wtorek, 21 sierpnia 2018

Na cito

...dzień przed wyjazdem musiałam uszyć opakowanie na tablet. Tak, szycie na akord dzień przed wyjazdem na miesiąc to marzenie każdej kobiety. Uzasadnienie? "Bo nic nie zdążę kupić". Ale ja mam czas uszyć - taki paradoks :D

Użyłam wreszcie jednego z paneli które kupiłam dwa lata temu w sklepie w Czechach.


Projekt był własny, wymiary dość "na oko", tkaniny z resztek. I nici jak widać też z resztek. Skończyła się różowa znienacka :D
Guzik też z odzysku (oryginalnie z jednej strony w beżowo-niebieska kratkę) od spodu na szczęście był biały.
Gumka? Odcięta z kurtki  - o losie!








Teraz uszyłabym inaczej. Cóż: los mi sprzyja. Powyższy wytfór został zagubiony w połowie wyjazdu.

I będę szyć następny. Kiedyś.

2 komentarze:

  1. No to co ,że na cito ? Wcale nieźle wyszło :) Takie szycia nie są najgorsze , coś o tym wiem ( szyłam w ten sposób płaszczyk dla mojego nowego małego lapka ), choć masz rację - teraz szyłabym inaczej . Może więc nowy płaszczyk pod choinkę dostanie ? :D Buziaki dla Was

    OdpowiedzUsuń
  2. No faktycznie paradoks :D Wyszło pięknie, pomysł świetny :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)