sobota, 22 marca 2008

Pourlopowe sprawozdanie

Dziewczęta, dziękuję Wam bardzo za życzenia dobrego wypoczynku   - spełniły się i było cudownie! Komputer i internet został w domu, ale komórki nie można było się pozbyć (Mama by osiwiała pewnie bez bieżących informacji  ). Nie mam za bardzo Wam o czym opowiedzieć: mój urlop był bardzo, bardzo jednostajny. Podstawowe, codziennie wykonywane czynności były szalenie zajmujące: wstać, dołożyć drewna do kominka, umyć się, wypić kawę, może coś zjeść, czytać, wyszywać, położyć się spać… I tak okrągłe cztery dni. Aż wstyd się przyznać że moja aktywność fizyczna ograniczała się do codziennego spaceru godzinnego (na obiad – bo nie chciało mi się gotować….) i spacerów pomiędzy kuchnią i fotelem po kawę, herbatę, sok.
Te cztery dni to była cudowna, niesamowita odmiana od mojej zabieganej i aktywnej umysłowo codzienności. Mój mózg i ciało wyleniły się za ostatni rok.
Z drugiej jednak strony cieszę się że już ten osobliwy wypoczynek się skończył. Jeszcze ze dwa dni takiego błogiego leniuchowania i wróciłabym wykończona psychicznie – już wczoraj wieczorem zaczęło się odzywać moje sumienie, które podpowiadało mi że tracę w tej bezczynności czas, że trzeba „biec”, że nie można tak siedzieć na „d..”.
Dlatego dziś po powrocie pierwsze co zrobiłam to:
- wielkie pranie które do tej pory „się robi”,
- sprzątanie kurzy,
- mycie podłóg,
aby te święta jednak święta przypominały. Okien już nie zdążyłam umyć. Ale może świat się nie zawali.

Niniejszym więc życzę Wam wszystkim pięknych święconek, smacznego jajeczka, przecudnej urody bab a co najważniejsze: spokoju, radości i miłości dla Was i Waszych Rodzin!

poniedziałek, 17 marca 2008

Urlop

Wręcz niemożliwe, a jednak - udało się i za cztery godziny wreszcie pojadę na z dawna wyczekiwany urlop. Specjalnie nie zabiorę komputera, internetu aby odpocząć od pracy i natłoku myśli. Jeśli harmonogram się opóźni przez tydzień - trudno - świat się nie zawali. Ja już nie mam sił fizycznych i psychicznych. Przechodzę w skrajne stany emocjonalne w ciągu kilku sekund: od entuzjazmu do załamania a za chwilę do wściekłości. Nawał obowiązków i zadań sprawia że nie mam czasu na bycie w domu - wracam z pracy i po 15 minutach usypiam. A potem wstaję do pracy.... I tak od połowy stycznia....  Mam 22 dni zaległego urlopu, urlop bieżący i już myślałam że żadnych szans na wykorzystanie choć dwóch dni. Tymczasem kierownik się zlitował i na tydzień mnie zastąpi.
Zamierzam wypoczywać, wypoczywać, wypoczywać..... I dla odmiany wypoczywać

Do zobaczenia za tydzień!!!!