poniedziałek, 5 listopada 2007

kakao cd....

Trochę się pochorowałam - sam nie wiem dlaczego: ostatnio nie zmarzłam, ani nie biegałam zgrzana po zimnie. Niemniej dopadło mnie katarzysko, kaszel i gorączka. W związku z tym wczoraj prawie cały dzień przeleżałam w łóżeczku. Zwlekłam się na chwilę żeby posprzątać mieszkanie, ugotować zupkę ale nad wieczorem już znowu leżałam w łóżku. Za to już dziś nieco lepiej się czułam i postanowiłam złapać za robótkę już dawno nieśmiganą 
Udało się nieco podgonić robotę - teraz to już z górki będzie lecieć

5 komentarzy:

  1. a wiesz, że niezdrowo jest chorować :)
    pozdr i dużo zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. skoro niezdrowo chorować, to chyba sobie wypiję dziś szklankę kakao na dobranoc na pokrzepienie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. matko....jak ja dawno kakaa nie piłam....a takie pudełeczka miała moja Prababcia Marysia i trzymała w nich landrynki! najbardziej ulubione to były te białe, anyżkowo- migdałowe, mniam!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. nie dalej jak dwa dni temu wspominałam moją Babcię, która zawsze przy sobie nosiła landrynki i jak miałyśmy z Siostrą ochotę na coś słodkiego to wyjadałyśmy te landrynki... a w pierwszej kolejności szły na warsztat .... BIAŁE, migdałowe :))) a kakao nie zrobiłam jeszcze - skończyło mi się mleko :(((

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)