sobota, 28 lutego 2009

nie miała baba co robić....

... to wymyśliła sobie że zacznie wyszywać wreszcie zakupioną w amoku zakupów internetowych Babcię. Szaloną Babcię czyli Groovy Gran autorstwa Louise Gardiner.
Przygotowania poszły gładko: ksero schematów, tamborek, materiał i zestaw nici pojechały ze mną w góry, do Krynicy. W drodze nie miałam sznas na zrobienie choć krzyżyka. Na miejscu nieco dłubnęłam. Do przodu ruszyłam po powrocie, w czwartek. Po wyszyciu podkładu 3/4 babci krzyżykami zorinetowałam się że..... na środku mojego ksero brakuje jednej kolumny krzyżyków!!!! Wpadłam w rozpacz. Ale jak zdałam sobie sprawę z tego że musiałabym spruć dokładnie wszystko..... Pogodziłam się z tym że Babcia będzie szczuplejsza (dobrze że nie niższa ) Dziś udało mi się tylko zrobić głowę w kosmicznym kasku, chorągiewkę, dokończyć wrotkę i zrobić kilkadziesiąt czarnych backstitchy przy szyi (!!!!).
Tylu backstitchy ile jest na tym schemacie nie miałam jeszcze nigdzie. Całe szczęście że wyszywam na Evenwaeve i przyjemnie się wbija igłę aby zrobić gigantyczny, półmilimetrowy ścieg  Jak myślę o tym że cały kostium Babciu jest pełen czarnych, malutkich ściegów.... Ale na razie jestem zadowolona z efektów.
Mam nadzieję że i Wam się spodoba twórczość Pani Gardiner.

Obrazek dostanie moja Kochana Mama, czyli od niedawna Babcia Krzysia 

wtorek, 24 lutego 2009

dawno, dawno temu...



....założyłam sobie blog i niemal całkowicie się przeniosłam z wpisami na blox. Można mnie odszukać pod http://aploch.blox.pl lub krócej aploch.pl i już zostanę odszukana. Tutaj rzadko już pisuję co zresztą zauważyłyście.
Postanowiłam dla porządku zrobić podsumowanie warsztatu:.
1. Wróżki - niezmiennie je molestuję - mam już 90% lewej kolumny roślinek i obrazek podoba mi się co raz bardziej. Nie moge doczekać się dużej wróżki i wykończenia: koralików i muliny metalizowanej. Nie dlatego abym wielbiła nią wyszywać, ale dla samego efektu wykończenia.
Wróżki wyglądają obecnie tak:

2. Round Robin - skończyłam mysz trzecią szaloną lutową, na nartach.

3. Koń - leży sobie i czeka na lepsze czasy. Wkrótce i do niego się zabiorę.












4. SAL  u Basi - tu się dzieje!
Zapisałam się do zabawy szalona z pomysłem wyszycia Long Doga - Paradigm Lost.
Zrobiłam pierwszą przymiarkę na lnie starym, z zasobów Wojtkowych. Niestaty efekt nie był zadowalający: zbyt jasny len, zbyt mały kontrast z białą muliną.
Zatem zakupiłam u Brytoli kawałki lnu. Wczoraj przesyłka dotarła do Warszawy, niestety ja jeszcze jestem na urlopie, poza W-wą i mogę tylko z niecierpliwością czekać aż wreszcie dopadnę zabawki i zacznę wyszywać




5. Na urlopie zaczełam dłubać coś... coś dla mojej Szalonej Mamy, która została ostatnio Babcią. Pokażę za kilka dni co tam rośnie - na razie tajemnica
Powiem tylko że będę pokazywać postepy tej ostatniej pracy tutaj, gdyż Mama moja na bloxa zagląda.

6. Walentynkowo wypracowałam dwa serduszka:
Pierwsze to oczywiście mój ukochany Powell, aczkolwiek nieco zmieniłam kolory w stosunku do oryginału. Powędrowało do portfela mojego Pana.  Drugie czeka na właściwy moment, ale adresat jest znany.








 





I to tyle na razie. Zapraszam do siebie na blox w odwiedziny !