sobota, 24 października 2009

jezdem

z powrotem po urlopie. Ciepłe kraje są super, ale w Egipcie z tym biurem podróży z którym byłam to już długo, długo nie pojadę. Miał być super luksus, a było przez 6 dni spotykanie się z rezydentem, potem managerem hotelu, pisanie protokołów, zbieranie dowodów, ustalenie treści i ilości reklamacji. 20 rozjuszonych osób to nie przypadek. Do tego rezydentka która traktowała nas jak idiotów i uważała że parzenie herbaty w plasitkowych jednorazowych kubeczkach w hotelu 5* to standard w hotelach w Egipcie, a oczekiwanie na filiżanki do kawy 20 minut czy zamknięte od środka restauracje z powodu nadmiaru gości w godzinach wydawania posiłków to histeryzowanie i wyolbrzymianie problemów. Tak jak grzyb w pokojach, niedziałająca klima, czy brak talerzy podczas posiłków.... Co było, to było - rejs był super jak zawsze, świątynie Egipskie cudne, ludzie na urlopie fantastyczni, temperaturki zawstydzająco wysokie

Najważniejsze że słońce dopisało i dało się zadek pomoczyć.

13 komentarzy:

  1. maaaaamo....zdjęcie superowe, cieszę się, że wypoczęłaś choć kwilkę we wodzie :))
    a to biuro, to podaj nazwę, coby się ktoś nie naciął

    OdpowiedzUsuń
  2. No kochana! Witaj!!!!!!!!!!! i szybko się aklimatyzuj!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ano, dobrze że zapytałaś, bo się z antyreklamą nie chciałam pchać sama. Spieszę więc donieść że pobyt 'wypasiasty' w 'wypasiastym' podobno 5* hotelu sprzedała nam Triada. Nigdy więcej.
    Ciekawe dlaczego na spotkaniu z managerem hotelu ten nie chciał nam żadnego dowodu na posiadanie 5 * pokazać..... ? Może hotel miał gwiazdki tylko na wygwieżdżonym niebie???

    OdpowiedzUsuń
  4. matko...a to takie popularne biuro....łatwo się naciąć

    OdpowiedzUsuń
  5. Nooo, jak pięknie, tylko pozazdrościć :o)
    Dzięki za podanie nazwy biura podrozy (ten sciskający :o) )

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja córka też wróciła z Egiptu dopiero co, znaczy 21. Też była z Triadą. I zadowolona jest bardzo. Hotel znośny, chociaż 4* to pewnie nie były, albo może nasze standardy są zawyżone. Było czysto i bez napiwków, nawet chłopak sprzątający układał im ręczniki w serduszko na łóżku. Na obsługę też nie narzekała, a p[lastikowe kubki na napoje to chyba normalka.
    Jak widać nie wszystko jest winą biura podróży, można trafić całkim nieźle, albo całkiem do kitu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomimo owych niewygód i tak zazdroszczę urlopiku :P Ja to się ewentualnie mogę w wannie skąpać jak za dużo wody naleję :P I czekam na zdjontka z podróży w postaci zachwycających egipskich widoków !!

    OdpowiedzUsuń
  8. Irenko, niestety wydaje mi się że stadard zaniżyli akceptujący każde warunki nasi sąsiedzi zza wschodniej granicy. Im nie przeszkadzało pakowanie rękami jedzenia z półmisków, herbata i kawa w roztapiających się kubkach. W końcu cała obsługa arabska hotelu mówiła płynnie po rosyjsku i goście nawet trudu sobie nie zadawali w komunikacji w języku ang.... Rosjanie stanowili 90% gości hotelu, dla nich i przez samych rosjan prowadzone były animacje. Animatorki nawet nie znały ang co nie przeszkadzało im po rosyjsku namawiać nas na zabawy, spotkania, gry i inne rozrywki. Z rozbrajającym uśmiechem tłumaczyły "my english is very bad' i kontynułowały in russian.
    Obserwowaliśmy dyskretnie kilku gości z UK, Niemiec i Holandii. Konsternacja i zdenerwowanie ich nie miały granic. Wprost mówili o domaganiu się zwrotu wydatków na wyjazd.

    Oczywiście zdjątka załączę jak tylko dopadnę się do swojego kompa - na razie użytkuję komputer mojego Pana.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja stwierdziłam, że można różnie trafić nawet wyjeżdżając z jednym biurem podróży. Agata nie miała problemu z rozmową po angielsku, ale rzeczywiście rosyjskim prawie wszyscy władali biegle. A reklamować trzeba, bo może powinni zrezygnować z takiego hotelu. Ja też bym się wkurzała, chociaż prędzej porozumiałabym się po rosyjsku niż po angielsku :).

    OdpowiedzUsuń
  10. angielskiego używałam "ustnie" ostatni raz jakieś 10 lat temu...rosyjskiego jakieś 15...Mam ochotę pójść na kurs angielskiego...i rosyjskiego!To piękny język, pełen ciepła, miłości...Strasznie mi się podoba jego melodia :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Och welcome back!!! :D Dobrze, że skorzystałaś z pogody. Szkoda, że biur podróży tak z Wami postąpiło :/
    Ale Egipt.... oj na pewno wycieczki i widoki były super :D
    Witam z powrotem :* ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Witajcie, witajcie :))
    Irenko, kłopot polega na tym, że z Triadą byłam 4 lata temu na takim samym wyjeździe i było SUPER! Dlatego pomimo słabych doświadczeń mojego Pana /z czasów przed poznaniem mnie.../ udało mi się namówić Chłopa na skorzystanie raz jeszcze z usług Triady. W końcu wytłumaczyłam Mu że przecież ten Jego tragiczny wyjazd 'mógł się wydarzyć' nawet najlepszej agencji turystycznej. Tymczasem wtopa....
    Myślę że nie mieliśmy szczęścia do hotelu, ot co. A dodatkowo rozjuszyła nas postawa rezydentki która zaatakowała nas i nawet palcem nie kiwnęła żeby wspierać turystów (to po co są rezydenci na miejscu???)
    Jestem przekonana że gdyby rezydentka zachowała się choćby nieco lepiej nam przeszłoby ciśnienie. Tymczasem okazało się że zostaliśmy sami ze swoimi spostrzeżeniami. Zaczęliśmy więc zbierać i dokumentować niedostatki hotelu i obsługi aby w Polsce mieć dowody na swoje słowa i tutaj walczyć o reklamacje. Wiedzieliśmy już że Rezydentka nie podpisze naszych reklamacji na miejscu.

    Jeśli zaś chodzi o komunikację, to byliśmy grupą zdecydowanie angielskojęzyczną - kłopot polegał na tym że kelnerzy i inni 'operacyjni' znajomość ang mieli opanowaną tylko w kilku słowach (nawet nie zdaniach....) i bardzo chcieli na siłę rozmawiać z nami po rosyjsku. Co już stanowiło pewien kłopot i powodowało zdenerwowanie zarówno nasze jak i Niemców, Holendrów, Anglików ...
    Ot i tyle. Teraz tylko muszę napisać reklamację i złożyć ją do piątku :(((

    Zdjątka wrzucę jutro bo są superzaste :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja byłem i w Egipcie i w Tunezji. W Egipcie było zaj...ie! a w Tunezji to nic nadzwyczajnego. W Egipcie hotel który mogę polecić to Aqua Blu (AlbatrosResort). Radzę wykupić ALL by mieć z głowy martwienie się o posiłki czy napoje. Byłem z żoną i szwagrem.Oprócz nas jeszcze była kuzynka żony z mężem i dwona synami (8 i 11lat).Było bosko. Ja , jak to ja ,wykupiłem sobie w SeaDivers 5 dni na łodzi-kutrze czyli 10 nurkowań (wymagane uprawnienia P1/CMAC lub OWD/PADI).Choroba układu pokarmowego czyli "faraonka" dopadła mnie dopiero ... po przyjeździe do kraju.I dobrze :) Mniej szczęścia miała reszta mojej "ekipy" która pierwsze 2-3 dni chorowała.Jednym pomagały mocne drinki , a innym leki kupione w pobliskiej aptece. Co do rezydentki to żona i jej kuzynka musiały skorzystać (z racji "faraonki"),a przez to i z lekarza.Ale skończyło się to na jednokrotnej wizycie. Także nie narzekam. Świetnie trafiłem. Co ciekawe... pobyt w Egipcie miałem dzięki "Kopernikowi" który niestety splajtował.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)