czwartek, 11 lutego 2016

Wystawa w Szczecinie

Zaczęło się całkiem niewinnie. Około 8 tygodni temu trzy Gwiazdy ze Szczecina ogłosiły że mają możliwość zorganizowania wystawy.
Jolcia, Karolina i Agnieszka ciężko pracowały aby wszystko zorganizować.
Tymczasem nam pozostało je dopingować i zapewnić swoją obecnością że jest dla kogo wykonywać tę pracę charytatywną po godzinach. 
Chęć wystawienia prac zgłosiło 41 Autorek, w sumie deklarując 119 prac.
Ostatecznie ze względu na ograniczoną powierzchnię i duże zainteresowanie dokonano selekcji i wystawiono 60 prac.
Tutaj jest strona wydarzenia:  http://patch-work.pl/
i lista uczestniczek: http://patch-work.pl/wystawa-w-szczecinie/lista-uczestnikow/

W sobotę, silna grupa pod wezwaniem opuściła stolicę. W pociągu relacja W-wa - Kutno do rozmowy na znany temat wciągnięci zostali bogu ducha winni pasażerowie przedziału. Niestety: nieopatrznie Pani wyraziła zainteresowanie, odłożyła książkę, zadała pytanie i.... została wchłonięta przez patchwork.
Dosłownie:
Tutaj w roli głównej Ani Sławińskiej "Ślubny" patchwork.
W Kutnie dosiadły Łodzianki i pokulałyśmy się do Szczecina.
Wieczorny spacer po mieście zaprowadził nas do Filharmonii. 

 Do której wróciłyśmy nazajutrz, aby ją dokładnie obejrzeć od środka.
 Piękne i przestronne wnętrze....

W kafejce serwowano kawę. Miejsce spotkań okazało się na tyle puste i obszerne że posłużyło nam jako punkt zbiórki przed wymarszem na wystawę. 
Wrzało.
Ostatecznie blisko 20 Kobiet udało się usadzić do ustawianego zdjęcia.
Jolu, jak miło było Cię wreszcie poznać!

Wreszcie wystawa, a na wejściu portfolio.... Wzruszenie.
Też tu jestem.
Dla mnie to pierwsza wystawa. Pierwsza pod każdym względem: pierwsza którą oglądam, pierwsza na której jest moja praca.

Oddając jednak sprawiedliwość to już trzecia wystawa polska. 3 lata temu była w Krakowie, dwa lata temu w Berlinie.
Teraz Szczecin.
Zainteresowanie przerosło oczekiwania. Chociaż było to niedzielne wczesne popołudnie, zwiedzający zamiast zajadać rosół i schabowego, dopisali.


Mnóstwo zdjęć zrobiła Jo Ho, a w wkrótce pojawią się również zdjęcia Karoliny, jednej z Organizatorek.

Nie ukrywam że niedzielę raczej przerozmawiałam, witałam się, żegnałam, odpowiadałam na pytania zwiedzających.
Wieczorem z przyjemnością wyszłam na spacer do hotelu, z silnym postanowieniem że należy wszystko omówić  i koniecznie wrócić w poniedziałek.
Co też uczyniłyśmy.
Wreszcie kilka zdjęć. 

Pamiątka na pożegnanie:
Zdjęcie Ani Sławińskiej

Truchtem, przed odjazdem, zakupy w Sweet Craft:
Cud że Właścicielki nie wywaliły stada krzyczących, z obłędem w oczach, kobiet.....Cierpliwie odmierzały metry, kilometry bawełny.....

Wystawa była przepiękna. Absolutnie warto ją obejrzeć raz i dwa a nawet trzy razy.
Najlepsza praca?
Nie wiem! Wszystkie są piękne!

A sam Szczecin? Pełen patchworku:


podłoga w Filharmonii

graffiti na przęśle mostu
Kto się waha niech jedzie na weekend - oby szybko!


Wystawę można odwiedzać w dniach 7-21 luty 2016 i serdecznie zapraszam aby to zrobić bo mnogość technik i pięknych tkanin zmusza do dokładnego obejrzenia i zachwytu.
Emocje mnie tak trzymały że niemal nie spałam. Dopiero w domu odsypiałam dwie noce.

Dziękuję Ani S., Hali G, Basi, Ewie i Lence za świetną podróż i towarzystwo oraz konstruktywne rozmowy!

11 komentarzy:

  1. U, jaka fajna wyprawa i piękna wystawa :)
    Fajnie tak poznać na żywo koleżanki po fachu...tylko pozazdrościć!
    Gratuluję udziału w wystawie Aniu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdyby był przycisk "lubię to" to bym wcisnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna wystawa, prace jeszcze lepsze :) super

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniałe wydarzenie!
    Podziwiam zawsze takie inicjatywy - chcieć to móc!
    Super sprawa!

    OdpowiedzUsuń
  5. świetna fotograficzna relacja :) I co za oko do wszędobylskich patchworków !

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu cieszę się bardzo, że mogłam Cie poznać osobiście :-)))))

    Wystawa jest prześwietna, warta obejrzenia!!!! Tyle kolorów, technik i pomysłowości szyjących w jednym miejscu!!! Miodzio doznań dla patchłorkowej duszy :-)))

    Aniu tak mnie nakręciłaś, że już narysowałam projekt paczłora co go szyć chciałam, ale ciągle coś na drodze realizacji stało... Tylko teraz nabyć szmatki i włala, do zabawy :-))) Mam rok, do następnej wystawy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Anka - świetna relacja, dziękuję! Gratuluję przeżyć, spotkań, ale przede wszystkim pracy na wystawie. I życzę, by inwencja twórcza i zapał praktyczny cię nie opuszczały!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak fajnie było, Wasze towarzystwo, świetna wystawa. Bardzo dziękuję. Czy nie macie wrażenia, że w Szczecinie godzina ma mniej minut niż 60? I to dużo mniej!

    OdpowiedzUsuń
  9. Aniu, świetna relacja!
    Jak miło było Cię poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O mamusiu dlaczego się zagapiłam i nie pojechałam z wami. Oj jak mi żal. Dzięki za ten post.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)