
A do tego czasu będę hasać po Ameryce Środkowej.
Do zobaczenia !

I oto szczęśliwie dotarłam do końca choinki przed planowanym urlopem. Takiego speeda dostałam dziś że lecę już z nóg, i chyba tylko adrenalinka mnie trzyma.
a teraz nie chce mi się poprawić. Ponieważ żałość jest nie wielka, bo efekt mnie zadowala, chyba poprawiać nie będę. Natomiast cieszę się że jak wrócę w listopadzie to zabiorę się od razu za wróżki a świąteczne dwie dekoracje natychmiast oddam do oprawców 
Nie mogłam się powstrzymać i chciałam Wam pokazać co dłubię. Choinka wychodzi dość spora - będzie miała coś w okolicach wymiarów kartki A4. 
Wreszcie udało mi się skończyć obrazek bombkowy, co komunikuję z wielką ulgą.
