niedziela, 9 października 2011

Niedziela jak urlop

Oł mam... ostatni post sprzed miesiąca. PKP (=Pięknie Kurde Pięknie). Nie żebym narzekała ale mam wrażenie że latałam na wysokości lamperii.

Po pierwsze: nie wszyscy mają świadomość że rusza znowu zabawa świąteczna: Świąteczny SAL.
Miałyśmy już dwie edycje:
W tym roku mamy już trzecią zabawę, a więcej szczegółów znajdziecie na blogu "Świąteczny SAL 2011".
Tam też znajdziecie obrazki które w tym roku wygrały głosowanie i które będziemy razem tworzyć.

Mile zaskoczyła mnie liczba chętnych: zgłosiło się 100 Uczestniczek! Jeszcze do tej pory tyle nas nie wyszywało. Na pewno finalnie będziemy cieszyć się kilkudziesięcioma pracami! Zapraszam Was do motywowania Dziewczyn na blogu :)

Po za tym że górę czasu wieczorami zajęła mi obsługa zabawy to jeszcze intensywnie pracowałam przez trzy tygodnie z biura innego niż macierzyste warszawskie. Wyjazdy służbowe mają to do siebie że robi się na 100% ten temat który sprawia że jesteśmy właśnie poza biurem. Inne tematy (w moim przypadku 4 inne projekty) i dokumentologia musiały czekać na wczesne godziny poranne lub nocne. No a przecież jak się jest w ciekawym miejscu to wypadałoby jeszcze wyściubić nos poza biuro i hotel (to w soboty i niedziele między 4am a 6pm). Skutkiem czego sen stał na miejscu 4. Nie wspomnę o książce czy o robótkach.
Wróciłam szczęśliwie do domu w piątek w południe (16 godzin podróży) i pierwsze kroki z lotniska wprost skierowałam do fryzjera. Tąpnęło mną w podróży że jak nie pójdę do fryzjera natychmiast to JAK JA PÓJDĘ NA WESELE w sobotę???
Wesele się udało, potańczyliśmy do ostatniego kawałka. A dziś cudnie... Mam wagary :D Wstałam po południu, śniadanko na mnie czekało, kolacyjka wyjściowa, pranie się robi, podłogi pomyte...
Jak ja się cieszę że jestem w domu!
Nawet dziś igłę do ręki wzięłam :)
I w całym tym szczęściu nie specjalnie mnie martwi że w piątek i sobotę i dziś nie poszłam do szkoły - po prostu doby już nie wydłużę.


A zdjęcia z ciekawych miejsc pokażę. Jak nauczę się je na .jpg przerabiać z głową ;)

15 komentarzy:

  1. Aneczko cieszę się że wróciłaś kochana :) Może jak jesteś taka rozjeżdżona to do Białegostoku zapadnij??

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja Teściowa tak lata..... nigdy nie wiemy, gdzie jest aktualnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobno im więcej pracy, tym jeszcze więcej jesteśmy wstanie zrobić;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co ja napisałam, czy ktoś to zrozumie?

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że już wróciłaś sąsiadko :-).Może wreszcie uda nam się spotkać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ania, dobrze że jesteś :) Stęskniłam się :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć mam na imie Iza i od dłuzszego czasu obserwuje Twój blog, czy mogłabym też prosić o wzór schematu nr 10 - z góry informuję, że nie posiadam swojego bloga. Mój adres to izabelazdo@wp.pl
    Z góry dziekuję, przepraszajac za kłopot i pozdrawiam. Iza.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj spowrotem Aneczko,
    Cieszy mnie, że jesteś w Wawie bo może uda się zmącić to co misternie knujemy, hihi.
    Za Sal jeszcze się nie wziełam ale już za chwileczkę, już za momencik...
    Buziole
    kajka z http://mojemarzeniaija.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że już jesteś:)

    Wszystko jestem w stanie zrozumieć: i wagary, i fryzjera tuż po przylocie, i pranie nawet... Ale mycia tych podłóg (zamiast odpoczynku) to nie bardzo:D

    Życzę choć chwilki odsapnięcia:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ważne, że wróciłaś cała, zdrowa i na wesele zdążyłaś ;-) Może szybciej i wygodniej by Ci było wstawić zdjęcia na fotosik lub picasa niż przerabiać je na jpg. ?
    Mulinki dotarły do mnie dziś, więc zabieram się jutro za Sal-owe bombki :-)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejku, zestrzeliłaś mnie tymi podłogami, no chyba, że się same umyły ;) Ja ostatnio też łapię czas w siatkę na motyle, ale kiedyś się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  12. I tak oto podłogi zdominowały Twój wpis... ;-DD

    A propos zdjęć: czy 3D też przewidujesz?? ;-DD

    OdpowiedzUsuń
  13. Witajcie Dziewczęta :D
    Madziula podróż do Białegostoku trwa dłużej niż Warszawa-Paryżewo .To ja jeszcze chwilę odsapnę w stolnicy co?

    Kankanko może my się na miotle z Teściówką urodziłyśmy?
    Bo ja te podłogi to osobiście myłam około godziny po powrocie do chałupy :D

    Basiu, kiedy to co napisałaś jest dla mnie jasne jak drut: kiedy człeń już jest zajęty do granic możliwości to na pewno znajdzie się czas na coś jeszcze :D

    Abulinko - oby!

    Yenulko .... a może znowu dzień umarlaków poświętować??

    Izo - ja muszę się skonsultować z innymi Uczestniczkami SAL-a. Tak się składa że Dziewczyny udostępniły ten schemat do zabawy ...

    Kajka - knuję, knuję. Tylko jakowąś datę trzeba by ustalić :D

    Aldono i ja witam na biało-czerwono :)

    Ann_margaret Droga, zszokowały Was podłogi bo nie napisałam że po nocnej podróży z Dubaju ... rozmroziłam i wymyłam zamrażarkę. Tak... długie i męczące podróże mnie motywują. Zupełnie jak Basia napisała: "im więcej pracy, tym jeszcze więcej jesteśmy wstanie zrobić"

    Naila obie tak skutecznie czas w siatkę łapiemy ;)

    Ata ja to chyba mam niestety same 3D ;) Nijak się f2f nie chciały dzikie bestie prezentować. Bały się że im paski wyczyszczę? Albo że im plamy pousuwam z futer kiciusiowych? Nie wiem....
    Mięto dziękuję za poradę jednakowoż mam wszystkie zdjęcia w RAWach, co oznacza że muszę je wywołać do .jpg i dopiero wtedy zamieszczać. RAWy są cudne tylko wymagają jeszcze sporo obróbki...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ach te ptaszki to chyba prawdę mówiły...Miejmy nadzieję przynajmniej,bo byłoby miło :)
    My do naszego Montessori to nie mamy tak blisko niestety,z Saskiej Kepy dojeżdżamy he,he.
    pozdrowionka i do miłego.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)