niedziela, 25 kwietnia 2010

Archiwum: Powrót

Sto lat mnie nie było, ale już jestem. Wróciłam cała i zdrowa, chwała Najwyższemu! Na ostatni tydzień uciekliśmy do zabitej dechami dziury w austriacko-włoskich Alpach. Ja pojeździłam na nartach a Nie-monż /z racji połamania obojczyka/ się poobijał, czyli: udawał-że-jest-bardzo-zajęty kiedy ja i pozostałe 99% turystów jeździło na nartach.
Co by zbędnie nie gadać, było tak:


Maso Corto
Jeden dzień śnieg i mgła, cztery dni żarówka (=lampa) i jeden dzień mgły/chmury szalejące na wysokości 2700-3000m n.p.m. Cztery dni żarówki spowodowały że pomimo używania kremów z filtrem 50+, mam nos spalony na węgiel. Broda i usta są w nieco lepszym stanie,  lecz z uwagi na tragiczny efekt końcowy chwilowo moich zdjęć nie będzie.
A jeździło się po sztruksiku cudnie. Sztruksik to TO:
Maso Corto
Wreszcie mam pewność że podstawy carvingu mam opanowane. Teraz została kompensacja i inne zabawy śnieżne. To już na przyszły sezon zostawiam :) w końcu też muszę mieć co robić za rok na stoku ;)
W innym klimacie zwróciłam swoje myśli ku zupełnie odmiennym obszarom. I nie włączałam TV, co zdecydowanie poprawiło moją kondycję psychiczną.
Teraz idę spać. W końcu dziś od 6 rano już siedzieliśmy w samochodzie... Podróż zajęła 14h, ale było to 14 przyjemnych godzin. O czym później ;)
Wracam z przyjemnością do domu, robótkowania i innych drobiazgów. Musiałam tu zajrzeć przed snem aby sprawdzić co się dzieje.
Zaskoczyła mnie niezwykle pozytywnie ilość uczestników zabawy SAL-owej needlepointowej na BLOGU ! WOW!!! A myślałam że zainteresuje ją co najwyżej kilka osób. Tymczasem taki ruch na blogu że aż trudno uwierzyć!!! BARDZO SIĘ CIESZĘ !!! I zapraszam kolejnych chętnych: jak się okazuje można używać każdych materiałów do tego typu prac!!!

Zmykam spać - czytać będę jutro przy kawce :)))

sobota, 10 kwietnia 2010

Archiwum: Zaproszenie do SAL-a

tym razem needlepointowego :)
Wiecie że życie składa się z całej masy splotów okoliczności? Ktoś wymyślił nasze historie długo przed nami i tylko poprowadził nasze ścieżki aby się spotkały?
Tak umawiałyśmy się z Yen na spotkanie że na drodze stanęła nam Madziula. To już było nas trzy. Co trzy głowy to nie dwie, to dokoptowałyśmy czwartą. I tak powstało COŚ tak mystery, że dopiero teraz się pokazujemy.
*
Niniejszym chciałybyśmy zaprosić Was na nową stronę /blog/ poświęconą needlepointowi, a zainspirowaną zabawą SAL Stitch of the Month.
Całość można śledzić na stronie stowarzyszenia American Needlework Guild a tegoroczny projekt jest autorstwa Sue Reed.
Docelowo blog ma gromadzić osoby zainteresowane needlepointem w każdej postaci. Rozpoczęta zabawa ma służyć poznaniu techniki, ściegów, rodzajów nici, tkanin i akcesoriów. Jak sobie ułatwiać pracę, jak nie utrudniać, jak czasem nie warto iść na skróty bo potem trzeba pruć. Jak sobie radzić przy naszym ubogim polskim rynku pasmanteryjnym i jak to robią inni.
Ideą bloga jest, że kilka osób wyszywa ten sam projekt. Na początek, wybrałyśmy coś co nas zaciekawiło. Mamy już pomysły na następne zabawy, ale czekamy na Was, bo to ma być nie tylko nasz ale i Wasz blog.
Zachęcamy nie tylko do uczestnictwa w zabawie ale i do współtworzenia bloga! Chciałybyśmy, aby nabrał charakteru prawdziwego SAL-a, gdzie poza naszą trójcą prace i postępy prezentować będą również inne uczestniczki/uczestnicy zabawy.
Zapraszamy do odwiedzin i konstruktywnych uwag :)




Polski Needlepoint

Cudny bannerek jest zasługą AnnMargaret :)

Yenulka & Madziula & Aploch
*


Od siebie dodam że zbudowanie tego co już jest na blogu sprawiło nam wiele przyjemności i a im dalej w las tym bardziej zabawa jest porywająca :)))

piątek, 9 kwietnia 2010

Archiwum: Mamy PRĄD!

Jak w temacie. Dotyczy oczywiście działki.
Co tu dużo pisać: każdy kto kiedykolwiek był pozbawiony tego cudu cywilizacji przez dłuższy czas, z ogromną ulgą wita zapaloną żarówkę.
A co dopiero jak się robi przedsięwzięcie budowlane???
Niesamowita ulga.


Przepraszam, ale ja MUSIAŁAM się z Wami podzielić tą informacją. To równie ważne wydarzenie jak wiecha czy oprawienie okien a we wszystkich tych momentach mi towarzyszyłyście.
Dziękuję :D

Archiwum: Bilans miesiąca

jest bardzo krótki i całkowicie niesatysfakcjonujący robótkowo.
1. od 7 marca nie zaczęłam żadnej pracy xxx.
No dobrze chodzą mi koguty po głowie i MTSA. Ale te łażące koguty na razie mi tylko wydeptały te tam zwojo-pagórki i mam płaski mózg. Płaski znaczy się bez powierzchni zdolnej do myślenia. Znaczy się jestem pełna pomysłów jak sprytna plastikowa Barbie albo watolinowy miś.
Jest pewna zaleta powyższego stanu (jak to brzmi !!!!): znalazłam więcej czasu dla domu, wzięłam się za siebie (nawet byłam kilka razy w sklepach z ciuchami!!!), byłam w kinie, przeczytałam książkę (na usprawiedliwienie powiem że baaardzo grubą) i jeszcze jedną książkę, wypiłam kilka butelek wina. Miało być "dla zdrowotności" - a wyszło jak alkoholizm ;)
Wadą powyższego rozwiązania jest to że do pary z kogutami łażą zakupy nitkowo-materiałowe. I po co mi to skoro mam pełne cztery pudła nitek????
2. skończyłam wyszywać 8. z 12 myszy na kalendarzu RR. Ta mysz mnie po prostu nerwowo wykończyła. Ale jest zrobiona. Teraz już 'z górki'  - zostały tylko cztery sztuki :)))
3. Przypomniałam sobie o firance szydełkowej i ją wyciągnęłam. Może wreszcie ją skończę przed wakacjami skoro domek zaczyna nabierać kształtów i co raz bliżej wykończenia wnętrz???
4. Robię za to COŚ. Coś co nie jest krzyżykowe, ani szydełkowe ani nawet drutowe. Jest igłowe i ilość inwencji i czasu jaki poświęciłam na własny dobór kolorów (całych trzech) mnie:
  • zmotywował
  • a potem zniechęcił
  • potem spowodował dołek mentalny uświadomieniem sobie całkowitej dysfunkcji plastycznej
  • a na końcu wpędził w rezygnację  i kompletny marazm co doprowadziło do najbardziej prawdopodobnego z  końców:
  • machnełam ręką, olałam wysiłki, wzięłam co było i będzie co będzie.
Wiadomo: z pustego i Salomon nie naleje.
Zatem już za chwilę, już za momencik premiera. Żeby nie było że całkowiecie pokryłam kurzem igłę. Będzie RÓŻOWO! Nie oczekuję że pokochacie różowy. Ale może będziecie bardziej kreatywne ode mnie i użyjecie innych kolorów???

Najbardziej pozytywne z tego wszystkie są wiadomości poświąteczne: od dziś mamy zrobione przyłącze energetyczne do działki!!!! Jutro będzie licznik i PRĄD!!!! Najprawdziwszy, nasz,własny i osobisty PRĄD!!!! Oj. Oczy mi zwilgotniały od wzruszenia.