piątek, 16 listopada 2012

Kurze nóżki


Kiedyś, dzieckiem będąc, miałam krzesełko z Reksiem i łyżkę z misiem. Teraz na stare lata poczyniłam ... taboret z kurą.
Do tego taborecika mam stosunek wielce emocjonalny i użytkowy. Emocjonalność nie pozwalała mi przez długi czas dostrzec fatalnego stanu mebla.


Któregoś dnia przejrzałam na oczy i wstyd przyznać się co zobaczyłam:
 Lata intensywnego użytkowania (podstawówka, liceum, studia) kiedy to służył jako podnóżek pod biurkiem w długie wieczory kiedy 'kułam' .... I jako ot, poddupnik podczas różnych czynności  - nawet latem, na świeżym powietrzu, w ogrodzie, na tarasie.

Zaparłam się na odnowienie. Taborecik zyskał zdecydowanie kiedy przeszlifowałam drewno i zdjęłam połuszczony lakier.


 Jeszcze lepiej kiedy pozbyłam się starej tapicerki i staruteńkiej gąbki, oraz odmalowałam.

Teraz tylko pozostało zrobić nową wyściółkę i tapicerkę.  Oczywiście ten etap był najdłuższy ;)
Stał korpus chyba ze dwa miesiące i wywoływał wyrzut sumienia kiedy spoglądałam w jego stronę  - czyli codziennie. Co lepsze: wiedziałam co chcę zrobić i miałam wszystkie materiały!
Żeby jeszcze trochę odwlec moment zabrania się do rzeczy wymyśliłam że ozdobię tapicerkę haftem.

Kura była, nie wiem dlaczego, oczywista...

Gotowy haft wyprasowałam, podkleiłam fizeliną.
Docięłam gąbkę, materiał, przymocowałam wszystko zszywaczem tapicerskim do korpusu. I oto mam swój stary-nowy taborecik.  I wiecie co? Zajęło to może 1,5h?
A zabierałam się do tapicerki jak pies do jeża - dwa miesiące!
Ale to może właśnie była szansa żeby pojawiła się kura.

Gotowy taboret:


Cóż, Tapicerem to ja nie będę ;)


Oto zacne miejsce odnowionego mebla.
Kiedy jestem w  kuchni  często przycupnie na nim mój Połamaniec i rozmawiamy. A za oparcie ma ciepły kaloryfer.


Mam nadzieję że widać chociaż 10 szczegółów różniących stan PRZED  i PO ;)

22 komentarze:

  1. i za to masz fajniutki taborecik :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie, że widać różnicę :), metamorfoza bardzo udana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny. Fajny pomysł na wykorzystanie haftu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje pierwsze tak praktyczne spożytkowanie haftu - dlatego jestem z siebie dumna tym bardziej :D

      Usuń
  4. Ania....a Połamaniec zawsze ma czyste tyły????

    Bo wiesz, jaśniutki len, cudna kura, całość zjawiskowa.... no nie na spracowany męski odwłok!!!!!

    Niech sobie siada... na podściółce jakiejś na to dzieło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Połamaniec ma tak czyste tyły jak nikt. Spodnie zmienia na "domowe" już w progu mieszkania ;)

      Usuń
  5. Cudeńko powstało, po starym taboreciku tylko wspomnienia ci pozostały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basu dlatego postanowiłam jego tragiczny stan zachować na zdjęciach. Miałam cichą nadzieję że jednak osiągnę efekt odrobinę lepszy od wyjściowego ;)

      Usuń
  6. Toż to jak niebo i ziemia! Rzecz jasna niebo jest teraz:) Wybitne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no bez przesady ;) Wybitne to są dzieła zebrane Tacyta czy innego Seneki a tutaj to tylko skromny poddupnik ;)

      Usuń
  7. no i krzykacz niebawem będzie miał gdzie stawać żeby zciągnąć to co jest na parapecie hihi :)
    zuch tapicerkowczyni jesteś!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź nie strasz dobra Kobieto. Może nie doczekam tych czasów jak wcześniej zamkną mnie w wariatkowie.

      Usuń
  8. Też mam coś w tym typie i też marzy mi się toto odnowić, ale w fazie marzeń na razie pozostanie..... chociaż jak tak patrzę na te 10 różnic to zabrałabym się już za chwilę;)
    Aniu, cudo stworzyłaś!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysiu, jak nie zależy Ci na czasie to ja reflektuję na pomoc a nawet na zrobienie tej renowacji ;)
      Za drugim razem wyjdzie mi ładniej - słowo skauta!

      Usuń
  9. bardzo ładny nowy-stary taborecik. niezły z Ciebie tapicer

    OdpowiedzUsuń
  10. Niezła metamorfoza :) Kura nie mogła lepiej trafić :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No tak, i znowu traktujesz Połamańca "z góry":)

    Sis.

    OdpowiedzUsuń
  12. ależ Ty zdolna bestia jesteś :)

    a mały krzykacz będzie właził, masz moje słowo :D tylko życzę Ci żeby Ci się trafił egzemplarz nie ściągający, taki jak mój :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No kochana... super cito wyszło :) mam nadzieję, że będzie mi dane kiedyś na nim usiąść choć na chwilę :) wezmę czyste spodnie na zmianę ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)