sobota, 11 października 2008

niedziela, 5 października 2008

Choinka 2

I oto szczęśliwie dotarłam do końca choinki przed planowanym urlopem. Takiego speeda dostałam dziś że lecę już z nóg, i chyba tylko adrenalinka mnie trzyma.
Pochwalę się sama: generalnie z kolorów dobranych jestem bardzo zadowolona. Takie było moje zamierzenie abym nie miała kolorowej, szalonej choinki, ale dostojne i poważne drzewko. Zamiar zrealizowany. Szczegóły można obejrzeć TUTAJ-DUŻE ZDJĘCIE
Błędów podczas wyszywania miałam bez liku - i większości już nie poprawiłam. Trudno, kto nie zna wzoru - ten się nie dopatrzy. A kto zna, może przyjąć moje zmiany jako wkład własny do schematu.
Żałuję troszkę że na dole, pod pierwszą gałęzią wyszyłam kilka brązowych krzyżyków - trzeba było mi od razu w całości zdecydować się na koraliki  a teraz nie chce mi się poprawić. Ponieważ żałość jest nie wielka, bo efekt mnie zadowala, chyba poprawiać nie będę. Natomiast cieszę się że jak wrócę w listopadzie to zabiorę się od razu za wróżki a świąteczne dwie dekoracje natychmiast oddam do oprawców
Pozdrawiam!!!

P.S. Dostałam namiar na taki link, w którym jest coś... opis wystawy w Łodzi z punktu widzenia sklepu internetowego http://www.needleart.pl/pl/wydarzenia/

piątek, 3 października 2008

Choinka

Nie mogłam się powstrzymać i chciałam Wam pokazać co dłubię. Choinka wychodzi dość spora - będzie miała coś w okolicach wymiarów kartki A4.
Dodatkowym elementem poza stitchem, będą również usadowione na każdej gałązce małe ptaszki.
Żeby nie było tak prosto wymyśliłam sobie że urozmaicę obrazek wyszywając ptaszki w innym kolorze. A potem jeszcze sobie wydumałam żeby urozmaicić choinkę jeszcze bardziej i zamiast większości krzyżyków, wszyć koraliki.
I teraz nie mogę podjąć decyzji
Wyszyć ptaszki i koraliki na złoto, czy na czerwono?

Mam nadzieję że jak już wreszcie skończę wyszywać bazowe drzewko to dojrzeję do decyzji.

środa, 1 października 2008

Przerywnik bombowy 2

Wreszcie udało mi się skończyć obrazek bombkowy, co komunikuję z wielką ulgą.
Przedłużył mi się okrutnie czas realizacji tego przerywnika na co miało wpływ kilka czynników, a przede wszystkim złośliwość rzeczy martwych – choć powinnam powiedzieć że kierownik tego projektu po prostu nawalił…..
Po pierwsze skończyła mi się mulina – o tak! To największa wina kierownika i jednocześnie analityka projektu. Jako analityk zapomniałam jak dużo jej schodzi podczas wyszywania na Aidzie w rozmiarze 14. A jako kierownik nie wzięłam pod uwagę ryzyka braku zasobów w postaci mulin i przed ukończeniem ostatniej bombki musiałam biegać po Warszawie w poszukiwaniu Anchora.
Po drugie, podczas weekendu była cudna pogoda.
Z tego też powodu całą sobotę spędziłam na spacerach po lesie w poszukiwaniu grzybków. Efekt był taki że o godzinie 18 zwiozłam do domu całą górę maślaków średnicy od 2 do 5 cm. Przy czym tych mniejszych było 95%. Wyobrażacie sobie jak długo trwało obieranie….
Natomiast w niedzielę znowu bardzo aktywnie spędziłam dzień na działce, ustalając z teamem specjalistów szczegóły dotyczące instalacji wodnych, odpływowych, piwnicy w budynku, ocieplania ścian, wylewek, zbrojeń i innych cudów
Po trzecie …. Zdemotywowałam się do wyszywania wróżek na cały tydzień więc i z przerywnikiem mi się nie spieszyło. Straciłam cel i muszę obmyśleć nową robótkę dla Siostry. Dziewczynka będzie następnym razem, tym razem będzie mały Junior i chyba trzeba Mu będzie podarować pierwszy samochód w życiu.
I tak miło kilka dni wypadło.

Ale nic to: nie marnowałam czasu i zaczęłam realizować drugi pomysł świąteczny: a mianowicie chuinkę. Piękna ona będzie jak już ją wydłubię. Ale pokażę jak chociaż odbiję się od najniższego poziomu gałązek.
Pozdrawiam Was serdecznie!!!!