niedziela, 15 sierpnia 2010

UFO 2 ląduje

...czyli nastąpił finał drugiej zazdrostki kurzastej. Ale najpierw dla tych co nie pamiętają jak wyglądała całkiem niedawno ukończona zazdrostka przytaczam genesis.

Na początku (4,5 roku temu) był motek DMC Babylo, nr 20.  Powstało około 80% stanu zazdrostki. Potem zazdrostka popadła w niełaskę :(
Aż zlitowałam się nad nią wiosną tego roku. Myślałam, dumałam, przewracałam, macałam i odkładałam aby mocy nabrała.
Aż wzięła i nabrała mocy. I zaczęła wyglądać tak:


Potem sprawy potoczyły się błyskawicznie: następnego dnia było wielkie i brutalne CIACH. I powstały dwa zupełnie niezależne byty: lewy byt i prawy byt.

 Po tygodniu 'lewy byt' zaczął wyglądać przyzwoicie w stanie ukończonym:

Finished left curtain.

A 'prawy byt' był w stanie opłakanym:

Aż siadłam do niego w czasie naszego wspólnego weekendu i zrobiłam brzeg dolny, a następnie już mogłam połączyć firankę i dorobiony fragment jednym rzędem dzierganym, łączącym jednocześnie dwie części firanki: 



Ostatecznie  'prawy byt' zaczął własne życie pełną piersią i prezentuje się jak widać :)

 
 Finished both crotchet curtains

 I oto szczęśliwy koniec zazdrostek. Jak pogoda będzie sprzyjać jakimkolwiek aktywnościom (i umyję okno....) to wkrótce je powieszę i będę się cieszyć ich widokiem w każdy weekend :)

Efekt jest wg mnie zadowalający: na firance z kurą nie widać ciachnięcia ani łączenia. Ewentualnie można ten sposób wykorzystać w przyszłości.
Najlepiej jednak byłoby od razu robić taką firankę jaką faktycznie chce się mieć ;)

19 komentarzy:

  1. o ja cieeeeeeeeee wyszło!!!!!!! i to jak fajnie. Ania gratuluję - tadam!!! Jesteś dzielna, odważna i wytrwała - można z Tobą do walki ruszać - na przykład walki z Novą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo! Firaneczki wyglądają ślicznie. Ty to jednak jesteś zdolna kobieta :):):)
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  3. Hi, hi dzięki Dziewczyny :) Cieszę się że Wam zazdrostki się spodobały bo ja nie mogę od nich oczu oderwać :)

    Madziu, na Novą już się nie mogę doczekać, jednak dopiero dziś zamówimy mono - zatem jeszcze z tydzień jak zacznę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ania, jesteś genialna!!! Ja bym się nie odważyła raczej na takie radykalne rozwiązanie, a Ty nie dość że się porwałaś z motyką na słońce to jeszcze efekt jest powalający!!! Bravo:)

    Czekam na info w wiadomej sprawie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uff, chyba bardziej niż ty bałam się czy nie zostawisz robótki gdzieś w kąciku;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest jak powieść! Masz fantastyczne zazdrostki. No i trzeba przyznać, że potrzeba matka wynalazku - święta prawda! Doskonale to ciachnięcie wymyśliłaś i zrealizowałaś. Nie wiem, czy bym się sama wcześniej odważyła na coś takiego, ale teraz już tak! Cudów nie ma, planujemy a potem okazuje się, że można było inaczej, lepiej...

    OdpowiedzUsuń
  7. Według mnie to ona w dwóch częściach prezentuje się nawet lepiej niż w jednej.
    Brawo, wiedziałam, że dasz radę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojejejuuu!!! Jakie fajne!! Dwa z jednego! Nową jakość stworzyłaś Aniu ;-D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak dla mnie - dokonałaś cudu jakiegoś. Firaneczki przepiękne, choć ja jestem nieobiektywna, bo jestem fanką kur ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aga, nie miałam nic do stracenia bo tylko trzy opcje:
    1. wrzucić do szafy szmatę i czkać na to aż może w kolejnym domu znajdzie się okno na wymiar
    2. spruć do połowy i zrobić od początku drugą zazdrostkę
    3. ciachnąć i w najgorszym wypadku zrobić zrobić od początku drugą zazdrostkę

    Wybrałam opcję 3 bo nie wiele ryzykowałam tak naprawdę. Tylko się zmóżdżałam żeby wyobrazić sobie co zastanę jak ciachnę.

    Dzięki za wiarę w moje siły i doping :)

    Basiu, gdybym wybrała opcję 2 to na pewno zazdrostka leżałaby już na dnie szafy - przeczucie Twoje niebezpiecznie przerodziłaby się w real...
    Lilu, Gignaciaro: moje ciachnięcie niemal ginie przy Twoim DWU-metrowym POTWORZE :)
    Nie testowałam ciachania na wielgachnych firankach więc nie zalecam takich eksperymentów :) Jednak znając Ciebie to poradziłabyś sobie i bez cięcia. Choćby prując i zaczynając od początku ;)

    Ata, no wreszcie coś kreatywnego stworzyłam a nie tylko rzemieślnictwo uprawiam. Radochy przy tym mam 'kupę'. "Wartość dodana" pięknie brzmi :)

    Eguniu, dla kuraków wszystko :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny tytuł notki, a zazdrostki godne pozazdroszczenia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyznam, że ten ciach trochę mnie przeraził, dawno nie miałam szydełka w ręku, w sensie żeby szydełkować, a nie przy frywoleniu, więc pełna podziwu jestem jak sprytnie dorobiłaś brzegi. Piękne zazdrostki!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja z podziwu zaniemówiłam, pewnie upierdliwie bym pruła i robiła nowe. A Ty znalazłaś jedynie słuszne rozwiązanie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Odważna kobieta jesteś!
    Odważna i zdolna... bardzo zdolna :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Eksperyment się powiódł, śliczna zazdrostka .

    OdpowiedzUsuń
  16. No cudo! Podoba mi się w wersji cala i przepołowiona :) Ja pewnie najnudniej na swiecie sprułabym co nie potrzebne i mozolnie dziarałabym again... A tu taki triller! No wiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Super, że wszystko się zbiegło prawidłowo :) Oba byty wyglądają świetnie, a jeszcze piękniej będzie, jak zawisną na swoim miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne, nastrojowe robótki. Podziwiam talent!

    OdpowiedzUsuń
  19. Thrillery to moja specjalność ;)
    A na serio to ślicznie dziękuję za miłe słowo :)
    Zazdrostki są już nakrochmalone i naciągnięte i czekają na zawieszenie w oknie. Premiera po weekendzie :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)