sobota, 24 października 2009

jezdem

z powrotem po urlopie. Ciepłe kraje są super, ale w Egipcie z tym biurem podróży z którym byłam to już długo, długo nie pojadę. Miał być super luksus, a było przez 6 dni spotykanie się z rezydentem, potem managerem hotelu, pisanie protokołów, zbieranie dowodów, ustalenie treści i ilości reklamacji. 20 rozjuszonych osób to nie przypadek. Do tego rezydentka która traktowała nas jak idiotów i uważała że parzenie herbaty w plasitkowych jednorazowych kubeczkach w hotelu 5* to standard w hotelach w Egipcie, a oczekiwanie na filiżanki do kawy 20 minut czy zamknięte od środka restauracje z powodu nadmiaru gości w godzinach wydawania posiłków to histeryzowanie i wyolbrzymianie problemów. Tak jak grzyb w pokojach, niedziałająca klima, czy brak talerzy podczas posiłków.... Co było, to było - rejs był super jak zawsze, świątynie Egipskie cudne, ludzie na urlopie fantastyczni, temperaturki zawstydzająco wysokie

Najważniejsze że słońce dopisało i dało się zadek pomoczyć.