środa, 13 lutego 2013

Drugie podejście

patchworkowe.
Parłyśmy, męczyłyśmy przedstawicieli Berniny aż dopięłyśmy swego. Zmasowany atak przypuściłam ja i Yenulka. W końcu nie będziemy jeździć do Krakowa co chwila na kursy!
Kurs patchworku został ostatecznie organizowany przez Anię Sławińską i wspierany zacnie przez Berninę. I tak inauguracja w Warszawie stała się faktem.
Pani Ania Sławińska przygotowała treść, materiały, udostępniła pracownię i w sumie 16 uczestniczek pierwszej lekcji już ma za sobą szycie poduszek. Na blogu Pani Ani znajduje się piękna relacja zdjęciowa.
RELACJA u p. Ani Sławińskiej

Wychodząc z kursu każda z nas miała patchworkową część uszytą - w domu pozostawało zakończyć szycie wg zaleceń z instrukcji. Tutaj to co udało mi się osiągnąć po 4 godzinach przymierzania, cięcia i szycia:
Ania Sławińska i moje 'dzieło'

I oto relacja z tego co działo się dalej.
W domu podchodziłam do reszty prac jak do jeża. W końcu pierwszy raz nigdy nie jest prosty ;)

przed 'kanapkowaniem'
'kanapka'
pikowanie

Ostatecznie samo zszycie wszystkich warstw zajęło może pół godziny i zmobilizowało mnie do tego kroku poczucie totalnego rozgardiaszu w pokoju. Leżały narozwalane te wszystkie gadżety aż straciłam cierpliwość i stwierdziłam: raz kozie śmierć. Jak się nie przewrócę to się nie nauczę.
Jak wyjdzie krzywo to drugą uszyję lepiej, ale jak będzie tak leżała niewykończona poduszka to nigdy się nie przekonam czy umiem uszyć tę poszewkę. Pani Ania odpowiadała na moje wątpliwości mailowo. Cennymi radami też wsparła mnie Jola. Do pracy mobilizowała Ata i dziewczyny z FB.
Dziękuję :)

Gotowa poduszka, rozmiar 40cm x 40cm
Tył poduszki najprostszy z możliwych
Wykończenie w środku

I ostatni rzut oka na gotową poduszkę.


Poduszka powędruje w prezencie dla pewnego Kawalera. Może to go zmobilizuje do wywędrowania z łóżka Rodziców do swojego własnego ;)

38 komentarzy:

  1. piękna poducha!! :D

    patchwork jest cudowny!! i za każdym razem pokazuje nam inną twarz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu !!!
    Jakie cudne wiatraczki, perfekcyjnie wykończone szwy i od razu pikusie.
    Wszechstronnie uzdolniona jesteś.
    Teraz już poleci z górki, tego jestem pewna.

    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tereniu, Tereniu nie rozpływaj się tak bo pęknę jak balonik podczas gdy warsztat wymaga znacznej poprawy! Niemniej i tak wydaje mi się że jest nie najgorzej ;)

      Usuń
  3. qurczę, to ja pierdoła jestem bo nie wzięłam tego wypełnienia od Ani, nie wiedziałam że można "na wynos" :(

    A podusia rewelacja:) zdolna jesteś kochana, zdolna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yenulko, co się odwlecze to nie uciecze :). Weźmiesz na następnych zajęciach. Do zobaczenia.

      Usuń
    2. Aniu, dziękuję :) Tak to jest jak człowiek wychodzi przed końcem :)

      Usuń
  4. Wyszła ślicznie. Zazdroszczę kursu

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu, ale jestem z Ciebie dumna!!!!!!!! Świetnie Ci poszło. Aż strach myśleć jakie cuda będziesz szyła po naszych następnych spotkaniach patchworkowych ;). Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, zobaczysz jaka dumna będziesz za parę lekcji ;)
      Mam koncepcje na co najmniej dwie poduchy (babskie) ale ewidentnie one gdzieś migrują w kierunku zupełnie przeciwnym niż dziubek-w-dziubek. Żebym tylko nie poddała się i dalej ćwiczyła precyzję ;)

      Usuń
  6. Gratuluję!!! Dla mnie patchwork to na razie ocean niezgłębiony...

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo udana poducha!
    Ja sie jeszcze ociagam z wykonczeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda rewelacyjnie! Czekam na kolejne prace:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczna :) Brawo. Podoba mi się tył, fajny materiał.

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu, świat jest taki mały. Panie szyjące na Berninach poduszki sobie poszły, a dziergaczki szarotkowe po godzinie przyszły. Wchodząc na spotkanie minęłam stos maszyn Brenina. Pewnie nawet siedziałyśmy na tym samym krześle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko ja z Jolą uciekałam o 15:50 - to musiałyśmy się minąć w drzwiach bo ja właśnie w niedzielę byłam. Następnym razem zaczaję się na Ciebie za rogiem i wymuszę okazanie Celtic-i bo piękna Ona. Oby do zobaczenia!

      Usuń
  11. nuuu, i bardzo zgrabna poduszeczka wyszła!
    serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  12. :) Hmmm... no przecież nie powiem, że się do czegoś tam przyczepiłabym, bo Cię zniechęcę Aniu ;) Ale, pamiętaj, ćwiczenie czyni mistrza! Hahaahaaa... :)))

    Kurs wspaniały, już podglądałam u prowadzącej Ani Sławińskiej i uczestniczek. Brawo dla Was wszystkich, które korzystacie z wiedzy tych doświadczonych. Inaczej się nie da. Trzeba szyć, pytać, pruć, znowu szyć... :) Szukać w sieci różnych kursów, korzystać z innych dostępnych źródeł. Ćwiczenie czyni mistrza!

    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A! Jeszcze jedno! Bez prucia szycie patchworków się nie liczy! ;)

      Usuń
    2. ooo, to jedno to ja mam zaliczone na 5+ podejrzewam :D

      Usuń
    3. Jakby co, to ja jestem ....... ta od prucia na kołderkowych spotkaniach.
      Na hasło "prucie" od razu zjawia się fotoreporter, że udokumentować, ten fakt. To dowód, że szycie na konktretnym spotkaniu ważne.:):):)
      Najbliższe w Świętochłowicach 16 i 17 marca :)

      Usuń
    4. Jolciu konstruktywna krytyka zawsze mile widziana :)
      Mam świadomość niedoróbek - pomimo tego że prucie było i tak nie wyszło super dokładnie.
      Obiecuję że następny będzie lepszy :D

      Usuń
  13. Cudnie sobie poradziłaś w tym quilt'em :)
    Wyobrażam sobie jaka radość i duma Cie rozpiera bo nic tak człowieka nie cieszy jak to kiedy pokona się sie "górę nie do przeskoczenia" a czasami góra wydaje sie o wiele łatwiejsza niż nam sie wydaje :)
    pięknie pozszywałaś kawałeczki - wszystko starannie i równiutko - podziwiam.
    poducha wygląda naprawdę fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam okazję częściowo obserwować Twoje zmagania z patchworkiem :). Efekt jest cudny! Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  15. Aniu, pięknie wyglądasz, macierzyństwo Ci służy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilu dziękuję - było by jeszcze piękniej gdyby tak te nadprogramowe kilogramy chciały spadać ;)

      Usuń
    2. Ania, litości - lustra w domu nie masz?:))) gdzie Ty widzisz te kilogramy??:)

      Usuń
    3. bo ja się przeglądam w wadze łazienkowo-przemysłowej ;)

      Usuń
    4. Jak musisz, to sobie dowalaj, ja tam pozostanę w zachwycie. Twój mężczyzna pewnie też :-)

      Usuń
    5. Lilka dobrze gada - w oczach swojego mężczyzny się przejrzyj :)

      Usuń
  16. Ten tył też z tych kwadracików sama tak...????
    Ja na gotowca poleciałam!
    Poducha piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hłe hłe - ja tez na gotowca! Toż to taki sprytny materiał który 'udaje' patchwork :)

      Usuń
  17. Dziewczęta dziękuję za miłe słowa :) Co prawda to premiera i będę się dalej kształcić niemniej bardzo przyjemnie czytać że efekt już na tym etapie nie tylko mnie przypadł do gustu.
    Pozdrawiam Was ciepło i tfurczo ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Aniu, poduszka wspaniała. Jakie piękne tkaninki - kwadraciki. Serdecznie pozdrawiam. Jola

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam. Zapraszam na bombonierkową zabawę. Pozdrawiam serdecznie :)
    http://beatybombonierka.blogspot.com/2013/02/dam-drapaka.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Ależ Ci zazdroszczę, pani Ania Sławińska to dla mnie mistrzyni! A poduszka super, mam nadzieję, że spełni swoje zadanie w kwestii Kawalera ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Aniu wielkie brawo ,ekstra wiatraczki !!

    OdpowiedzUsuń
  22. Poducha cudna:)) A takiego spotkania to bardzo zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)