wtorek, 12 grudnia 2006

Początek kurakowej manii :)

Dawno, dawno temu (jakieś 3 lata temu)  moja Mama została zaproszona na dożynki do Radziejowic. Piękne miejsce: zielony i ogromny park okalający jeszcze piękniejszy pałacyk Radziejowskich.

Na tych dożynkach wśród stosów starych książek Mama  wypatrzyła kogucika. Pani handlująca książkami była nieco zaskoczona obiektem zainteresowania, ale sprzedała kogucika za 5 zł :) I to był PIERWSZY kogut. Potem były jeszcze różne kaczuszki i gąski, ale najwdzięczniejszym obiektem pozostały koguty

I tak to przez tych kilka lat, z podróży i ot tak, z rożnych targów przywozimy kuraczki

5 komentarzy:

  1. I taka mała figurka, a jakie fajne hobby.
    U mnie to się zaczęło od momentu zaadoptowania nazwiska męża :) a to zobowiązuje :) pozdrowienia ela

    OdpowiedzUsuń
  2. To ciekawe :) Blanka zachęciła mnie do wpisu w blogu - może i Ty byś nam to opisała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Potomni będą Ci wdzieczni za tę historię:D Fajne hobby, ja takiego niestety nie mam. Nie mam zadnej kolekcji, moze pare plakatow na scianie sie zebralo, bo uwielbiam zuzel:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Blanko, ja myślę że Ty też masz fantastyczne hobby: żużel i kibicowanie naszym sportowcom to fantastyczne zainteresowania! Oczywiście nie wszyscy ludzie Cię zrozumieją - ale to będą Ci co sami niczym się nie interesują. Wydaje mi się że jeśli nie spędzasz bezproduktywnie czasu i jeśli jesteś w stanie ponosić wyrzeczenia dla sprawy - to właśnie oznacza że masz pasję.

    OdpowiedzUsuń
  5. No tak .. w sumie mozna to tak nazwać;) A wyrzeczenia oczywiscie chetnie ponoszę:D Gdybym jeszcze miala odpowiednie fundusze na tę pasję to juz w ogole byloby bosko:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)