sobota, 22 stycznia 2011

U!

To znaczy straszę ;)

wysypało się Schwalmowych wpisów aż strach. U mnie już jeden motyw skończony. Miałam początkowo zrobić tylko jeden i basta. Jednakże po wymierzeniu serwetki uznałam że szkoda trochę pozostałe trzy rogi tak samotnie i puste pozostawić. Zatem będzie ciąg dalszy i możliwość wreszcie sfotografowania etapów prac celem powstania tutka. Teraz już bardziej świadomie będę w stanie wykonać instrukcję. Oczywiście najlepiej to było by się spotkać. Bo nic tak dobrze nie inspiruje jak nauczanie przez unaocznianie....

Wyszywam praktycznie tylko na zajęciach w sobotę, bo w tygodniu brak czasu. Zatem tempo powstawania serwetki będzie bardzo pooowolne.... Niemniej radość z tego co powstaje jest ogromna. 




W tych wolnych chwilach które ostatnio wygospodarowuję jakimś cudem kosztem snu, zaczęłam nową pracę. Oto piąta, z trzystu dziewięćdziesięciu sześciu*, część wzoru.


Kwadraty są bardzo ciemne bo zaczęłam od najciemniejszego fragmentu całej pracy. Co kwadrat będzie jaśniej przyrzekam :)




* namozoliłam się okrutnie nad tym liczebnikiem i nie jestem pewna rezultatu. W razie czego proszę o konstruktywny komentarz

niedziela, 16 stycznia 2011

Dawno mnie tu nie było

z rysunkiem. Przed świętami  miałam w planie dwie lekcje. Z powodów oczywistych (padaczka przedświąteczna) i braku czasu odbębniłam tylko jedną. Lekcja 3: Martwa natura.

Jak usłyszałam temat to miałam nieodpartą chęć uciec razem z drzwiami. Zamkniętymi. Takimi wielkimi, potężnymi jak to w kamienicach bywały. Wzrost chyba ze trzy metry, dwuskrzydłowe.
Generalnie szkic wyszedł śliczny, sama kompozycja okropna. Tzn po dwóch godzinach prowadzący zasugerował abym 2/3 wygumkowała i narysowała od początku. Hmm... jakby tu określić stan aktualny??? Wygumkowane? Wymazane? Blank page? Tabula rasa?  Poza 1/3 rysunku pozostałego po gumkowaniu nic nie przybyło na kartce. NIE BĘDĘ SIĘ Z TYM MĘCZYĆ.
Tak mnie zniechęcił temat i miałam taką nieprzyjemność z rysowania że miałam ochotę już w ogóle rzucić ten rysunek. Nic nie pokażę. Bo nie ma co: NIC to wciąż NIC.

Minęły święta, Sylwek, przemogłam się po martwej trumnie.Poszłam tydzień temu na zajęcia.

Lekcja 4: Drzewa.


 Jak widać nie skończone. Ale to bardziej z braku czasu i zachwytu dotychczasowym wynikiem. Tak mi się podoba to co mam że kompletnie nie czuję popędu do skończenia. Patrzę na tę planszę i nie mogę uwierzyć że to co mnie zachwyca sama zrobiłam. Ok, przyznaję że góry drzew to kreska prowadzącego (te wielkie grubasińskie igły i liście na obu drzewach) ale to co mi się podoba znajduje się na pniach i pod drzewami oraz daleko na horyzoncie: krzaczki.



Jestem zachwycona  tym że trwa wygląda jak trawa, krzaczki w tle są krzaczkami a horyzont nie jest prostą linią. I ja wiem że jest mnóstwo ludzi którzy tak rysowali w szkole podstawowej. Ja od czasu swojej podstawówki cofnęłam się do żłobka. Teraz wygrzebuję się z pieluch. Dlatego tak mnie cieszy każdy kawałek pracy który mnie samej się podoba.

Tutaj podobają mi się pnie sosen, dolne gałązki (jeszcze moje), 'malwy' na pierwszym planie po lewej i... krzaczki z tyłu, po lewej stronie pni.
Reszta wymaga dopracowania potężnego i dokończenia. 

A tutaj podoba mi się kwiatek dziki w postaci krwawnika. I całe krzaki po lewej stronie pnia drzewa.

 Ależ zdolna jestem ;). Mam nadzieję że kiedyś poczuję potrzebę dokończenia. Kiedyś.
Dziś miałam lekcję 5: Elewacje.
Mam za sobą pierwszą pracę rozpoczętą i ZAKOŃCZONĄ w regulaminowym czasie zajęć: 4h. Bez kończenia w domu. Bryły rysowało się cudownie! I wreszcie pojęłam o co kaman w cieniowaniu. Jestem boska. Skromna też.

Po takim sukcesie z przyjemnością podążę jutro na lekcję 6. Ciekawe co mnie spotka....

A już w następnym odcinku. hmm... jeszcze nie wiem ale będzie robótkowo. Bo mi tęskno.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Pierwszy finisz 2011 i zaproszenie

Pewnego zimowego dnia siedziałyśmy sobie przy babskich pogawędkach: ja i Yenulka. Wiecie jak to jest: o wszystkim i o niczym, ale najwięcej to o tym co byśmy chciały i co widziałyśmy i że też byśmy tak itd. w ten deseń.... 
Po przegadanych kilku godzinach w końcu poczyniłyśmy coś konstruktywnego: postanowiłyśmy zmotywować się przez wyszywanie grupowe i tak, po włączeniu w spisek Madziuli, powstało miejsce Polski Needlepoint.
Celem tego miejsca jest wspólne uczenie się needlepointa. Prowadzimy tam dyskusje nt materiałów, nici, dostępności niezbędnych półproduktów, szukamy rozwiązań możliwych do zastosowania w naszych domowych warunkach. 
Blog działa od 9.04.2010r. i  po 9 miesiącach możecie znaleźć tam już pierwsze ukończone projekty z roku 2010. W tym mój :)

Dostałam speeda na koniec roku i ukończyłam drugą już w ciągu dwóch tygodni pracę needlepointową: A Promise of Mystery - oto ona:  

 
Finally I was able to finish stitching A Promise of Mystery – one year project managed by American Needlepoint Guild named Stitch of the Month.
APOM was ‘mystery’ SAL what means each month of 2010 one part of the pattern was published and no one known exactly how final picture looks like! That was quite interesting and new experience: first time I decided to stitch an item with no overall view for final result. Last piece of pattern was published 1st December 2010 but end of year I arranged a few days to stitch my APOM.
Used colors are my own choice - original materials are listed down on ANG website.
I am delighted with the results: I enjoy sparkle threads, used stitches, composition, colors matching.
 
Size: 21,5cm x 21,5cm;
Threads: DMC Pearl Cotton, Anchor mouline, Kreinik ribbons 1/16”, Anchor Ariste,
  

 If you are interested in needlepoint please take a look on new Stitch of the month proposition for 2011. Ro Pace designed it! That might be the chance for you to try needlepoint :)

W tym roku zaczynamy nową wyszywaną zabawę: Flower of Italy. Będzie trwała do końca 2011 roku, co miesiąc będzie pojawiał się kolejny fragment schematu na rok 2011. Dołączyć można w każdej chwili  - ale im wcześniej tym mniej zaległości do nadrabiania :D

sobota, 8 stycznia 2011

Sezon na śnieg

Jak zapowiedziałam wcześniej teraz będzie post nie-robótkowy. Bo ten post będzie o zimie.
Pisałam już że lubię zimę zupełnie na przekór Tym którzy chcą już mieć ciepło i lato i upały.

Zainicjowaliśmy z Połamańcen sezon narciarski, tym razem w Szczyrku. Zobaczcie jakie piękne widoki było nam dane podziwiać:





Miłej zimy w ten pluchowy, deszczowy, szary weekend :)

Rachunek sumienia 2

Dziś wracając z urlopu i rozmyślając jeszcze nad ubiegłym rokiem zdałam sobie sprawę że nie wspomniałam w rachunku sumienia o dwóch zdarzeniach które to bezpośrednio robótkami nie były ale.... ściśle wiązały się z tym tematem. Były to projekty bezpośrednio związane z rokiem 2010:  uruchomione zabawy SAL wraz z dedykowanymi blogami.

Polski Needlepoint - zabawa która narodziła się w dwóch głowach, potem trudno ją było wyartykułować aż w końcu przy kawie i babskich pogaduchach padło głośno 'A'. Potem było 'B' i 'C' i ostatecznie 9 kwietnia 2010 wieczorem światło księżyca ujrzał blog którego celem jest szerzenie techniki needlepoint.
Ten blog powstał dzięki Yenulce i Madziuli przy moim skromnym udziale. Graficznie wsparła nas niezastąpiona AnnMargaret.
Były chwile zwątpienia, było ciężko, był stres. Ale dotarłyśmy się, odkryłyśmy że dobrze nam się razem pracuje, cieszy nas zainteresowanie nową techniką.

W pierwszym projekcie aktywnie uczestniczyło 13 osób. Mamy już kilka prac ukończonych.
W tym roku kontynuujemy zabawę z nowym projektem, znowu są chętni chcący poskramiać needlepoint! Ta zabawa się nie kończy i trwa dalej!
Zaraz okaże się że needlepoint to już działalność operacyjna ;)



Świąteczny SAL 2010 - zabawa zainspirowana popularnością ubiegłorocznego Choinkowego SAL-a 2009 - tym razem w retuszowanej wersji bo na blogu ogólnodostępnym.

Już drugi rok bawiłyśmy się razem :) Wiecie ile nas było? Pół setki!
Dokładnie 58 osób bawiło się wspólnie, ponad połowa ukończyła prace świąteczne przed  Świętami 2010 - uważam że osiągnęłyśmy SUKCES :)

I oto koniec rachunku sumienia za 2010 rok.
Biorąc pod uwagę zaangażowanie i efekty pracy nad dwoma powyższymi projektami cieszę się że udało mi się zrobić choć tyle prac ile w poprzednim poście podsumowałam ;)
Macie rację: nie o ilość idzie ale o jakość. A także, jak napisała Lila, o satysfakcję z pracy którą się wykonuje. Dzięki kilku próbom wiem co sprawia mi radość :) Teraz tylko trzeba pracować!



Mam nadzieję że rok 2011 pozwoli nam kontynuować wspólne projekty - w końcu dalej wyszywamy :D
Zachęcam do zabawy w needlepoint - właśnie zaczynamy wyszywanie nowego wzoru. Myślę że warto spróbować aby dowiedzieć się czy "lubię to" ;)


Mam niedosyt robótkowania. Rzuciłam się na wyszywanie jak szczerbaty na suchary. Już niedługo efekty pokażę, ale następny post będzie jeszcze o czymś innym :D

piątek, 7 stycznia 2011

Rachunek sumienia

Nie zakończyłam ubiegłego roku jak trzeba: nie było robótkowego rachunku sumienia.
31 stycznia zdałam sobie sprawę z tego że rok 2010 był okrutnie ubogi w tym temacie. Koncentrowałam się na działce, spotkaniach towarzyskich, rąbaniu ogrodu, sadzeniu i innych aktywnościach będących pożeraczami czasu (np.: godziny spędzane w samochodzie za kierownicą, rysunek). O!!! Żeby nie było: niczego nie żałuję! Po prostu stwierdzam fakty.
Ostatni rok pomimo iż ubogi w skończone prace był też szalenie urozmaicony. Pojawiły się w nim zarówno:
  • stolarka 
  • szycie, 
  • szydełkowanie, 
  • wyszywanie: krzyżyki, needlepoint, Schwalm
jak i ...
  • koronkowanie: klocki, Aemilia ars.
Nauczyłam się w tym czasie wiele o sobie: otóż nie przepadam za koronkarstawem. Owszem radzę sobie, nawet nie najgorzej, ale nie sprawia mi to takiej przyjemności jak wyszywanie.
Preferuję haft, nie najgorzej radzę sobie z igłą i szyciem ręcznym, drewno wymaga wiele cierpliwości ale efekty tej pracy dają mnóstwo radości.

Prac ukończonych tylko kilka - z tego jak ubogi był 2010 zdałam sobie sprawę próbując przypomnieć hafty krzyżykowe. 
Za to większość na lnie, jedna praca lnianymi nićmi wyszyta, jedna nitkami od Niny, jedna na aidzie 20 (choinka UB), jeden UFO skończony (firanki z kurami):

Statystyki ratuje nieco ukończona w Sylwestra Laura:

Na szczęście rok 2011 będzie lepszy!
Dlaczego? Bo zamierzam skoncentrować się na hafcie, nie eksperymentować z koronkami, zatrudnię Singerka do szycia, mój Połamaniec założy mi nawadnianie w ogrodzie a i chwastów będę miała mniej w ogrodzie z roku na rok.

Rokowania na 2011 są dobre.
Czego i Wam życzę Drogie Odwiedzające, Czytelniczki i Komentatorki.

sobota, 1 stycznia 2011

Rzutem na taśmę

skończyłam w Sylwestra o godzinie 20 wyszywać Laurę Perin.
Brakujący granatowy Kreinik wypełnił brakujące miejsca i oto mam już swoje 100%  gotowości.




Niniejszym oświadczam że czuję się fantastycznie gdyż skończyłam rok 2010 z jedną pracą niedokończoną mniej.


W tym Nowym Roku życzę Wam oczywiście zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia. Do tego uśmiechów, szczęścia, pogody ducha, miłości, cierpliwości, wyrozumiałości i wszystkiego o czym jeszcze pomarzycie.

W sferze robótkowej zaś na Nowy Rok życzę specjalnie: kontrolowanego Miecia i czasu na robótki! Kreatywne już jesteście wszystkie jak jeden monż, zatem teraz życzę Wam czasu na realizację tychże pomysłów! 

Niech moc będzie z Wami :)