wtorek, 20 marca 2007

Egipt - MARZEC 2007




Drugi już pobyt porą zimową w Egipcie znowu się udał :) chociaż nadal wszyscy znajomi uważają mnie za dziwaczkę, dlatego że na wakacje jeżdżę zimową porą.
Celem wyjazdu było leżenie na basenie i byczenie się - dlatego też nawet budżet kieszonkowy nie był duży. Ale oczywiście nie byłabym sobą gdyby mnie nie poniosło gdzieś dalej niż tylko na basen :)
W piątek o 20 wyleciałam z Warszawy do Sharm i w Egipcie, w łóżku znalazłam się o 4 rano w sobotę :( późno, chociaż podróż przebiegała zgodnie z planem.
Pierwszego dnia nie mogłam długo spać (zmiana czasu??? emocje??? wysoka temperatura????), więc już od 11 korzystałam ze słoneczka.
Tego samego dnia, o północy, wyjechałam na fantastyczną i nieplanowaną podróż do Jerozolimy. Powrót zaliczyłam dopiero po 24h, czyli w niedzielę po północy (dwie noce w autobusie...), a już raniutko w poniedziałek pojechałam do Abu Galum i Dahab na safari i snurkowanie (sprzęt ABC). Dopiero we wtorek i środę nieco odpoczęłam. Ale i to nie dużo, bo w środę o 22 już wyjechałam na wycieczką na Górę Mojżesza (nocne wspinanie na szczyt aby obejrzeć wschód słońca) oraz poranne zejście do Klasztoru świętej Katarzyny. Na szczycie o 5 rano było podobno -5 stopni. W każdym razie byłam wpół zamarźnięta i w tym stanie trwałam do końca dnia. Powrót o 14 w czwartek był straszny, w końcu przemarźnięta położyłam się spać. A w piątek już o 15 był powrót :(((
Znowu pobyt okazał się za krótki i znowu powiem to samo: wrócę jeszcze do Egiptu.
Bo znowu nie zdążyłam ponurkować :)))

29 komentarzy:

  1. super zdjęcia, może i ja kiedyś pojade :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po zdjęciach widac,że pobyt był udany:)).Ehh,ale zazdroszcze...I byłas w Ziemi Świetej!

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne zdjęcia a i pobyt pewnie był wspaniały ale ci zazdroszczę u mnie to chyba pozostnie w marzeniach

    OdpowiedzUsuń
  4. A to mam w swoim ogrodzie - austalijski krzaczek "Bottlebrush" :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Super zdjęcia :) Uważam, że fajnie robisz jadąc na wakacje do Egiptu zimą bo przynajmniej da się dużo zobaczyć jednocześnie nie usychając na palącym słońcu. Ja wybieram się w listopadzie :)
    Pytanko: ciężko jest wejść na górę Mojżesza?

    OdpowiedzUsuń
  6. nazwa adekwatna (muszę zapamiętać) - nawet jesli rośnie w Egipcie :)))))))))

    OdpowiedzUsuń
  7. dzięki Arkadija :) właśnie o to chodzi - o tej porze roku dwa razy bardziej doceniam kazdy kawałek słoneczka i wypoczynek w ciepełku, a ponieważ nie lubię upałów to wyjazd w lipcu czy czerwcu nawet mi do głowy nie przychodzi. Listopad też jest super porą :)
    A odpowiadając na Twoje pytanie: różnica poziomów do podchodzenia: ok 800 metrów (zaczynamy na 1550 i kończymy na 2385), wchodzi się w nocy, tylko z latarkami, ale to naprawdę żadna przeszkoda. Ja weszłam bez zatrzymywania się, zajęło to około 1h 40 min. Zaczyna się podejście około 3 rano i kończymy na wschodzie słońca.
    Nie jest trudno, jednak możesz trafić na różne warunki atmosferyczne na górze: my mieliśmy -5 stopni na szczycie i porywisty wiatr, ale koleżanki dwa dni wcześniej wchodziły i na szczycie siedziały w bluzkach z krótkim rękawkiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętaj że marzenia mają to do siebie że się spełniają.

    OdpowiedzUsuń
  9. Super zdjęcia, pobyt też.
    Moim marzeniem jest Egipt, mam nadzieję, że kiedyś się tam spotkamy :-)
    Za oknem pada, więc super się ogląda zdjęcia, na których ktoś opala się o tej porze roku :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniała wycieczka:)))!! Ach, aż chciałoby się tam być....:))) Rozmarzyłam się:)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniale wakacje :-) Robisz swietne zdjecia!

    OdpowiedzUsuń
  12. :) pobyt jak widze Aniu byl iscie udany :).... ech... jak tak patrze na te fotki to mi sie przypomina moj tegoroczny wyjazd do Egiptu rzecz jasna :)... widze, ze Sharm to nie taka "dziura " jak Taba :D hi hi hi.... ja tez mam podobne odczucia co Ty i mam zamiar wrócic do Egiptu w przyszłym roku :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluje udanego wypoczynku. :)
    Dobry pomysł na zimę. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. dokładnie tak!!!
    Gratuluję udanego wypoczynku:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. dziękuję za moc miłych słów - cieszę się że zdjęcia oddają moje zadowolenie z 'wakacyjnego' wypadu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Powiem krotko, SZCZESCIARA z Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  17. ale Ci zazdroszczę ,Izrael to wycieczka moich marzeń
    a zdjęcia piękne,no i można Cię "poznać"

    OdpowiedzUsuń
  18. Objazdową wycieczkę po Egipcie dostałam 5 lat temu w prezencie na 21. urodziny od mojego ówczesnego ukochanego, a obecnego męża, który na tej samej wycieczce był przewodnikiem:] I powiem tyle: NA PEWNO jeszcze tam wrócimy, a Twoje zdjęcia sprawiły, że chciałoby się pojechać już, teraz, a przynajmniej w tym roku... Dzięki za przypomnienie miłych sercu obrazów:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Iza - też tak mi się wydaje że SZCZĘSCIARA ze mnie :)
    Aga, mi też miło Cię poznać :)))))
    Mikiti, jak widzę wycieczki w ciepłe kraje a szczególnie do Egiptu kojarzą się więc szczególnie upalnie! Jeśli sprawiłam Ci nieco przyjemności zdjęciami to bardzo, bardzo się cieszę zapraszam do albumu z mojej pierwszej wizyty w tym kraju - prawdziwej, najprawdziwskiej objazdówki pływającej :) http://annaploch.multiply.com/photos/album/7

    OdpowiedzUsuń
  20. Swietne zdjecia ,dzieki za podzielenie sie z nami wrazeniami,hihi ale rymowanka mi ywszla :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. dzieki Twoim zdjęciom coraz bardziej upewniam się że trzeba jechać do Egiptu

    OdpowiedzUsuń
  22. woooow...sexy boobs.........

    OdpowiedzUsuń
  23. Adrianno przekażę wyrazy uznania od Ciebie dla autora zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)