poniedziałek, 22 października 2007

UWAGA: info dla zainteresowanych, odważnych, zbzikowanych hafciarek


ANCHOR & puppets są współorganizatorami IV Ogólnopolskiej Wystawy Haftu Krzyżykowego Amatorów w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, czerwiec-październik 2008.

Termin zgłaszania prac: 15 marca 2008

Podstawowe warunki regulaminu:

1) Przedmiotem wystawy są prace wykonane techniką haftu krzyżykowego i półkrzyżykowego
a) na kanwie drukowanej
b) odwzorowywane ("liczone") według publikowanych wzorów
c) realizowane wg własnych projektów,
przy użyciu nici Anchor i Puppets firmy Coats Polska
2) Na wystawę mogą być także zgłoszone hafty wykonane nićmi  innych firm.
(…)
6) każdy uczestnik może zgłosić na wystawę 1-3 prace lub cykl prac (składający się z nie więcej niż 5 prac). W przypadku haftów użytkowych prosimy ograniczyć się do zgłoszenia pojedynczych sztuk każdego asortymentu (…)
7) ze względu na warunki ekspozycji prosimy o zgłaszanie prac bez jakichkolwiek opraw.
(..)
9) Każdy zgłaszający (bez względu na liczbę zgłoszonych prac) winien wpłacić 20,- zł gotówką lub przekazem pocztowym na adres: Centralne Muzeum Włókiennictwa, 93-034 Łódź, ul. Piotrkowska 282 z dopiskiem: IV Ogólnopolska Wystawa Haftu Krzyżykowego. Suma ta będzie przeznaczona na opłaty pocztowe i cele organizacyjne.
(…)
11) prace należy składać lub nadsyłać pocztą na adres: Centralne Muzeum Włókiennictwa, 93-034 Łódź, ul. Piotrkowska 282 (z dopiskiem: Wystawa Haftu Krzyżykowego) w nieprzekraczalnym terminie 15 marca 2008 r. /decyduje data stempla pocztowego/.
(…)
18) Wszyscy zgłaszający prace zostaną zaproszeni na otwarcie wystawy które odbędzie się 12 czerwca 2008 roku.
19) po zakończeniu wystawy, które przewidywane jest na 15 października 2008 roku prace eksponowane będzie można odebrać w Dziale Oświaty Centralnego Muzeum Włókiennictwa lub zostaną odesłane pocztą, przesyłką zwykłą.
(...)

Pozostałe warunki opisane są w zaproszeniu, które w najbliższych dniach wrzucę jako skan do specjalnego albumu.

niedziela, 14 października 2007

czas na ....

.... rozgrzewający napój przed snem. Dlatego po porannej kawie trzeba wieczorem dla równowagi wypić kakao.

sobota, 6 października 2007

Przepis Norki na pierniczki

Odpowiadając na zapotrzebowanie przytaczam poniżej przepis na pierniczki, przepis autorstwa Norki (został zamieszczony na forum kaan).
Pierniczki świąteczne, dojrzewające Norki z Kaan

Polecam super pierniczki. Wypiekam je co roku od 19 lat, a wcześniej robiła to moja mama i babcia. Ciasto najlepiej przygotować w listopadzie i odstawić na ok. 2 tygodnie w chłodne miejsce.
Chłodne miejsce to z powodzeniem może być balkon, piwnica albo garaż. Dwa tygodnie albo parę dni, aby dojrzałe. Moja koleżanka zarobiła ciasto i wypiekała w tym samym dniu i też były dobre. Ja czekam 2 tygodnie.
  
1 kg mąki
2 szklanki cukru
1 sztuczny miód - 1 sztuczny miód tj. ok. 250g, obecnie kupuję w takich małych słoiczkach.
1 kostka margaryny
4 jajka
3 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżka kawy mielonej
1 łyżeczka kakao i paczka przyprawy korzennej do pierników

Miód i cukier zagotować z margaryną i przyprawami.
Wlać na mąkę po przestygnięciu dodać jajka i sodę wymieszaną w 2 łyżkach letniej wody.
Wygniatać aż będzie jednolite i elastyczne.
Po upieczeniu polukrować i przyozdobić bakaliami i dobrze schować. Powodzenia!!!

P.S. Najlepiej wszystkie składniki od razu potroić, bo inaczej rodzinka marudzi że mało.

To najmniej stresujące ciasto świata - zagniatasz, pieczesz i jesz kiedy chcesz !
Dodam tylko że piekę tacę pierników 10 minut w piekarniku nagrzanym do 170 st. średnio grubo wywałkowane.
Jakoś etyka nie pozwala mi używać sztucznego miodu, dlatego staję na głowie żeby zawsze używać prawdziwego. I jeszcze jedno: przy pierwszym pieczeniu miałam obiekcje co do dodawania kawy. Okazuje się że w całym cieście zmielona kawa bardzo ładnie się rozprowadza i wcale nie czuć jej podczas jedzenia między zębami

SMACZNEGO !!!!

Pierniczki GRUDZIEŃ 2006 – zrobione


 

Nie uwierzycie, ale właśnie dzisiaj wypiekłam ciasto na pierniczki, które przygotowałam niemal rok temu, na Święta Bożego Narodzenia 2006 roku….

Tak się złożyło że akurat to ciasto dobrze jest przygotować nieco wcześniej, więc na początku grudnia 2006 zagniotłam je i odłożyłam do dojrzewania z zamiarem wypieczenia przed Wigilią. Niespodziewanie około 22 grudnia stałam się szczęśliwą posiadaczką mieszkania, a perspektywa zorganizowania odnawiania i przeprowadzki już 30 grudnia (w dwoma weekendami i świętami w tzw. międzyczasie) obróciła w niwecz wszelkie przygotowania do Świąt – tym bardziej wypiekanie ciasteczek.
Niewiele myśląc, przy przeprowadzce zabrałam ze sobą ponad 2 kg kulę ciasta z silnym postanowieniem wypieczenia ciasteczek u Mamy w piekarniku (moja nabyta wraz z mieszkaniem kuchnia nie miała piekarnika).
Na silnym postanowieniu jednak się skończyło.
Ciasto spokojnie przeleżało w lodówce do dnia dzisiejszego. Nie zmieniło konsystencji. Nie wyglądało jakby wyewoluowały w nim obce formy życia, które już potrafią się komunikować.
Pomyślałam więc tydzień temu, że spróbuję zrobić kilka sztuk ciasteczek. Nic przecież nie ryzykuję.
Zrobiłam pierniki z 1/3 ciasta. Spróbowałam – przeżyłam.
Przeżyli tez inni konsumenci – na próbę zaniosłam do pracy i w trzy dni cała jednorazowa siatka pierników pooooszłłłaa !!!!
Więc dziś wypiekłam resztę – na Boże Narodzenie 2007 jak znalazł
Obawiam się jednak że 5 godzin stania przy wałku na niewiele się zda. Za tydzień po piernikach zostanie tylko wspomnienie …..

P.S. Jak pierniki zrobiłam w grudniu 2005 to jeszcze w sierpniu 2006 były przepyszne. Pewnie mogłyby leżeć dłużej ale zostały zeżarte.

A obok pierniki z ciasta które przeleżało w lodówce 10 miesięcy.