niedziela, 1 grudnia 2013

Szycie

 ... ach życie!
Jak to krypto-kochanka kocham szycie też. Ale ja nie jestem twórcza a rzemieślnik więc ciężko mi wypowiedzieć się w tkaninie.
Bo mózg mój ściśnięty i umiejący tylko po prostych liniach się przesuwać. I ani dudu w lewo czy w prawo a największym zmartwieniem mym: "Czy oby prosto wyjdzie?"
Ania Sławińska jest bardzo dzielna, wykazuje się cierpliwością i mam nadzieję że jeszcze jej po dzisiejszym dniu nie straciła.
 Już od kilku tygodni na dziś miałam ustawione WYJŚCIE. Sama, bez Gada, do Dziewczyn na darcie pierza czyli wspólne szycie krajobrazów.
Niestety w piątek zajęcia zostały odwołane z powodu niskiej frekwencji. Jakiż był mój żal! Szykowałam się tak długo, ustalenia z nieślubnym poczynione! I kurczę dooopa po prostu.

A Ania Droga zaproponowała zajęcia indywidualne! Aaaaaa! Przecież takich propozycji się nie odrzuca!
Zajeżdżam do Ani a tam zza drzwi wyskakuje jak królik z kapelusza..... Ata! Aaaaa!!!!
Było nas zatem trzy!
I zobaczcie co Ata nam podarowała: po bombce! Mi się dostała ta najpiękniejsza: srebrno-czerwona, pierwsza z prawej.
Źródło: zdjęcie  Aty
Zaskoczę Was jeśli powiem że Jasiek już ją testował czy aby nietłukąca??? Przetestował. Test zdany.
Moniko dziękuję za piękna i wyjątkowo praktyczną na ten rok ozdobę świąteczną :*

Miałyśmy zgodnie z programem tworzyć krajobrazy i nauczyć się szyć po łukach.
Mówi się że jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga to powiedz głośno o swoich planach.
Wśród miliona inspiracji utknęłyśmy zgodnie na około pół godziny na tej stronie: 

...... jakby w naturalny sposób temat zajęć zmienił się.
Na zwierzęcy, na wolny, na artystyczny.
Każdej z nas spodobał się inny motyw. Jaki, to nie będę zdradzać bo każda w swoim czasie pochwali się efektami. Ale w sumie powstały trzy portrety. Cudne! Każdy inny.


W efekcie indywidualnych zajęć w objęcia Gienia wjechała moja maszyna do szycia. Gienio wyregulował mi naprężenie nitki z bębenka jednocześnie pokazując jak się dokonuje tej sztuki.
Ponadto od ręki dobrał mi stopkę do pikowania!
I zanim zabrałam się za pikowanie na swoim obrazku zaczęłam trenować. Na swojej maszynie! Mogę, na mojej własnej maszynie pikować!
A Ata może na swojej Zofiji pikować! Dzień cudów!

Mojego obrazka tutaj nie mogę pokazać jeszcze ale pokażę wprawki pikowaniowe.

Dumna z nich jestem jakbym co najmniej kołdrę zrobiła ale niezwykle ucieszyła mnie wizja tego że już mogę spokojnie zamówić stopkę do pikowania i to na pewno będzie TA właściwa stopka!


Właśnie zamówiłam sobie stopkę i mam nadzieję że w tym tygodniu dojedzie do mnie!

 A obrazek pokażę pod koniec grudnia dopiero.

P.S. Same wykrzykniki dzisiaj we wpisie czy mi się zdaje???

7 komentarzy:

  1. No to ja też jestem teraz wielkim wykrzyknikiem!!! Pikowanie wyszło bardzo misternie! Zazdraszczam tych spotkań i nauk, ciągnie mnie do tematu, ale za daleko na warsztaty, sama mam za mało czasu na własne eksperymenty metodą prób i błędów...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale cudownie miałyście :). Portrety też będę szyć, ale innym razem. I maszynę w ręce Gienia oddać też by się przydało..

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale z Ciebie Szczęściara, bardzo chętnie też bym się do was przyłączyła gdyby nie te kilometry:) Próby pikowania podziwiam, wyglądają profesjonalnie:) Pozdrawiam Cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja zazdroszczę dobrej maszyny bo to połowa sukcesu

    OdpowiedzUsuń
  5. Same wykrzykniki! Ale inaczej nie da się opisać naszego wczorajszego dnia :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zostałam zaintrygowana stopką do pikowania :) Mam nadzieję, że pokażesz co i jak :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie! Teraz to juz nie tylko moja maszyna będzie wzbudzała we mnie wyrzuty sumienia. Teraz to juz i ty Brutusie ;)
    Piekne to! O co chodzi z ta stopką? To jakąś specjalna trzeba?O mój bobku...
    Pozdroofka!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)