niedziela, 21 września 2008

Przerywnik bombowy

Postanowiłam zrobić użytek z Moniko- własnoręcznie ufarbowanej kanwy i wymodziłam przerywnik do obecnie dłubanych wróżek.
Zmobilizowało mnie kilka czynników:
  1. schemat podobał mi się od kilku dobrych lat – ale mi brakowało miejsca na powieszenie; brak weny i wizji powieszenia nie mobilizował do wyszycia podczas gdy pod łapki pchały się Powellki, na które miejsce było
  2. 2. kolory schematu – biała kanwa+czarna mulina wydawał mi się zbyt kontrastowa. Aida ecru + czarna mulina też mi nie pasowała…. A o brązowej nie pomyślałam
  3. 3. na innym blogu ogłoszono konkurs na choinkę – schemat jak schemat, choinka śliczna, ale nie na tyle mnie zachwyciła abym ją wyszyła i miała z niej zrobić użytek. Ale!!! Przypomniała mi o bombkach! I to w momencie gdy mam ufarbowany wspaniale materiał!
  4. 4. Oto w ramach przerywnika od wróżek mam już połowę super_szybkiego_obrazka_na_Święta 
Pokazuję, zadzieram kiecę i lecę dłubać dalej, co by dziś jeszcze jedną bombę skończyć!

niedziela, 14 września 2008

Wizytacja


W piątek nawiedziła mnie z zaplanowaną z dawna wizytą nasza Monilew. Po drobnych komplikacjach i opóźnieniach  dotarła do mnie wraz z moim Panem, późnym popołudniem a w zasadzie to już nad wieczorem. Dobrze że ryba się w tym czasie nie rozlatała w piekarniku  Podjedliśmy, popiliśmy winkiem i wkrótce dołączyła do nas Sąsiadka Abulinka. Od słowa do słowa, od butelki wina do czterech prowadziliśmy do 2 w nocy dyskusje o życiu, wyszywaniu, doświadczeniach, planach rozwoju, pracy.... Wieczór sympatyczny, a poranek.... ciężkawy - i niech to pozostanie jedynym komentarzem
Ale ja nie o tym wszystkim chciałam! Po południu, po objechaniu CH w W-ie i po zakupach zległyśmy w końcu padnięte w domu. Wrzuciłam ciasto do piekarnika i stanęłyśmy na rozdrożu. Z jednej strony niemoc fizyczna nas chwyciła, ale z drugiej chciałyśmy wypróbować sposób na domowe farbowanie kanwy. W końcu stwierdziłyśmy że nie ma na co czekać: wygrzebałam długi pasek Aidy białej, i myk: korzystając z przepisów sieciowych: http://saolya.blogspot.com/2008/09/quaker-turtles-dhc.html zasobów herbaty i papryki, zrobiłyśmy w godzinę takie oto cuś:  
Po dwudziestominutowym gotowaniu, wypłukałyśmy szmatkę z pozostałości płatków herbaty i proszku papryczanego a następnie wrzuciłyśmy do regularnego gotowania w żelu do prania. Po kilkunastu minutach wylałam wodę, która dość mocno zakolorowała się jeszcze wywarem z herbaty. Ale po kolejnych dwóch gotowaniach, już w samej wodzie, kolory nie puszczały. Wyprasowałyśmy materiał i mamy wynik: przepiękny marmurek w kolorze kawy z mlekiem.
Siedziałyśmy potem zachwycone i wpatrzone w efekt…. Chyba z godzinę zastanawiałyśmy się co można z tym materiałem zrobić, a oczy się śmiały
Wizyta Koleżanki Moniki była niezwykle intensywna – pobawiłyśmy się, pogadałyśmy, popracowałyśmy. 
Niesamowite jest, że osoby poznane w sieci, wydaje się że zupełnie wirtualne byty, stają się całkiem realnymi i co więcej niezwykle ciekawymi towarzyszami życia realnego! Cieszę się że Cię poznałam i że nasza znajomość nie skończyła się na jednym, pierwszym spotkaniu!
Motywujesz mnie i nastrajasz pozytywnie Moniko, dziękuję Ci!

poniedziałek, 8 września 2008

Wróżki - na tamborku


Z głębi szafy i dawno temu zanabytych zestawów DMC wygrzebałam radosne wróżki kwiatowe. W propozycjach DMC było kilka obrazków z serii wróżkowej, ale tylko ten utrzymany w tonacji zielono-fioletowej urzekł mnie tak, że nie mogłam się powstrzymać przed zaliczeniem obrazka do realizacji. Dysponuję zestawem oryginalnym, aida ecru 16, nici DMC i tylko materiały  zestawu wykorzystuję. Nic nie zmieniam, staram się tylko tam gdzie mi się chce, uszlachetnić haft, poprzez użycie pół i ćwierć krzyżyków. Ale ponieważ nie były zaplanowane oryginalnie, nie mam ciśnienia aby wszędzie zamęczać się wyszywaniem ćwiarteczek.
O przeznaczeniu obrazka jeszcze głośno nie mówię, ale przyda się jak znalazł w styczniu/lutym 2009. Mam nadzieję że dla małej dziewuszki
Tutaj wstawiam ostatnie zdjątko






a więcej w można znależć w albumie.

Na tamborku - Kwiatowe wróżki


Koniec

Poszukałam, pogrzebałam w przepaścistej torbie i mam na tamborku takie radosne wróżki. Wyszywam z zestawu zakupionego w sklepie Pasja w Blue City. Obrazek zachwycił mnie już ze dwa lata temu i wtedy też niezwłocznie dokonałam zakupu. A dziś przydał się jak znalazł. Robię go dla Siostry na styczeń 2009 :)
[11.01.2009] Siostra urodziła ... Chłopaka... Ale wróżki tak mi się podobają że i tak je wyszyję i zostaną u mnie :)