Inne miejsca

sobota, 10 lutego 2007

Turniej bowlingowy

Na tzw. "krzywy ryj" wkręciłam się w turniej bowlingowy !!! Tzn w czwartek okazało się że do pełnej drużyny (z pracy) brakuje jednej kobitki, zrobiono łapankę i zgłosiłam się, a co . W kręgle ostatnio grałam dwa lata temu, ale Kapitanowi drużyny to nie przeszkadzało, był zdesperowany na skompletowanie zespołu i uczestnictwo w turnieju. Ustaliliśmy wszyscy że turniej potraktujemy jak miłe spędzenie czasu i nie mieliśmy aspiracji do walki z Mistrzami Polski, którzy również stanęli do toru. Faktycznie, bawiliśmy się świetnie - teraz tylko trochę boli mnie nadgarstek  Ale i tak było warto  Drużynowo nie wypadliśmy najgorzej - pomimo braku oficjalnej statystyki byliśmy gdzieś w połowie stawki 28 drużyn. Za to nasz Kapitan!!! Zajął trzecie miejsce w rywalizacji indywidualnej mężczyzn!!!! Gratulacje!!!!

Polecam każdemu walkę z własną celnością, jako sposób na relaks i miłe spotkanie ze znajomymi :)


niedziela, 21 stycznia 2007

Urlop na nartach




Strebskie Pleso, Słowacja. Jedyne miejsce tej zimy gdzie można pojeździć na nartach :)

(Udany) urlop

Wreszcie, po roku czasu udało mi się dostać urlop !!! I to całe dwa tygodnie!!!Pierwszego dnia urlopu ... poszłam do pracy - bo trzeba było zrobić prognozy (finanse), załatwić pomoc na moją nieobecność itd.... zajęło mi to niemal cały dzień. Ponadto ledwo żyłam bo się poprzedniego dnia rozchorowałam

Drugiego, trzeciego, czwartego dnia odbierałam po kilka telefonów dziennie z pracy z różnymi zapytaniami.

Piątego dnia urlopu - piątek - o godzinie 17 otrzymałam "propozycję nie do odrzucenia" abym przyszła do pracy w drugim tygodniu urlopu. Grzecznie odmówiłam, bo miałam już zaplanowany wyjazd. Otrzymałam "informacyjnie" wiadomość że będę miała w związku z tym kilka problemów do rozwiązania...... Po takiej akcji miałam już serdecznie dość urlopu.

Wahałam się czy wyjeżdzać, ale kiedy otrzymałam "propozycję" byłam już pewna: jak nie zmienię klimatu (miejsca wypoczynku) to oszaleję. Pierwszy tydzień był zmarnowany: myślałam i rozmawiałam tylko o pracy. Postanowiłam że drugiego tygodnia nie zmarnuję. I pojechałam z bratem na narty, na Słowację.

Było CUDNIE !!!! Zdjęcia są tutaj: http://annaploch.multiply.com/photos/album/22 Zapraszam !

Spędziłam fantastyczny tydzień wypoczywając: narty, słodkie lenistwo, najlepsze piwo na świecie i luzik :) Żadnych maili, telefonów, sms-ów, choćby się paliło i waliło.... :)

wtorek, 9 stycznia 2007

Rok 2006 - Zmiany

Postanowiłam zrobić podsumowanie roku ubiegłego, żeby nieco sobie uporządkować tematy i zobaczyć czy faktycznie w moim życiu jest tyle zmian.

Dlaczego? Otóż dlatego, że ostatnio zadzwonił znajomy, po roku „niesłyszenia” się i pierwsze pytanie dotyczyło gdzie TERAZ pracuję i czy mieszkam jeszcze tam gdzie ostatnio ;) bo chce mnie odwiedzić i nie wie gdzie jechać

Zacznijmy od początku: najpierw fantastyczny bal Sylwestrowy, ze znajomymi na Sali balowej z niezastąpionym kolegą Tomkiem Tomku, dziękuję za towarzystwo!

Potem w lutym szalony, wymarzony wyjazd do Egiptu…. Hmmm rejs po Nilu, Abu Simbel, Luksor, Asuan… cudowna podróż w nieznane, a zdjęcia są tutaj: http://annaploch.multiply.com/photos/album/7

Potem mniej przyjemne aspekty: trzeba było szybko zmieniać pracę, i potem już wszystko wiecie: od 1 czerwca pracuję w ulubionej firmie Polaków: „Tanie Podróżowanie”.

Wpadłam w ciekawy projekt, który pochłonął mnie do cna, na szczęście starczało jeszcze czasu na znajomych. I tutaj otwiera się jeden ważny rozdział: Sąsiedzi spod 1 J

Odkąd w maju ich poznałam wolne dni nie są wolne a każda impreza niezapomniana, choć czasami pamięć szwankuje

Jednak najbardziej lubiłam te dni kiedy Ola wpadała do mnie po przysłowiową szklankę cukru , albo zapytać o przeróbki krawieckie, albo pokazać zakupy albo po prostu wieczorem na piwko  Olu, dziękuję Ci! Brakuje mi Ciebie!

Praca, praca, praca, żadnego urlopu, bo tak jakoś się nieskładało, a poza tym nie potrzebowałam go.

Wreszcie nadszedł listopad i grudzień i tutaj istne bombardowanie: agencje nieruchomości, pośrednicy, oglądanie mieszkań i wreszcie przed samymi świętami fantastyczna wiadomość 22 grudnia: mam własne cztery kąty!!! Szybko odebrałam klucze i zorganizowaliśmy malarza „napoświętach” a już 30 grudnia odbyła się przeprowadzka w środek całego remontu pokojowo-łazienkowego!

I kolejny Sylwester: tym razem kameralnie, u Agnieszki i Piotrka  dziękuję Abulinko za zaproszenie!! Poszalałyśmy nieco tej nocy ...



I tak zamknął się rok: w mojej opinii bardzo udanie! Kolejny przede mną. Jestem bardzo ciekawa co przyniesie. Choć mam nadzieję że nie będę zmieniać miejsca zamieszkania. A praca… kto wie ;) no i wakacje przed nami  A najbardziej nie mogę się doczekać aż sobie kuchnię „zrobię”!!! Takie to uroki nowych mieszkań



Pozdrawiam wszystkich na Nowy Rok!!!

poniedziałek, 25 grudnia 2006

Christmas Eve - Wesołych Swiąt



Wesołych, zdrowych i pogodnych

Swiąt Bożego Narodzenia

oraz

niezwykłego i bogatego w same dobre wydarzenia

Nowego Roku 2007


życzy

Ania

poniedziałek, 18 grudnia 2006

bezsenność

Coś dzisiaj spać nie mogę. Ale to chyba z powodu nadchodzących świąt: dzisiaj zdałam sobie sprawę że został tylko tydzień !!

Popędziłam wczoraj na zakupy w nadziei, że znajdę coś ciekawego na prezenty i co? NIC. Zbyt dużo teraz mamy dóbr doczesnych, zbyt szybko zaspokajamy potrzeby i potem pod choinkę trudno wymyślić cokolwiek zarówno oryginalnego jak i oczekiwanego .

Wizyta u Mamy jak zwykle wpędziła mnie w stres: Ona jest gotowa do świąt!!! A ja? W tym roku wszystko wskazuje że znowu nie będę mogła mieć prawdziwej choinki i pozostanie mi zadowolić się tą u Rodziców. W zwiąku z tym dzisiaj ruszyłam w pogoń za przygotowaniami kuchennymi. Muszę zrobić pierniczki (jak się uda to może będą miały "szybki" ), pierogi z kapustą i grzybami oraz barszcz.

Pierniki miałam już zacząć dzisiaj, a tymczasem .... zapomniałam o miodzie . I muszę się go zadobyć gdzieś jutro, żeby zdążyć przed świętami z wypiekiem.

Dziś zrobiłam farsz do pierogów - jedno z głowy

No i mam produkty na zakwas barszczowy - jak zrobię ciasto piernikowe, to ruszę z barszczem. U mnie wszytko musi mieć swoją kolej bo mam tylko dwa duże garnki

Ponadto dzisiaj wreszcie skończyłam akcję kartkową - w tym tygodniu MUSZĘ je wysłać.

Czyli plan dnia jutro mam napięty.

A tymczasem siedzę i tu stukam.... ......lecę spać !!!!!!!!

wtorek, 12 grudnia 2006

Początek kurakowej manii :)

Dawno, dawno temu (jakieś 3 lata temu)  moja Mama została zaproszona na dożynki do Radziejowic. Piękne miejsce: zielony i ogromny park okalający jeszcze piękniejszy pałacyk Radziejowskich.

Na tych dożynkach wśród stosów starych książek Mama  wypatrzyła kogucika. Pani handlująca książkami była nieco zaskoczona obiektem zainteresowania, ale sprzedała kogucika za 5 zł :) I to był PIERWSZY kogut. Potem były jeszcze różne kaczuszki i gąski, ale najwdzięczniejszym obiektem pozostały koguty

I tak to przez tych kilka lat, z podróży i ot tak, z rożnych targów przywozimy kuraczki