. Wiosną moge Ci posłać, teraz troche za późno. Tuje, ostrokrzewy i jałowce hoduję sama z nasionek, które wysiewaja sie ze starych egzemplarzy. Niewiarygodne, jak szybko rosną. A może tak mi sie wydaje, bo czas mi szybko ucieka.

    OdpowiedzUsuń
  19. Marta, Jolu cieszę się na nasze spotkanie :)
    Lilu, Mistrzyni, biorę przykład z Ciebie :D
    Robisz tyle pięknych prac, że ogród możesz sobie darować ;)

    Maryno, ślicznie dziękuję z prezent ale u mnie trzmielinka rosła 'na rozsadniku' już od ubiegłego roku i w sierpniu Mama posadziła około 30 sztuk :)
    Jestem pewna że szybko znajdą się chętne na te piękne roślinki, bo są takie efektowne, radosne i niekłopotliwe w uprawie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)