niedziela, 20 stycznia 2008

jeden krok do przodu, jeden wstecz

Szanowni Państwo, nieco drgnęło. Trzy godziny prucia nie mogą przejść niezauważone  Straciłam poczucie czasu do momentu aż skończę tę niewdzięczną robotę. Nie ma już okiennic i drzwi, ale pojawiło się poddasze hotelu. Teraz mam dylemat: czy użyty wg schematu (!!!!) niebieski jest odpowiedni? Jak zrobiłam backstitche, to straciłam wątpliwości: okiennice w całym hotelu będą takie jak okiennice w wykonanym już oknie. Będą jak skończę wszystko, przegotuję obrazek i wysuszę. Będę wyszywać dopiero jak poprawię strukturę materiału: po wypruciu żółtych xxx okazało się że materiał jest nieco ... 'sfatygowany' ....  i z tego powodu nie chciałabym ponownie wyszywać na materiale bez uprzedniego 'podrasowania' go.
A poniżej prezentuję przyczynę zamieszania: oznaczenie  ^ które raz wskazuje użycie nitki niebieskiej a innym razem ^ każe używać nitek żółtej+białej.
Gdzie powinna być użyta niebieska to już wiem. Ale gdzie powinna być żółta ... nie wiem - pomimo tego że 'przerobiłam' już niemal cały schemat
Ale nic tam - teraz już jestem usatysfakcjonowana z wyniku. Nawet pomimo tego, że obecnie mam wielkie dziury po wyprutych xxx w dolnych oknach.
Znowu lubię Powellki

9 komentarzy:

  1. znam ten ból.... czasami te znaczki mogą zmylić ale jest juz pięknie... choć nie prułabym chyba ja...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem co to znaczy, miałam podobnie przy balustradzie w Widoku z tarasu.Dwa kółeczka podobne, tylko jedno od drugiego ciut większe. Skończyło się na pruciu, bo kolor nijak nie pasował do reszty.Ślicznie wychodzi Twój powellek!

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja pamietam literke "z".... tragedia

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też pamiętam tę literkę ... 'Z' i 'z' - a na schemacie jakieś takie JEDNAKOWE były ... jak się okazuje, nawet kilka lat praktyki nie daje patentu na nieomylność i należy być zwartym i gotowym do walki w każdej chwili :) Niesiu, rozumiesz mnie jak nikt :D
    Dziewczynki - dziękuję za wsparcie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu, według mnie ten niebieski pasuje, dzięki konturkom traci na swej jaskrawości, ciekawa jestem jaki obrazek będzie następny na Twoim tamborku ??? kaczuchy czy herbatka ? stawiam na napój bo chciałabym zobaczyć go razem z kawą i kakao powieszone w Twojej nowej kuchni :D

    OdpowiedzUsuń
  6. :) bingo! Agnieszko, jak Ty mnie znasz! Choć podglądasz moje działania tylko wirtualnie to doskonale wiesz co będzie się u mnie działo :) Oczywiście w kolejce na pierwszym miejscu znajduje się ostatni z serii kuchennych obraków - herbatka :) potem oprawiam i biorę się za kaczuchy. Ależ jestm przewidywalna ... :>

    OdpowiedzUsuń
  7. hihi :) Aniu, tak sobie wymyśliłam, że szybciutko zrobisz herbatkę, oprawisz i powiesisz wszystkie trzy, a ja się będę na nie gapić, gapić i gapić a w przerwach podziwiać powstające kaczuchy :D więc do roboty !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu, ślczne są Twoje Powellki. Seria jest zachwycająca. Co do niuansów w ozanczeniach to tez mam taki jeden na koncie, jak zauważyłam pomyłkę to już mi się nie chciało pruć, resztę dopasowałam i po prostu zrobiłam wariację oryginalnego wzoru

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz niezwykle wiele cierpliwości!! Nie wiem czy dałabym radę spruć taki kawał pracy : Powodzenie przy wykańczaniu pracy !!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)