czwartek, 28 czerwca 2012

Malinowy zawrót głowy

jak zawsze gdy jest 'z górki' mam niesamowite ciśnienie żeby skończyć jak najszybciej.

Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger

Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger

Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger
 
Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger

 I w całości na dzień dzisiejszy:
Les Brodeuses Parisiennes, Etude aux Framboises
by V. Enginger
Fabric: Zweigart Belfast Linen, Antique White 
Threads: DMC


Finał przewidywany na piątek. Zatem lecę do 'pracy'!

Miłego dnia!
Jagodziankowego również :D

poniedziałek, 25 czerwca 2012

... relaks

bo chyba nie zawsze musi być robótkowo?

Chciałabym zauważyć Drogie Koleżanki że co jak co ale: rozpoczął się sezon na jagodzianki. Mniam.
To jedne ze słodkich bułek jakich sobie nie potrafię i nie chcę odmawiać. Bo jagodzianki z jagodami (a nie dżemem) są tylko raz w roku. Krótko. Reszta i później to... imitacja :(


Takie bułeczki zasługują na oprawę specjalną:

Kubek jak kubek, ot. Lubię go. Ale ten talerzyk ......
kwiatek niebieski ....

.... kwiatek różowy i żółty....
A na każdym talerzu (a mam ich kilkanaście) i filiżance jest inna kombinacja kwiatów. Czasami są same niebiesko-fioletowe, czasami przeważają żółto-niebieskie. Czasami każdy kwiat jest inny.
Te skorupy wyrwałam niemal ze śmietnika na który niosła je moja osobista Mama.
Później dopatrzyłam się że to produkt fabryki porcelany z Górnego Śląska założonej w Szopienicach w 1920r. Sygnatury Giesche zielonej używano w latach 1935-1945.
Jednym słowem: staroć mi się trafił ;)
Cud że "przeżył" wojnę. Ironią losu byłoby gdyby w czasach pokoju i dobrobytu wyleciał w kosmos na początku nowego wieku ...... 

Bardzo, bardzo lubię tę porcelanę.
Lubię na nią patrzeć, dotykać filiżanek i przestawiać talerzyki. Są takie cieniutkie i delikatne......

Sygnatura 'Giesche' zielona

Niemal wyniosłam się z miasta. Gdzieś na Grabinie (jakich w mazowieckim mnóstwo.... ;)) w moim prywatnym Centrum Dowodzenia spędzam każdą wolną chwilę.


czasami patrząc na zielone a jednak .....
...... najczęściej z widokiem na brzózki
Delektując się kawą i prawdziwą jagodzianą życzę Wam udanego tygodnia!

niedziela, 17 czerwca 2012

Letni poranek z "Nadzieją"

Urok bycia ignorantem ;)
Jednak nie będę czytała stu recenzji żeby napisać swoją jedną w sposób poprawny podręcznikowo. Mój polonista i tak dałby mi za nią 'mierny'.

Po prostu: zdobądźcie "Nadzieję" Kasi Michalak w jakiejkolwiek formie, w jakimkolwiek wydaniu, w jakiejkolwiek oprawie. Nie ważne ile ma stron i kto wydał.

Ile książek przeczytaliście za jednym pociągnięciem? Ja nie wiele. W tym roku jedną, w lutym. Innych nie dało się już od dawien dawna bo zazwyczaj mają po 600-800 stron i musiałabym zdezerterować z roboty żeby przeczytać za jednym przysiadem takie tomiszcze.
Ale "Nadzieję" wciągnęłam w 2h 50 min. Przerwałam sobie dwa razy:
1. sięgnęłam po chusteczki 
2. warknęłam do mojego A.: "Teraz czytam" (w wolnym tłumaczeniu: "Nie będę z Tobą teraz rozmawiać. Idź pożal się na mecz do kogoś innego albo idź spać"). W rewanżu przyniósł mi dolewkę kawy. Kochany Chłop.

Jest to zdecydowanie jedna z moich top5 babskich książek.
Wciągająca, porywająca, burzliwa historia losów pary bohaterów, pełna emocji skrajnych. Niełatwe losy, pokręcone, nieszczęśliwe zupełnie dzieciństwo, dorastanie w jakimś zafałszowanym obrazie siebie samych, miłość do siebie, drugiego człowieka, pragnienie akceptacji.

Książka jest 'babska' bo oparta na emocjach. Ale to nie jest łzawa, romantyczna, różowa, landrynkowa opowieść o biednej naiwnej Dziewicy i Rycerzu na Białym Koniu którzy stawiają czoło całemu światu bo kochają sie od przedszkola i są sobie sądzeni bo Dobra Wróżka o tym przesądziła a Zła Wróżka dba żeby się nie spotkali.
To jak najbardziej realna opowieść z całą mocą przestawiającą rzeczywistość życia dnia dzisiejszego, problemy, dylematy, okrucieństwo. W tym wszystkim Oni: Lilith i Aleks.

Nie jest to łatwa historia ale napisana wciągająco, wartko, ciekawie. Nie można tej książki odłożyć, zamknąć. Ją trzeba przeczytać od pierwszej do statniej strony jednym tchem.

Gratulacje dla Autorki!
Myślałam że "Sklepik z Niespodzianką: Bogusia" jest the best ale "Nadziaja" podniosła poprzeczkę.

Tak chcę dalej Droga Kejt eM: ambitnie i z emocjami! Całym spektrum wrażeń i przeżyć ale nie naiwnie i nie dla pensjonarek.
Jednocześnie męczą mnie pytania:
1. Co się stało z Anastazją?
2. Jak zmarła Matka Lili?
Wg mnie już nie powinno być kontynuacji ale....
3. Czy planujesz ciąg dalszy tej historii?

Wszystko na gorąco.

środa, 13 czerwca 2012

Gorący pierwszy raz

pierwszy raz ... zrobiłam coś innego niż obrazek,
pierwszy raz ... wykonałam tkaninę użytkową,
pierwszy raz ... użyłam haftu Schwalm,
pierwszy raz ... użyłam mereżki na gotowej pracy,
pierwszy raz ... wykończyłam materiał ręcznie,
pierwszy raz ... wreszcie profesjonalnie wykończyłam narożniki - nauczyłam się!!!!!

Z tego pierwszego razu i wszystkich emocji już chcę pokazać jak wyszło. Jestem na działce, bez możliwości wyprasowania serwetki stąd pognieciuch okropny. Ale mój własny!!!! Ależ jestem z niej dumna! W przyszłym tygodniu wypiorę i wyprasuję jak trzeba a na razie cieszę się efektem.


Zweigart Linen Belfast 32ct,
Anchor Pearl Cotton no 8, col. 926 
size: 57cm x 57 cm

Mereżka z przodu i z tyłu:


środa, 6 czerwca 2012

Ścieg włoski - tutorial - UPDATE

W sobotę zaczęłam nowy haft, tulipanki. I przy tej okazji nauczyłam się nowego ściegu: włoskiego.

Na prośbę internautek zamieszczam zrobiony w tempie tutorial.
Z góry przepraszam za te durne podpisy na zdjęciach. Ale nie chcę żeby zdjęcia latały w sieci jako "pożyczone" :((((

 Materiały
  • Anchor Pearl Cotton nr 8, kolor 926
  • Len - z zapasów teściowej Ewy. Materiał ma ze sto lat - no może trochę mniej. Nie wiem czy jest policzalny i czy niepoliczalny. Nie sprawdzam. Do tego typu ściegu to nie ma znaczenia
Wykorzystanie:
jak każdego innego łańcuszka: obramowania obrazków, łodyżki, kontury.


Zaczynamy od prezentacji zbliżenia gotowego ściegu: to węzełki umieszczone jak koraliki  na powierzchni materiału. Cały ścieg wykonujemy niemal całkowicie na powierzchni materiału.

Jak widać ścieg ma charakter przestrzenny.

Zaczynamy od wprowadzenia nitki. Około 1,5cm swobodnie wprowadzamy nić i wykonujemy pierwszy węzełek. Dokładnie wg poniższej instrukcji. Tu nie ma żadnych innych węzełków.

Nie przejmujcie się tym ogonkiem który wystaje! Jak zrobicie kilka węzełków to wystającą nitkę obetniecie.

Teraz trzy kroki, wg zdjęć [update 6.06.2012: zamieniam kolaż na pojedyncze zdjęcia z opisem]:







Zwróćcie uwagę na to gdzie znajduje się igła i nić (spód/tył). Specjalnie umieszczałam to na zdjęciach.
Reszta sama się zaciśnie :)

Z ciekawości dla zainteresowanych również pokazuję tył pracy.

No i już.
Dajcie znać jak Wam idzie :)
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
update 6.06.2012: wrzucam film poglądowy nagrany specjalnie na potrzeby uczących się.
Mam nadzieję że da spodziewane efekty.