sobota, 23 lutego 2013

O ja cie: jest serduszkowo :/


I my wróciliśmy z bardzo krótkich, kilkudniowych ferii. Nawet udało mi się jeden dzień spędzić na stoku!!!
A jak nie siedziałam na stoku (kilka pozostałych dni) to sobie wyszywałam w wolnych chwilach.
Wyszywałam motyw którego normalnie nie trawię. 
Jednakże w wydaniu UB i w zestawie kolorystycznym którego potrzebowałam żeby ożywić ostatnie smętno-dostojne kolory lnu jestem bardzo bardzo ZA serduszkami.

Przed feriami powstało takie serducho:

Design: UB Sommer Memory 863, Aida 20ct, muliny DMC

Podczas ferii zaś dwie sztuki:
Design: UB Sommer Memory 863, polski len, muliny DMC

Design: UB Sommer Memory 863, aida 14ct, muliny DMC
Te drobiazgi to półprodukty do patchworkowych wyczynów poszewkowych.

I na koniec pamiętajcie! Prawa Murphy'ego działają! Jak dzieć jest zdrowy to na pewno rozchorzy się w najbardziej zadupnym zakątku kraju, w dniu kiedy wszyscy w miarę normalnie pracujący ludzie mają wolne, kilkadziesiąt kilometrów od jakiegokolwiek punktu pomocy.

Howgh!

środa, 13 lutego 2013

Drugie podejście

patchworkowe.
Parłyśmy, męczyłyśmy przedstawicieli Berniny aż dopięłyśmy swego. Zmasowany atak przypuściłam ja i Yenulka. W końcu nie będziemy jeździć do Krakowa co chwila na kursy!
Kurs patchworku został ostatecznie organizowany przez Anię Sławińską i wspierany zacnie przez Berninę. I tak inauguracja w Warszawie stała się faktem.
Pani Ania Sławińska przygotowała treść, materiały, udostępniła pracownię i w sumie 16 uczestniczek pierwszej lekcji już ma za sobą szycie poduszek. Na blogu Pani Ani znajduje się piękna relacja zdjęciowa.
RELACJA u p. Ani Sławińskiej

Wychodząc z kursu każda z nas miała patchworkową część uszytą - w domu pozostawało zakończyć szycie wg zaleceń z instrukcji. Tutaj to co udało mi się osiągnąć po 4 godzinach przymierzania, cięcia i szycia:
Ania Sławińska i moje 'dzieło'

I oto relacja z tego co działo się dalej.
W domu podchodziłam do reszty prac jak do jeża. W końcu pierwszy raz nigdy nie jest prosty ;)

przed 'kanapkowaniem'
'kanapka'
pikowanie

Ostatecznie samo zszycie wszystkich warstw zajęło może pół godziny i zmobilizowało mnie do tego kroku poczucie totalnego rozgardiaszu w pokoju. Leżały narozwalane te wszystkie gadżety aż straciłam cierpliwość i stwierdziłam: raz kozie śmierć. Jak się nie przewrócę to się nie nauczę.
Jak wyjdzie krzywo to drugą uszyję lepiej, ale jak będzie tak leżała niewykończona poduszka to nigdy się nie przekonam czy umiem uszyć tę poszewkę. Pani Ania odpowiadała na moje wątpliwości mailowo. Cennymi radami też wsparła mnie Jola. Do pracy mobilizowała Ata i dziewczyny z FB.
Dziękuję :)

Gotowa poduszka, rozmiar 40cm x 40cm
Tył poduszki najprostszy z możliwych
Wykończenie w środku

I ostatni rzut oka na gotową poduszkę.


Poduszka powędruje w prezencie dla pewnego Kawalera. Może to go zmobilizuje do wywędrowania z łóżka Rodziców do swojego własnego ;)

poniedziałek, 11 lutego 2013

Dziękujemy :)

Jaś znowu został obdarowany - Ciocie blogowe są niemożliwe!
Na obie miłe Ciocie Jaś reagował żywo i pozytywnie - może to zasługa okularów  które są naszym wspólnym mianownikiem a w których niespodziewanie wszystkie trzy mu się zaprezentowałyśmy ;)

Od Bebezet - czyli Cioci Beatki młody Człowiek dostał metryczkę! Teraz już nie zapomni swoich parametrów przyjścia na świat ;)
Ten bociek jest wspaniały i wpadł mi w oko dawno temu kiedy Beatka go prezentowała na blogu. W ogóle Beatka ze swoją pasją, cierpliwością i determinacją do robienia metryczek mnie powala na łopatki.
Beatko dziękuję Ci za tak śliczny prezent!

Za to od Cioci Agi - Yenulki rzeczony Młody otrzymał wizytówkę: kolorowy, męski napis:

Nie czekając na nic od razu zamontowaliśmy literki na ścianie w sposób całkowicie fantazyjny i dowolny. 
Nawet nie wiedziałam że takie cudeńka są dostępne!
Niezwłocznie nabyłam takie napisy dla dwóch Młodych Dam.

Yenulko ściskamy mocno i dziękujemy za ozdobę!